Żyję :)

Uff, nie wiem od czego zacząć po tak długim okresie czasu, nie wiem nawet czy ktoś to jeszcze przeczyta, ale wiem jedno:

Jestem Wam wszystkim winna przeprosiny, a więc z całego serca PRZEPRASZAM.

Za to, że zostawiłam Was bez słowa, że tak długo się nie odzywałam…
Nie mam żadnego wytłumaczenia mojego zniknięcia, chyba po prostu się wypaliłam… Mijały tygodnie, a ja wciąż łudziłam się, że coś napiszę, że zbiorę się w sobie, że jutro to już NA PEWNO. Tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Aż wreszcie bałam się wejść na bloga. Na własnego bloga. Miałam wyrzuty sumienia, wiedziałam, że jestem Wam winna jakąś informację o sobie, jednak jakoś bałam się napisać. Dziś weszłam na aska i widząc dziesiątki pytań zebrałam się w sobie i wreszcie weszłam na bloga.

A teraz konkrety. Na tą chwilę nie dam rady napisać nawet słowa więcej. Nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale też nie chcę się zmuszać to pisania słabych notek… Mam w głowie całą historię. Miałam wielkie plany co do bloga, plany tak dalekie, że nawet założyłam blog na którym chciałam napisać drugą część opowiadania ( dowód - http://onedirection-lovestory-part2.blog.pl/) hmmm, może jeszcze kiedyś przeleję ją na ekran :) Jednak teraz muszę Wam wszystkim podziękować za wsparcie, za kilkanaście miesięcy które spędziłyście ze mną. Za zarażanie się Zaynofobią, za hejty i miłość do Maćka, za masę komentarzy w których zgadywałyście co będzie dalej i w których nie raz znajdowałam inspiracje na dalsze rozdziały. Przeżyłyśmy razem trzy płyty chłopaków, dwie trasy koncertowe, kilkanaście zmian ich fryzur, kilkadziesiąt  tatuaży, a także kilka dziewczyn (Taylor i will hate you forever ♥ )

Obiecuję Wam, że postaram się odpisywać na asku częściej, bo nie chcę z Wami zupełnie zrywać kontaktu. Nie mówię Wam żegnajcie, a raczej do zobaczenia :)

JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO! 

 

 

Dokładnie Hazza, będę kochać moje dziewczyny na zawsze! ♥