- Okej, jesteśmy na miejscu – powiedział Zayn, gdy stanęliśmy przy tylnych drzwiach drewnianego domku na samym skraju plaży – Po pierwsze myślałam, że źle się czujesz i dlatego wyszliśmy na zewnątrz, a po drugie ‚jesteśmy na miejscu? Na jakim miejscu, Zayn?! Jesteśmy gdzieś obok buszu, tu niema niczego. – Jak to niema niczego, jest ten domek. Wchodzimy – Zayn wzruszył ramionami jakby to była najbardziej oczywista informacja świata, westchnęłam głośno – Masz szczęście, że jesteś ładny, bo inteligencją nie grzeszysz. Widzisz co tu pisze? ‚Tylko dla personelu, wstęp surowo zabroniony’ – No i? – zdziwił się – No wiesz, zabroniony znaczy nie można wchodzić. A zresztą po co mielibyśmy to robić? – Hmm… mamy dwie możliwości; albo ukradniemy skrzynkę Jacka Danielsa albo będziemy uprawiać dziki seks – uniósł cwaniacko brwi, a ja parsknęłam śmiechem – Zayn, ja nie lubie whiskey – odpowiedziałam – Ja też nie – uśmiechnął się łobuzerko – Okej, niech zatem będzie ten Jack Daniels. – Złapałam za klamkę i szarpnęłam nią kilka razy – Widzisz, nic tu po nas. Zamknięte, możemy iść – Zayn parsknął śmiechem – Właśnie o to chodzi w włamaniach, musi być zamknięte – Powiedział i kopnął mocno w drzwi – Zayn! Przestań! Ktoś nas usłyszy! – spanikowana rozglądałam się po bokach. Dobrze, że było już ciemno, a na plaży nie było ludzi. Chłopak wziął większy rozbieg i ponownie kopnął w drzwi, a te się otworzyły się z hukiem – Zwariowałeś? Pójdziemy siedzieć, to przestępstwo! – Ojj Olii, nie panikuj. Jesteśmy młodzi, zaszalejmy! Weźmiemy tylko skrzynkę alkoholu i zaraz się zmywamy, chodź – wyciągnął do mnie rękę – Nie ma mowy. Nie chcę najbliższych trzech lat spędzić w więzieniu – skrzyżowałam ręce na piersiach obrażona niczym małe dziecko – Olii nie daj się prosić – W tym momencie przez moją głowę przepłynęła cudowna myśl. To przecież takie proste! Przy odrobinie szczęścia ktoś nas tu zobaczy i wezwie policję. Oni wtedy będą mnie spisywać i zapytają o adres, imię, nazwisko i datę urodzin. Będą musieli powiadomić kogoś z moich bliskich o tym, że zostałam zatrzymana. Podam im numer Louisa, a oni wtedy zapytają go czy zna Oliwię Salkin urodzoną dzisiaj! Taak, to by było to! Wreszcie by się dowiedział… Uśmiecham się szyderczo pod nosem, Sherlocku to bardzo dobry plan – Oliwia… Wszystko okej? – Zapytał zaniepokojony moim milczeniem Zayn – Tak, jasne. Chodźmy! – Podałam mu ochoczo rękę i weszliśmy do domku zamykając za sobą drzwi. Gdy tylko przeszłam przez próg zaczęłam tego żałować. Było ciemno i cicho, aż ciarki przechodziły po plecach – Zayn, nic nie widzę. Mów coś do mnie, boję się – szeptałam – Co mam mówić? – Nie wiem, śpiewaj coś – Okej, hmm. Ale co? Nic mi nie przychodzi do głowy. – Zayn błagam, cokolwiek. – „…Pewnego razu był zespół z Liamem i Niallem; Vas happenin’ boys? Vas happenin’ boys? Mieszkali z Zayn’em, a ich pokój był wstrętny…” Nie, to głupia piosenka – przerwał chłopak – Zayn, proszę… – powiedziałam słodko, a chłopak po chwili wrócił do śpiewania – „…Czy wiesz, że Harry to straszna łajza? Musi wygrać X Factor, bo nie może znaleźć pracy; I oh, Louis potrzebuje łodzi. Ubiera się jakby na jednej mieszkał, bo nie ma innych ubrań. Naprawdę potrzebują twoich głosów. Vas happenin’ boys? Vas happenin’ boys… – uśmiechałam się pod nosem słuchając piosenki którą śpiewał Zayn, do czasu, aż się zatrzymał i umilkł – Co? – zapytałam wystraszona – Następne drzwi, muszę je otworzyć. Czekaj chwilę – puścił moją dłoń i zaczął szarpać coś przy klamce – Nie, nie puszczaj mnie! Zayn! Dawaj rękę! – Don’t scream! I’m not gonna hurt you, I promise – zaśmiał się i podał mi swoją lewą dłoń, a prawą dalej coś majstrował przy zamku. Z sekundy na sekundę zaczynałam się coraz bardziej bać i panikować – Dobra, mam tego dość, chce stąd iść. Kupie ci tą skrzynkę whiskey, której oboje nie cierpimy, tylko proszę chodźmy stąd – prawie błagałam – Ooo, gotowe! – Zayn otworzył szeroko drzwi i wciągnął mnie za sobą do kolejnego pomieszczenia. Zamknęliśmy za sobą drzwi, gdy nagle ktoś zaświecił nam latarką prosto w oczy, teraz już naprawdę nie widziałam niczego, za to byłam nieźle wystraszona – Od początku ci mówiłam, że to idiotyczny pomysł! Po co mnie tu ciągnąłeś?! – zawołałam przerażona i szybko schowałam się za plecami Zayna obejmując go mocno w pasie. Chłopak zaczął chichotać, zapaliły się światła – SURPRISE! – wychyliłam się zza pleców Zayna i zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół! Szeroko uśmiechały się do mnie buźki Megan, Wojtka, Louisa, Viki, Liama i Niallera, a na gdzieś w kącie stał Hazza z niepewnym uśmieszkiem. Każdy z nich miał na głowie śmieszną, kolorową, imprezową czapeczkę na gumkę wykonaną z papieru. Zaczęłam się śmiać, a oni w tym momencie zaczęli śpiewać mi sto lat… po Polsku! Ucieszyłam się jak głupia. Zayn podał mi kieliszek szampana. W sumie tylko Wojtek śpiewał poprawnie, ale reszta bardzo się starała i starannie wyśpiewywała słowa. Dopiero teraz zauważyłam wystrój pokoju. Pod sufitem były pozwieszane balony, serpentyny i wielki napis „Oliwia’s sweet twenty!” Pod oknem był ustawiony ogromny stół z tortem, toną jedzenia i hektolitrami alkoholu. Skończyli śpiewać i zaczęła się ustawiać kolejka do składania życzeń. Właśnie mieliśmy wznieść toast, który przerwałam – Halo! Sorry, proszę o ciszę!! Nie pijcie jeszcze – zawołałam – Louis! Uspokój się! – zawołałam w żartach do Louisa skaczącego po Hazzie, ten momentalnie się uspokoił i razem z Harrym stanęli na baczność i zasalutowali mi – No tak lepiej. Więc po pierwsze dziękuję za tą niespodziankę i za to, że zaśpiewaliście mi sto lat po Polsku! To było cudowne! A teraz mniej miła część… Zabiję was wszystkich! Wy podłe kłamczuchy! Dlaczego nic mi nie powiedzieliście? Nie zdzwoniliście z życzeniami, już myślałam, że wszyscy zapomnieliście… Gdyby nie to, że jestem teraz taka szczęśliwa obraziłabym się na was, wszystkich! Na ciebie też, więc się nie śmiej Panie „jestem na mieście” Tomlinsonie – spiorunowałam go w żartach wzrokiem – Więc jeszcze raz dzięki – Zdrowie Oliwi! – zawołał Niall – Zdrowie! – odpowiedzieli wszyscy i duszkiem wypiliśmy zawartość kieliszków. Jako pierwszy z życzeniami przyszedł oczywiście Lou – Skarbie, mam nadzieję, że się nie gniewasz na mnie – Nie, nie gniewam – odpowiedziałam miło. – Więc życzę ci wszystkiego co najlepsze, szczęścia, zdrowia, żebyś się nigdy nie zmieniała, bo jesteś idealna. No i żebyś zawsze ze mną była, tak to jest najważniejsze – uśmiechnął się – Najlepszego słońce – powiedział jeszcze raz i czule pocałował, a zza jego pleców usłyszałam „Uuuuuu!” Wręczył mi starannie zapakowaną paczuszkę, którą odłożyłam na specjalnie przygotowany do tego stoliczek który stał obok mnie. Następnie życzenia składali mi Viki, Liam, Megan, Wojtek, Niall. Od każdego dostałam również prezent. Następnie nieśmiało podszedł do mnie Harry i uścisnął mi dłoń – Życzę ci wszystkiego co najlepsze Olii. Samych sukcesów i powodzenia w życiu, spełnienia wszystkich marzeń. Żebyś zawsze była taka wesoła i szalona jak teraz – Dziękuję – odpowiedziałam. Nastała niezręczna cisza. Nie byłam pewna czy powinnam go przytulić, jak zareagować. Postanowiłam rozładować trochę atmosferę – Widziałeś się w lustrze? – zapytałam półgłosem, a Harry mocno się zdziwił na dźwięk mojego pytania – Co? – zapytał zbity z tropu – No czy widziałeś się w lustrze? Wyglądacie tak idiotycznie w tych czapeczkach! Nie mogę się na was napatrzeć! – zaśmiałam się, Harry również – Aaa to! Tak wiem, wyglądamy jak banda dzieciaków na przedszkolnym balu, ale Louis się uparł. Widzisz jak się dla ciebie poświęcamy? – Tak widzę i dziękuję – przytuliłam go – Cała przyjemność po naszej stronie – uśmiechnął się słodko, wręczył mi prostokątną, błękitną paczuszkę w wielką kokardą i odszedł. Przyszła kolej na Zayna – Wiesz, to idiotyczne, że zamiast „Wesołych urodzin” w Polsce śpiewacie sobie „Sto Lat” A co jeśli ktoś ma 99? Życzycie mu śmierci za rok? – przekomarzał się ze mną – Nie mądruj cwaniaczku, bo ty masz najbardziej przerąbane ze wszystkich, to ty mnie tu zaciąłeś! – Ale było warto co? – zapytał pewny siebie – Pewnie, że było warto – uśmiechnęłam się i przytuliłam go mocno – Wszystkiego najlepszego – Dziękuję – powiedziałam i odłożyłam na stoliczek prezent który mi wręczył – Okej, skoro wszystkie życzenia mamy za sobą to uważam imprezę za otwartą! – Zawołał Niall, a my wszyscy zaczęliśmy krzyczeć z radości. Szykuje się niezapomniany wieczór!
_____________________________________
tak jak większość z Was przewidziała
jest impreza – niespodzianka! :D
Pod kwestią Zayna napisaną  po
angielsku jest link w którym możemy
usłyszeć jak Malik wypowiada te słowa :))
buziaki!