- Co się szczerzysz? – zapytałam odrobinę zbyt ostro niż powinnam. Chłopak przewrócił oczami – Znowu to samo, Olii… Już to przerabialiśmy, pamiętasz? Przytulałaś mnie kiedyś w sypialni Louisa, a potem zjechałaś z góry na dół, teraz powtórka z rozrywki. Najpierw opowiadasz mi na plaży, że chcesz ze mną spać, a teraz znowu ta agresja. Czuję się taki… wykorzystywany – wydął dolną wargę udając smutnego i popatrzył na mnie kontem oka. – Czyli to jednak prawda… myślałam, że to był sen! – powiedziałam – Czyli nic nie pamiętasz? – uśmiechnął się łobuzersko – A jest coś o czym powinnam pamiętać…? – zapytałam niepewnie – Czekaj, wyszłam z imprezy z Zaynem, a potem położyłam się na murku. Chciałeś mnie zanieść do domu, ale było mi niedobrze i pogadaliśmy chwilę na plaży. To chyba wszystko? – Jeszcze siedziałaś na moim brzuchu, bo bałaś się ubrudzić sukienkę. Trzymaliśmy się za dłonie, wiesz, opcja full romantyk – Och – jęknęłam i ponownie zakryłam się kołdrą – Już nigdy nie będę pić! – wybąkałam szczelnie przykryta. Harry delikatnie mnie odkrył. Jego wyraz twarzy był dla mnie nieodgadniony. Targały nim różne uczucia – To znaczy, że żałujesz, że spędziłaś ze mną trochę czasu? – zapytał po czym spuścił wzrok i nerwowo bawił się bransoletką na swoim nadgarstku. Złapałam go za dłoń, a chłopak spojrzał na mnie – Oczywiście, że nie żałuję głuptasie. Mam tylko nadzieję, że nie wygadywałam żadnych głupot i nie byłam zbyt nachalna. Jesteś moim przyjacielem, nie chciałabym cię zrazić do siebie. – chłopak pasknął śmiechem – Zrazić? Chyba sobie żartujesz. Nie zrobiłaś nic głupiego. No oprócz tego, że cały czas wmawiałaś mi, że jestem gejem. Jeszcze chwila i sam zacząłbym w to wierzyć – Możesz przestać udawać przede mną. Dobrze wiem, że jesteś ge… – Oli! – chłopak zmroził mnie wzrokiem – Okej, już nic nie mówię. Wiesz, w sumie wczorajszy wieczór nie był taki najgorszy, co? – zapytałam zagryzając dolną wargę – Było całkiem okej. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy. Na przykład jak podrywać za pomocą gwiazd. – Zaczerwieniłam się – Nie gadaj, że ci to pokazywałam?! – chłopak skinął głową. Zawahałam się, czy zadać następne pytanie. Otworzyłam usta po czym od razu je zamknęłam. – Coś jeszcze chcesz wiedzieć? – zapytał widząc moje niezdecydowanie – W sumie tak… mówiłam ci skąd znam… ten patent z gwiazdami? – podrapałam się po czole – Tak, powiedziałaś, że znasz to od Maćka. Sporo o nim wczoraj opowiadałaś. Niezłe z ciebie ziółko – uśmiechnął się przyjaźnie, ale mi wcale nie było do śmiechu. Aż usiadłam z wrażenia. Jak bardzo mogłam być wczoraj wylewna? – Sporo, to znaczy ile? – zapytałam – Powiedziałaś mi o nim raczej wszystko. Jak się poznaliście, że zabrał cię do domu na obiad z rodzicami, że chcieliście się pocałować na pomoście nad Wisłą, ale akurat dzwonił Lou… – Dobra, dobra wystarczy! Znam te historie, nie musisz mi ich powtarzać, naprawdę. – westchnęłam głośno i z przerażeniem patrzyłam w zielone oczy Harrego. Znienacka na jego twarzy pojawił się serdeczny uśmiech. Ścisnął moją dłoń – Oliwia, spokojnie. Przecież obiecałem ci wczoraj, że to zostanie między nami. Ty w zamian obiecałaś mi, że nie wyjawisz nikomu, że jestem gejem. – zaśmiał się przewracając oczami. – Dziękuję Harry. Prawdziwy z ciebie przyjaciel – uśmiechnęłam się lekko – Polecam się na przyszłość – odpowiedział miło – Mogę cię przytulić? – zapytałam nieśmiało. Twarz chłopaka rozjaśnił ogromny uśmiech. Rozłożył ręce w wymownym geście, a ja od razu przywarłam do niego całą sobą, opierając głowę na jego ramieniu – Przepraszam cię za wczoraj – powiedziałam szeptem – Nie ma za co mała. Wszystko jest w porządku – odpowiedział, a jego usta przy każdym słowie muskały moją szyję, co sprawiało mi niewyobrażalną przyjemność. Jego ciepły, słodki oddech działał na mnie prawie hipnotyzująco. Palce prawej dłoni przesuwał wzdłuż mojego kręgosłupa w górę i w dół, co przyprawiało mnie o przyjemne ciarki. Nie mogłam wyrwać się z jego ramion. Siedzieliśmy tak dłużej niż wypadało, ale zupełnie się tym nie przejmowałam. Czułam się taka bezpieczna. Oddychałam głęboko delektując się zapachem jego skóry, włosów, perfum, jego obcisłej koszulki… Stop, co ja robię?! Czym prędzej odskoczyłam od niego. Był zmieszany tak samo bardzo jak ja. – To ja idę wziąć prysznic – wypaliłam, szybko zeskoczyłam z łóżka i jeszcze szybciej zatrzasnęłam za sobą drzwi w łazience. Co ja do cholery wyprawiam?! Alkohol wypalił mi chyba resztkę szarych komórek do zera. Wskakuję do kabiny i odkręcam ciepłą wodę. Spokojnie Olii, przecież nic się nie stało. To gej, to nic dla niego nie znaczy, dla ciebie też nie, pocieszałam się w myślach. Wtedy do głowy wpadła mi przerażająca myśl, a co jeśli Hazza jest hetero? Co jeśli jest zwyczajnym chłopakiem? Dlaczego spędza ze mną tyle czasu, przytula mnie i jest dla mnie taki wyrozumiały. Dlaczego jest wściekły, gdy widzi mnie z Lou, gdy coś razem planujemy, wyjeżdżamy… ? Nie, to nie możliwe… Staram się odgonić od siebie tą dziwną myśl, ale wraca do mnie jak bumerang. Czy to możliwe, że Harry się we mnie zakochał? Od razu potrząsam głową i śmieję się sama z siebie. Kretynko, jak mogło ci to przyjść do głowy? Po pierwsze jestem dziewczyną jego przyjaciela, a po drugie co niby miało go we mnie pociągać? Kilka miesięcy temu, gdy się poznaliśmy chłopcy nie byli jeszcze tak popularni. Nie mieli własnych piosenek, płyty, teledysku. Nie szalało za nimi miliony dziewczyn na całym świecie więc wtedy mogłam wydawać się im atrakcyjna. Ale teraz? Codziennie spotykają setki ślicznych dziewczyn, które tylko czekają na ich jeden uśmiech, gest, spojrzenie. Gdybym nie poznała chłopców tych kilka miesięcy temu teraz nie miałabym szans nawet na wspólne zdjęcie. Jestem nikim, dopiero teraz to sobie uświadomiłam. Sięgnęłam po żel pod prysznic, a na moim nadgarstku coś zamigotało. Moja przecudowna bransoletka. Uśmiechnęłam się i ponownie uważnie się jej przyjrzałam. Może i jestem nikim, ale dla nich jestem ważna. Mi samej ciężko w to uwierzyć, ale znaczę dla nich tyle co oni dla mnie… Eh, dlaczego zawsze gorąca woda i prysznic powodują, że rozmyślam nad swoim życiem? Szybko zakręcam kurek. Leki które podał mi Lou zadziałały. Czuję się już prawie dobrze, co więcej zaczynam czuć głód. Ubieram się szybko i wychodzę z łazienki. Hazza dalej leży na łóżku – Jestem głodna, idziemy coś zjeść? – zapytałam miło, co bardzo go zdziwiło. Patrzył na mnie wielkimi oczyma. Pewnie myślał, że będę go unikać. W sumie taki miałam zamiar, ale patrząc na moją bransoletkę, poniekąd symbol naszej przyjaźni nie mam serca go olewać – Eee, Harry? Wszystko okej? – zapytałam niepewnie, bo chłopak nie ruszył się ani o milimetr. Dalej wpatrywał się we mnie niczym marmurowy posąg. Udało się go ściągnąć na ziemię dopiero za drugim podejściem – Harry? Chodźmy na obiad. – powiedziałam miło i wyciągnęłam w jego stronę dłoń – Przepraszam, zamyśliłem się. Jasne, możemy iść coś zjeść – powiedział, po czym złapał moją dłoń i wstał z łóżka. Uśmiechnęłam się do niego miło, a on odwzajemnił uśmiech, tyle że zrobił to niepewnie, jakby obawiał się, że zaraz go spoliczkuję, wrzucę do oceanu, albo zacznę histeryzować. Postanowiłam się tym nie przejmować. Złapałam go pod rękę i niemal ciągnęłam za sobą. Po chwili chłopak stwierdził chyba, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo, ani, że nie postradałam zmysłów, bo nieco się rozluźnił. Dalej zaciskałam dłoń na zgięciu jego łokcia, bo nie czułam się na tyle pewnie, aby móc iść po kamieniach sama. Po chwili dołączyliśmy do reszty znajomych. Przywitałam się z Viki, Wojtkiem i Megg. Zjedliśmy obiad, a resztę dnia spędziliśmy wypoczywając na leżakach i pijąc tylko świeże soki. Nikt nie miał już ochoty na alkohol. Potrzebowaliśmy czasu żeby odetchnąć, tym bardziej, że już jutro czeka nas to co nieuniknione: Powrót do Londynu.
_______________________________________
heloł dziewczynki :) z okazji niedzieli
mam dla Was nowy rozdział :) niestety
wcześniej nie dałam rady, bo w piątek
byłam na urodzinach kolegi, a wczoraj
na weselichu koleżanki :) buziaki:*