Teraz do gry wchodzi moja tajna broń, często wykorzystywana przeciwko moim rodzicom. Gdy widzę, że druga strona traci nad sobą kontrolę, ja momentalnie uspakajam się i tłumaczę swoje zdanie na dany temat spokojnie i opanowanie; jak rodzic małemu dziecku. Zawsze działa. – Louis, uspokój się proszę i nie krzycz na mnie. – Przepraszam, ale… – Jeszcze nie skończyłam – przerwałam wypowiedz zmieszanego chłopaka – Tak więc proszę, abyś na mnie nie krzyczał, bo tak rozmawiać nie będziemy. Proszę też, abyś nie kazał mi wybierać między sobą, a moimi przyjaciółmi i rodziną. Musisz pogodzić się z tym, że dopóki Maciek będzie chciał mnie znać będziemy przyjaciółmi. Nie masz na to najmniejszego wpływu. Ani ty, ani nikt inny – wzruszyłam ramionami. Po minie Louisa wnioskowałam, że zaczyna rozumieć, że nie zmienię zdania i pomalutku oswaja się z myślą, że za kilka dni będę w Polsce. – Oliwia, to dla mnie bardzo ciężkie, ale okej. Rozumiem cię i jakoś przeżyję ten wyjazd. Bardzo się tego obawiam, bo twój ostatni wyjazd do domu był ucieczką przede mną. Boję się, że ty i wampirek, no wiesz, że wy… – Lou głuptasie nie ma takiej opcji! – zaśmiałam się – Maciek to tylko mój przyjaciel. Tylko i wyłącznie, dlatego nic się nie martw – Łatwo mówić. Ochh, dziewczyno. Same problemy z tobą. Chodź się chociaż poprzytulać – rozłożył ręce w wymownym geście, a ja od razu wtuliłam się w jego ramiona – Będę grzeczna, obiecuję – Trzymam cię za słowo – wyszeptał mi do ucha. – Odsunęłam się od niego, aby spojrzeć mu w oczy – Co? – zapytał nie mogąc odgadnąć wyrazu mojej twarzy, a ja zaczęłam nerwowo nawijać tak, że prawie nie robiłam przerw pomiędzy słowami – Lou, tak sobie myślę, że to raczej ja się powinnam cię poprosić o to żebyś był grzeczny. Wiesz big city life, kluby, puby, dyskoteki, kasyna, piękne kobiety… a co jeśli któraś z nich wpadnie ci w oko? Ja tam w moim Izabelinie nie mam wielkiego pola do popisu, ale dla ciebie cały Nowy York stoi otworem. Wiesz w Polsce jest takie przysłowie; hulaj dusza, piekła niema. Boję się, że też zaczniesz tak myśleć, a wtedy będziemy… – Oli, Olii, Oli! Hamuj! – przerwał mój słowotok – Co ty opowiadasz? Jakie inne kobiety? Dla mnie liczysz się tylko ty. Te wszystkie amerykanki nic nie znaczą. Ja ci zaufałem, a przynajmniej staram się zaufać, jeśli chodzi o Maćka. Ty też spróbuj – Chyba nie mam innego wyboru. – uśmiechnęłam się lekko – Muszę dokończyć te cholerne pranie – głośno wypuściłam powietrze z płuc – W czymś ci pomóc? – zapytał – Nie, szybko się wyrobię, a potem… – a potem romantyczna kolacja, madame – Lou pocałował mnie teatralnie w wierzch dłoni – Oui, mon chéri. – uśmiechnęłam się pięknie.

Wieczorem, tak jak obiecał Lou, wybraliśmy się na kolację do fajnej, młodzieżowej restauracji, wybraliśmy się też do kina, a w drodze powrotnej poszliśmy do KFC, jeszcze raz coś zjeść, bo Louis znowu był głodny. Po zjedzeniu BigBox’a przeznaczonego dla dwóch osób i czterech dolewkach pepsi chłopak stwierdził, że wreszcie się najadł i mogliśmy wrócić do domu.

Budzę się rano, w znienawidzony przeze mnie piątek. Dziś chłopcy odlatują do stanów. Nawet nie chce mi się wstawać z łóżka… Przez grube zasłony prześwituje mocne słońce, bardzo rzadki widok w Londynie, tym bardziej o tej porze roku. Ale nawet to nie jest w stanie mnie pocieszyć. Myślę o tym co robiliśmy w ostatnim czasie. Przez cały ubiegły tydzień byliśmy z Louisem nierozłączni. Kilka dni spaliśmy u niego w domu, kilka dni u mnie. Chodziłam z nim na próby, spotykaliśmy się z chłopakami, wychodziliśmy na miasto, albo oglądaliśmy filmy w domu. Byliśmy też na imprezie, ale nikt oprócz mnie i Viki nie pił. Chłopcy muszą oszczędzać gardła, Harry dopiero co przestał brać antybiotyki, nawet Zayn palił mniej niż zwykle. Widać było, że chłopaki byli zestresowani nową trasą i podchodzili do niej bardzo poważnie. To w końcu nowy krok w ich karierze. Tylko jakie skutki będzie mieć ten gigantyczny krok? Jeśli znają cie w Ameryce, to znają cię wszędzie. To oznacza, że chłopcy będą znani na całym świecie. Będą mieć więcej występów, wywiadów i dużo mniej czasu dla nas. Czy sława ich zmieni? Sława i ogromne pieniądze, które zarobią, gdy wypromują swoją płytę za oceanem. Boję się o tym myśleć. W głębi duszy jednak mam przekonanie, że nic nie jest w stanie ruszyć naszych chłopców. Ani kasa, ani sława. Są sobą w stu procentach i mam nadzieję, że to nigdy się nie zmieni. Po co ja się stresuję? Dlaczego od rana nachodzą mnie jakieś czarne myśli? Czym prędzej odganiam je od siebie i cichutko wstaję z łóżka. Lou jeszcze śpi. Wczoraj kręcił się pół nocy, nie mogąc zasnąć. Zapewne stresuje się wylotem. Wychodzę cichutko z pokoju idę do łazienki. W przedpokoju mijam stertę reklam i rachunków, które przedwczoraj wyciągnęłam z swojej skrzynki na listy, a nie miałam ani głowy ani czasu ich przejrzeć. Między nimi dostrzegłam kopertę z niebieskim napisem i czerwoną wstążką. Od razu poznałam to logo; British Air. Wreszcie przysłali mój bilet. Szybko rozerwałam kopertę i napawałam się wielkim napisem London: Luton – Wasaw: Bemowo. Mój umysł się rozjaśnia, a na sercu robi się jakoś lżej. Wszystkie troski wydają się być bezsensowne i znikają. Wierzę, że nic się nie zmieni i całe moje życie będzie idealne; tak jak teraz!
__________________________________
przepraszam, że wczoraj nie zdążyłam niczego dodać,
ale w sobotę byłam na koncercie Remady&Manu-L‚a
z której wróciłam po piątej rano… Przebudziłam się tylko
na obiad, a potem spałam do 16:00 :P na moje szczęście
jakieś dzieciaki bawiły się petardami pod moim oknem i
tylko dlatego się obudziłam i mogłam trochę nacieszyć
piękną pogodą za oknem :) Byłam na spacerze i na lodach
z MyLove i nie było kiedy wstawić. Jeszcze raz przepraszam!
BUZIAKI!!! :*