Ciemność i wszechogarniające ciepło. Chyba się udało, udusiłam się i nie żyję! I co lepsze przyjemne ciepełko wskazuje na to, że jestem w niebie. Tylko co tutaj robi Carly Rea Japsen, która coraz głośniej wydziera mi się do ucha z swoim Call Me Maybe? To nie niebo, tylko mój telefon, stwierdzam niezadowolona po chwili. Zasnęłam, a teraz ktoś obudził mnie natarczywie do mnie dzwoniąc. Odrzucam z twarzy kołdrę i poduszkę, którymi byłam przykryta. Jest i powód ciemności i ciepełka które odczuwałam. Łapię za telefon, który ciągle dzwonił i nie patrząc nawet na wyświetlacz naciskam zieloną słuchawkę – Halo – powiedziałam niechętnie – Halo Oliwia! – odezwał się głos, który od razu przywrócił mnie do życia – Louis! Cześć skarbie! Tak się cieszę, że cię słyszę! – zawołałam zachwycona, a chłopak zaczął chichotać – Cieszysz? Wydawało mi się, że twoje ‚halo’ nie było zbyt radosne. Ale okej, nie czepiam się. Ja też się cieszę. Fajnie, że głupi telefon ode mnie sprawił ci tyle przyjemności – odpowiedział – To najmilsza rzecz jaka przytrafiła mi się w ciągu ostatnich dwóch dni – wypaliłam za późno gryząc się w język. Nie jestem jeszcze gotowa na zwierzenia o mojej zgubie. Miałam nadzieję, że Lou nie będzie mnie wypytywać o nic, jednak jak zwykle się myliłam. – Mój telefon najmilszą rzeczą od dwóch dni? – zapytał zdziwiony – Coś się stało? Coś nie tak w domu? A może to znowu przez tego małoletniego wampirka? – wypytywał zmartwiony i nieco poddenerwowany – Nie, nie. To nie przez Maćka. W domu też wszystko okej. Tylko tęsknię za tobą. Dlatego tak się ucieszyłam – wyznałam i choć nie mówiłam całej prawdy ta część akurat była szczera – Na pewno? – zapytał – Tak, na pewno – upewniłam go starając się, aby mój głos był jak najbardziej radosny, po czym sprytnie zmieniłam temat – A co u ciebie? Coś się stało, że dzwonisz? O ile się nie mylę w USA jest właśnie wpół do szóstej rano – W pół do piątej skarbie – poprawił mnie – O, jeszcze lepiej! Co się stało, że dzwonisz do mnie tak wcześnie? Dlaczego nie śpisz? – dopytywałam bardzo zaciekawiona – Czy to zawsze ty musisz wstawać w środku nocy, abyśmy pogadali? Ja też mogę się czasem poświęcić – Nie możesz Lou. A to dlatego, że ja śpię ponad dziesięć godzin dziennie, a potem cały dzień nic nie robię w trakcie, gdy ty śpisz po pięć godzin dziennie i jesteś na nogach przez następne dziewiętnaście. Tak więc wiesz… Moje argumenty są mocne, więc proszę nie dzwoń do mnie więcej w ciągu twojej nocy, moja jest zdecydowanie dłuższa – oznajmiłam głosem nieznającym sprzeciwu – Czyli co? Nie chcesz usłyszeć nowiny którą dla ciebie mam? Okej, więc trzymaj się, pa! – odpowiedział chłopak dobrze wiedząc jak działa moja babska ciekawość – Nie, nie stój! Czekaj! Jesteś tam jeszcze? Lou! – wołałam – Jestem. Coś się stało? – zapytał niby spokojnym głosem, ale od razu poznałam, że ledwie powstrzymuje wybuch śmiechu. – Skoro już i tak nie śpisz to może zdradzisz mi tą nowinę? O co chodzi? Wysprzedaliście wszystkie płyty w Stanach? Przefarbowałeś się na blond? Harry znowu odchodzi z zespołu? Zayn będzie mieć dziecko z jakąś nieletnią fanką? Nialler kupił sobie sieć restauracji Nandos? A może Liam i Viki biorą ślub? To by było super! Założyłbyś szelki w kolorze mojej sukienki. Na przykład malinowe, albo lazurowe! Wyglądalibyśmy jak para z obrazka co? – zalałam go słowotokiem próbując odgadnąć co ma mi do przekazania, on jednak zaczął się tylko śmiać – Kobieto dasz mi w końcu dojść do słowa? Chcesz wiedzieć o co chodzi? – zapytał rozbawiony – Tak, chcę, przepraszam. Zamieniam się w słuch. – odpowiedziałam – Więc zacznę od początku: nie zmieniłem koloru włosów, Harold zostaje z nami, Zayn… hmm… bardzo prawdopodobne, że kilka dzieciaków mogło się mu przytrafić, Nialler nie kupuje Nandos, bo wyżarł by wszystkie zyski, a co do Liama i Viki, to nic mi nie wiadomo, ale z tymi szelkami to bardzo dobry pomysł – umilkł na chwilę, a moja ciekawość zaczynała mnie zżerać od środka – Lou do rzeczy! Proszę! – Dobrze, już dobrze – zaśmiał się – Mam dobrą nowinę. Co ja mówię, dobrą? Doskonałą! W sobotę mamy pierwszy występ na żywo w telewizji! – Bardzo się cieszę! – powiedziałam szczerze – Ale to jeszcze nie koniec. – przerwał mi – Mamy występ na żywo w sobotę, na który bilet wysłałem ci już na skrzynkę mailową razem z biletem na lot do Stanów z Polski! Widzimy się już w piątek wieczorem! – zamarłam. Moją twarz rozpromienił ogromny uśmiech, po czym zaczęłam krzyczeć i piszczeć jak wariatka – Cieszę się, że ci się podoba – śmiał się Lou słysząc moją reakcję – Już nie mogę się doczekać, kiedy się spotkamy! – starałam się mówić normalnie, ale prawie piszczałam ze szczęścia – Ja też. Więc do piątku, trzymaj się! Idę obudzić chłopaków – Pozdrów ich ode mnie i do zobaczenia! Dziękuję ci! – Nie ma za co głuptasku. Cała przyjemność po mojej stronie. Pa – odpowiedział – Cześć Skarbie – odpowiedziałam żegnając go miło. Jestem taka szczęśliwa! Już za dwa dni zobaczę Louisa i całą resztę chłopaków. Już nie mogę się doczekać. Niby nie widzieliśmy się dopiero od niecałego tygodnia, ale każdy dzień bez nich dłuży mi się jak cały rok. Och. Mój entuzjazm opadł jeszcze szybciej niż się pojawił. Jak ja się im pokażę bez bransoletki? Bez symbolu naszej przyjaźni? No to super, czyli wychodzi na to, że mam dwie opcje; albo będę ich okłamywać, że zapomniałam bransoletki w Polsce, bo prawda nie wchodzi w grę, albo po prostu nie polecę do Stanów. Czy w tym przypadku mam wybór ‚mniejszego zła’? Nie wydaje mi się… Czegokolwiek bym nie wymyśliła i tak konsekwencją będzie zranienie chłopaków.
_____________________________________
wiecie, że gdzieś zagubiła mi się ta notka
i już myślałam, że będę musiała ją pisać na
nowo, ale na szczęście znalazłam ją… w koszu!
wszystko jednak dobrze się skończyło i…
… jest nowy rozdział :) buziaki i dzięki za
komentarze pod ostatnimi dwoma notkami,
ach… latam trzy metry nad ziemią! tak się cieszę
, że podoba Wam się blog, notka o Hazzie i
lubicie mnie! (o ile dobrze zrozumiałam:)) )
Massive thank należy się Wam, a nie mi, bo
bez Was pisanie tego bloga nie miałoby
najmniejszego sensu! Dzięki takim osobom
jak WY chce mi się ciągle pisać :))
Kocham Was wszystkie!

BUZIAKI Hazzowymi ustkami :*

aaaa i jeszcze jedna sprawa, uwaga na spamerów, którzy ostatnimi czasy coraz bardziej oblegają mojego bloga… Staram się takie komentarze usuwać na bieżąco. Więc nie otwierajcie żadnych dziwnych linków od ludzi, którzy przeważnie piszą po angielsku, coś o jakimś kasynie czy coś w tym stylu, bo w tym linku zapewne ukryty jest wirus!