Pip, pip… obudził mnie charakterystyczny dźwięk sygnalizujący, że należy zapiąć pasy. Lądujemy, wreszcie! Jeszcze tylko kilka formalności, okazanie paszportu, kupno wizy, złowienie swojej walizki z taśmy i gotowe. Gdy tylko wyszłam z terminalu przylotów od razu rzuciła mi się w oczy machająca do mnie z daleka Viki. Podbiegłam do niej i przytuliłyśmy się na przywitanie – Cześć Oli! – Cześć Viki! Ale z ciebie laska, no no! Nie pogadasz! – zadziornie zmierzyłam wzrokiem przyjaciółkę od góry aż ku dołowi. Miała na sobie białe spodnie, czerwone szpilki i idealnie do nich dopasowaną czerwoną marynarkę. Wyglądała przebosko, a ja przy niej, w moich jeansach, płaskich botkach i grubym swetrze prezentowałam się jak wzorowa przedszkolanka. – Ty też wyglądasz pięknie – odpowiedziała przyjaciółka – Mówisz tak, bo jesteś dobrze wychowana – skomentowałam – To co? Idziemy szukać kierowcy? Już nie mogę się doczekać kiedy zobaczymy chłopaków! – zawołałam z entuzjazmem – Powinnaś leżeć w domu, słabo wyglądasz. Jesteś nieźle chora, co? – Viki zamiast cieszyć się ze mną, martwiła się o moje zdrowie – Tylko mi nie mów o tym jak ciężkie są powikłania wynikające z nieleczonej grypy, bo użyję resztki sił, aby cię uciszyć – powiedziałam w żartach. Przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie, ale widać było, że jest zmartwiona. Rzeczywiście ten lot mi nie służył. Czuję się bardzo źle i szczerze powiedziawszy marzę o łóżku i grubej kołdrze, ale nie mogę się do tego przyznać, bo zamiast wieczoru z chłopakami będę mieć wieczór z lekami. Wykrzesując z siebie resztki energii ruszyłam za Viki w stronę wyjścia z lotniska. Gdy tylko je opuściłyśmy od razu zauważyłyśmy eleganckiego pana w garniturze trzymającego w ręce kartkę z naszymi imionami i nazwiskami. Udałyśmy się do niego, przedstawiłyśmy i wsiadłyśmy do czarnego luksusowego samochodu w trakcie, gdy nasz kierowca pakował nasze walizki do bagażnika. Z lotniska do hotelu Hilton, w którym są chłopaki mieliśmy czterdzieści minut drogi, która okazała się dla mnie męką. Przez cały czas walczyłam ze sobą, aby nie zasnąć, bo to pokazało by moją słabość i poskładało by mnie doszczętnie niszcząc wizję nocy z przyjaciółmi. Zaparkowaliśmy samochód przed hotelem. Przed drzwiami stała ochrona, bo oblegały je dziesiątki fanek śpiewające piosenki z płyty chłopaków. Weszłyśmy do środka i udałyśmy się do recepcji – Witam, jesteśmy gośćmi chłopaków z One Direction. Jesteśmy zmęczone podróżą, dlatego zależałoby nam, abyśmy jak najszybciej do nich się dostały – powiedziała miło Viktoria – Jakim cudem dostałyście się do hotelu?! OCHRONA! – zawołała recepcjonistka – Ale my przyleciałyśmy na zaproszenie chłopców – powiedziałam zaskoczona – Tak, tak samo jak ta setka dziewczyn przed hotelem, Jack! Podejdź do mnie szybko! – zwróciła się do wysokiego mężczyzny, który akurat przechodził przez recepcję – O co chodzi? – zapytał mężczyzna – Te nastolatki to fanki tego boysbandu który u nas nocuje. Nie wiem jak to możliwe, że dostały się do środka, ale ktoś za to beknie. Wyprowadź je proszę – wytłumaczyła mu recepcjonistka. Byłam załamana! Ledwie stałam na nogach, a oni chcieli nas wyrzucić na dwór? – Zaraz, zaraz! – wyszarpałam rękaw, za który trzymał mnie ochroniarz – Chcę porozmawiać z kierownikiem tego hotelu. I to zaraz! – zawołałam wkurzona – Dobre mi sobie – zakpiła ze mnie recepcjonistka – Ma do tego prawo Aleksandro – odezwał się kobiecy głos, na który cwana recepcjonistka od razu zesztywniała. Odwróciłyśmy się w jego stronę – Dzień dobry, Kimberly Diverson, kierowniczka hotelu Hilton Plaza. W czym mogę pomóc? – elegancka kobieta podała mi dłoń którą uścisnęłam – Witam, jestem Oliwia Salkin, a to Viktoria Rodway. Przyleciałyśmy z Europy na zaproszenie One Direction. Niestety pani pracownica nawet nie raczy sprawdzić czy chłopcy się dzisiaj kogoś spodziewają, że o wylegitymowaniu nas nie wspomnę – poskarżyłam się – Chwileczkę, dobrze? – kobieta poszła za ladę. Wyciągnęła na nią ogromną książkę i zaczęła w niej czegoś szukać przesuwając wskazujący palec wzdłuż kartki z nazwiskami – O… O… Ostin, Ofrey, One Direction jest. Tomlinson, Styles, Malik, Payne, Horan… Aleksandro, możesz do mnie podejść – zwróciła się szorstko do swojej pracownicy – Proszę, przeczytaj co tutaj pisze – One Direction, zameldowani od trzydziestego września, goście… – kobieta zamarła i zamilkła, a jej twarz kolorem przypominała kolor kartki z której czytała – Dalej proszę – odezwała się kierowniczka. Recepcjonistka przełknęła ślinę – … goście, Oliwia Salkin i Viktoria Rodway z dopiskiem „WAŻNE”. Ja.. bardzo przep… – Wystarczy Aleksandro – starsza kobieta z hukiem zamknęła książkę i schowała ją na miejsce, po czym zwróciła się do młodszej – Czy wydaje ci się, że gdyby te panie nie były gośćmi naszego hotelu zostałyby wpuszczone do środka? – Nie, pani Diverson. – Czy wydaje ci się, że jeśli te panie nie były naszymi gośćmi wysłalibyśmy po nie na lotnisko jeden z naszych najlepszych samochodów – dopytywała twardo kobieta – Nie, pani Diverson – A czy wydaje ci się, że jeśli te panie nie były by gośćmi naszego hotelu to oczekiwali by na nie jedni z naszych najlepszych klientów – Nie, pani Diverson – No więc proszę wytłumacz mi, dlaczego nie potraktowałaś pań, jak naszych gości? – kobieta dopytywała z hardą miną. Widać było, że nie ma co z nią zaczynać – To wszystko przez ten tłum fanek na zewnątrz, myślałam… – Tłum fanek jest opanowany i nikt, kto nie jest naszym gościem nie dostanie się do środka. Doskonale o tym wiedziałaś – przerwała jej. Tym razem Viki zabrała głos – Nic się nie stało. Na prawdę. Rozumiem, że martwi się pani o to, aby żadne nie powołane osoby dostały się do pokoju chłopców i bardzo jestem pani za to wdzięczna – zwróciła się do recepcjonistki – Przepraszam panią najmocniej. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – odezwała się z skruchą, a my uśmiechnęliśmy się do niej serdecznie. Szkoda mi było biedaczki, nie chciałam, żeby ktoś stracił przeze mnie pracę – Pani Diverson – zwróciłam się do starszej kobiety – Tak pani Salkin? – Mam do pani gorącą prośbę. Proszę nie wyciągać żadnych konsekwencji z zaistniałej sytuacji. Jesteśmy tylko ludźmi, nie chciałabym, aby pani Aleksandra straciła pracę przez tą drobną pomyłkę. Obiecuje mi to pani? – kobieta lekko się zmieszała – Jesteśmy profesjonalnym hotelem, gdzie takie pomyłki są niedopuszczalne – Pani Diverson, bardzo nam na tym zależy. Będziemy się źle czuć, jeśli ktoś straci przez nas pracę. – powiedziałam – Dobrze, niech będzie. Aleksandro, masz u tych pań ogromny dług wdzięczności. Uratowały twoją posadę – starsza kobieta zwróciła się do młodszej – Dziękuję bardzo – zwróciła się do nas – Proszę. Bardzo chciałybyśmy już pójść do pokojów, nie czuję się najlepiej. Czy coś jeszcze musimy zrobić? – zapytałam – Ależ nie, proszę bardzo, karty do pokoju. Walizki za chwilę zostaną dostarczone do apartamentu. Oczywiście do końca pobytu mają panie gratis jedzenie i korzystanie z wszystkich atrakcji hotelu. Spa, basenu, sauny, masaży. Jeśli czegoś będą panie potrzebować proszę wcisnąć zero i prefiks, a spełnimy każdą prośbę. Piąte piętro, cały apartament należy do pań znajomych. Życzę miłego pobytu – Kierowniczka uśmiechnęła się miło podając nam karty do apartamentu chłopców – Dziękujemy – odpowiedziałyśmy z Viki – Zgłupieję, co za paranoja. Ale fajnie, że nikt za to nie poleci – zwróciła się do mnie Viki gdy odeszłyśmy od lady. – Najważniejsze, że zaraz zobaczymy chłopców – powiedziałam wsiadając do windy. Nie obyło się bez pytań Viki, czy aby na pewno dobrze się czuję, bo jestem blada. Oczywiście skłamałam, że czuję się fantastycznie. I rzeczywiście tak się poczułam, gdy otworzyły się drzwi windy, a przed nimi stali uśmiechnięci Louis i Liam.

_____________________________________
helo dziewczyny :) dla Was nowy rozdział:)

*wstawiam dziś, bo nie wiem czy będę mieć
czas przez weekend :/ napewno jesteście
trochę wkurzone za takie zakończenie, ale
za to Was kocham marudy:D :* muah:*

*Directioner i Aśka, dobra to jedziemy zwiedzać
Berlin w marcu! :D i przypadkowo trafiamy na
koncert Biebera z zarezerwowanymi pół roku
wcześniej biletami :P tylko kto będzie kierowcą?
łapiemy stopa? pociąg, autobus? a może pójdziemy
pieszo! :D w tym przypadku proponuję, żebyśmy
wyszyły z domu w tą niedziele! :P ktoś jeszcze
jedzie z nami? :D

*któraś z Was pytała jakiego szablonu na blogu
używam, ale niestety nie pamiętam loginu, a
nie mogę znaleźć tego komentarza ;/ używam
Mystique 2.4.3, a nagłówki robię sama ;)

*aaaa właśnie! Jak wam się podoba nowy?
cudowne czasy xFactora! :D

*już za kilka dni Horanowa notka :))

have a nice weekend!:**