Już chciałam za nim pójść, gdy dołączyła do nas reszta chłopaków – I jak dziewczyny? USA jest nasze co? – zawołał zadowolony Liam – Było ekstra – odpowiedziałyśmy. Oczywiście pierwszą osobą którą przytuliłam i czule pocałowałam był Lou – Podobno źle się czułaś, skąd u ciebie taka zmiana nastroju? – zdziwił się chłopak – Wasz występ dodaje energii. Brak mi słów, nie mogłam oderwać od was oczu, uszu, ani niczego innego. – Dziękuję – odpowiedział – So co-come! – zawołał w moją stronę Zayn – You got it wrong – zacytowałam ciąg dalszy jego solówki przytulając go. Pogratulowałam również Niallowi i Li – A gdzie Hazza? – zapytał Lou – Poszedł gdzieś. Chyba nie jest zadowolony z swojej solówki, delikatnie mówiąc – wyjaśniłam – On jest kretynem, przecież było zawodowo! Każdemu może się zdarzyć gorsze trzydzieści sekund, niech nie przesadza! – powiedział Niall – Musimy go znaleźć – Lou przejął się stanem psychicznym swojego przyjaciela. Wszyscy razem ruszyliśmy wzdłuż korytarza w którym ostatni raz widziałam Hazzę. Nie musieliśmy długo szukać, bo zguba szybko się znalazła. Chłopak siedział w swojej garderobie, drzwi były zamknięte na klucz – Harry, nie wygłupiaj się! Wpuść nas! Odezwij się! Hazz! – wołaliśmy. Chłopak otworzył po kilku minutach drzwi. Zrobił to zapewne tylko dlatego, bo zagroziliśmy, że je wyważymy – Słuchajcie, chciałbym zostać chwilę sam. Uszanujcie to proszę – mówił smutnym, łamiącym się głosem, nie mieliśmy serca mu odmówić – Harry jeśli tylko chciałbyś pogadać, to… – zaczął Liam, ale loczek skończył za niego – wiem gdzie was szukać Li, dzięki – odpowiedział, po czym ponownie zamknął drzwi na klucz – I co teraz? – zapytał półszeptem Zayn. Odeszliśmy kawałek dalej, aby Harry nie mógł usłyszeć naszej rozmowy – Jak to co? Chyba powiedział, że chce być sam – oznajmił Niall – Blondas, a ty byś w takiej chwili chciał być sam? Pomyśl… – Zayn pokręcił głową z dezaprobatą – No, tak… – odpowiedział Niall – Więc co teraz? – zapytał Lou – Wszyscy znamy Hazzę, nie będzie was chciał obarczać swoimi problemami, nie chce by ktokolwiek litował się nad nim, tym bardziej jeśli ten ktoś spędza z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę – zaczęłam – Mów dalej – zachęcił mnie Liam – Więc może… ja powinnam zostać. Porozmawiać z nim i może przemówić mu do rozsądku – zaproponowałam – To może być myśl, ona potrafi ochrzanić człowieka tak, że zmienia się mu myślenie – zaśmiał się Niall – No mnie już też kilka razy ochrzaniła, ale skarbie, wiesz, że Harold to dusza artysty, więc daj mu fory. – zażartował Lou – Dobra, niech i tak będzie, choć wątpię, że wpuści cię do środka… – Liam zgasił nasz entuzjazm – Czy ty zawsze musisz być taki pesymistą? – zganiła go Viki – To co? Lepiej, żeby został tu sam i nie daj boże znowu odszedł z zespołu? Daddy, myśl. To nie boli – Zayn cwaniacko przewrócił oczami – Dobra, już dobra. Ustalone Oli zostaje – zadecydował Liam – To może zrobimy tak. Wy jedźcie już do hotelu, zorganizujcie jakąś domówkę z okazji waszego świetnego występu, tylko błagam, bez koleżanek Rity, a najlepiej i bez niej samej. Ja postaram się wyciągnąć Stylesa z garderoby i przyjedziemy do was – powiedziałam – Jesteś pewna? Możemy poczekać na ciebie, to żaden problem – odezwał się Lou, a reszta mu przytaknęła – To bez sensu, wiecie jak uparty może być ten małolat. Jedźcie, wrócę taksówką. – zadecydowałam – Okej, to trzymaj się – Louis pocałował mnie czule – Daj znać jak poszło! Pa! – zawołała reszta i ruszyli w stronę wyjścia. Ja z powrotem wróciłam pod drzwi garderoby Harrego – Hazz, otwórz! To tylko ja! Wszyscy już sobie poszli. Harry, proszę cię – mówiłam głośno pukając w drzwi loczka – Oliwia, mówiłem, że chcę być sam, więc proszę cię idź do Louisa! – odezwał się lekko zdenerwowany – Louisa nie ma. Pojechał do hotelu. A ja nie chcę jechać sama. Wiesz Nowy York nocą mnie przeraża – ciągnęłam zadowolona, że udało mi się nawiązać z nim kontakt – Nie interesuje mnie to. Po prostu sobie idź! – odpowiedział coraz bardziej rozzłoszczony – Nie obrażaj się na mnie! Poczekam sobie pod drzwiami. Kiedyś będziesz musiał wyjść, nie masz tam toalety. Mam grypę i muszę usiąść na tej brudnej i zimnej podłodze, ale czego nie robi się dla przyjaciół – zawołałam po czym usiadłam pod drzwiami garderoby chłopaka – O nic cię nie prosiłem! Więc nie wywieraj na mnie wyrzutów sumienia! I tak mnie to nie rusza, siedź tam sobie, aż zamarzniesz, albo wracaj do domu! – odpowiedział – Spoko, posiedzę i zamarznę – zaśmiałam się cicho pod nosem. Moja przekonanie o tym, że Hazza mi otworzy powoli mijało. Siedziałam pod drzwiami od dwudziestu minut, co jakiś czas wołając, że dalej tutaj jestem. Harry nic nie odpowiadał. Było mi coraz zimniej, ale nie poddawałam się. – Harry, proszę cię otwórz, chcę się tylko ogrzać, obiecuję, że nie będę się odzywać – zawołałam pukając, ale jak zwykle nikt nie odpowiedział. Zaczęłam się zastanawiać czy chłopak nie wyszedł oknem, albo rurami z klimatyzacji. Stwierdziłam, że to bez sensu z dwóch powodów, po pierwsze Harry był za dużym chłopem, aby zmieścić się w rury klimatyzacji i po drugie garderoba nie posiadała w swoim wyposażeniu okien – Every minute’s like the last so tet’s just take it real slow.. Forget about the clock that’s tic-tic-tickin. ! – zaczęłam po cichu śpiewać z nudów. Mój popis wokalnych możliwości przerwał przechodzący obok ochroniarz – Ma pani jakiś problem? O co chodzi? Co pani tutaj robi, wstęp tylko dla upoważnionych – powiedział służbowym tonem – Czekam na Harrego Stylesa. Jestem jego przyjaciółką – odpowiedziałam – Więc gdzie pani identyfikator? Takie bajeczki o przyjaźni z Stylesem słyszę od stu pięćdziesięciu dziewczyn każdego dnia. Dlatego proszę ze mną, albo wyprowadzę panią siłą – mówił dalej niewzruszonym tonem. Zabiję Tomlinsona! „Nie, nie po co wam identyfikatory. Wystarczy bilet na występ, a za kulisy wejdziecie z nami”! – Ale kiedy ja naprawdę… Proszę go zapytać – popatrzyłam błagalnie na ogromnego mężczyznę – Nie mogę zakłócać spokoju gwiazd, za to mogą mnie wylać z pracy. Niech pani zrozumie. Bardzo proszę, niech pani pójdzie ze mną – odezwał się już bardziej ludzkim tonem – Proszę chwileczkę poczekać. Mogę spróbować ostatni raz? Jeśli nie otworzy posłusznie wyjdę, bez najmniejszych oporów – poprosiłam go pięknie – Nie powinienem tego robić, ale niech będzie – odpowiedział i rozejrzał się dokoła. Wstałam i zapukałam w drzwi – Hazz! To dalej ja, Oli. Proszę cię, pomóż mi, chcą mnie stąd wyrzucić. Harry! – zawołałam pukając w drzwi, nikt nie odpowiedział – Och, okej. Obiecałam, więc niech i tak będzie. Którędy do wyjścia? – zapytałam – Proszę za mną – Oddaliliśmy się może o pięć kroków, gdy zamek w drzwiach garderoby Harrego zaskrzypiał i powoli otworzyły się drzwi skrzypiąc cichutko.
_________________________________________
Yeah, udało mi się wczoraj zobaczyć
Przed Świtem 2 i nie była to najlepsza
część ze wszystkich, ale nie było źle.
Może wypiszę plusy i minusy filmu:
MINUSY:
- ZDECYDOWANIE ta żałosna
grafika komputerowa! twarz Reneesme
kiedy jest jeszcze niemowlęciem jest
paskudna! Strasznie mnie to zirytowało,
tak kasowy film, a efekty komputerowe
na poziomie mojej obsługi Photoshopa…
- scena w której Bella siłuje się na rękę z
Emmetem przy całej rodzince Cullenów,
a potem nagle odchodzi i sama stoi w
słońcu patrząc jak się iskrzy… WTF?
- Bella jako wampir. Myślałam, że będzie
ładniejsza :P
- Napisy na początku. Myślałam, że będą
zrobione lepiej. Nic ciekawego się nie
działo. Motyw z sarną i Cullenami
w pierwszej części podobał mi się bardziej.

PLUSY:
(musze dodać, że byłam w znakomitym
humorze i przez cały film śmiałam się i
komentowałam wszystkie sceny, co też
wpłynęło pozytywnie na moją ocenę filmu)
+ Wampiry z Rosji, czyli Vladimir i Stefan!
haha, omg, ich angielski z rosyjskim akcentem
rył mi mózg przez cały film! :D
+ kdsnhv isuGksdvn, czyli scena z nagim ciałem
Jacoba! :D
+ Edward tatuś… aww, był przesłodki w tej roli!
Podobało mi się też, że jest taki ciepły, żartobliwy,
szczęśliwy i widać, że kocha Bellę. W pierwszej
części Przed Świtem był takim burakiem, że już
chciałam przejść do #TeamJacob, ale na szczęście
się poprawił :D :P
+ Reżyser zwrócił większą uwagę na miejsce w
którym kręcili Przed Świtem 2 i widoki gór, lasów
i ogólnie przyrody były NIESAMOWITE!
+ I na koniec największa niespodzianka filmu…
czyli przed ostatnia scena. I was like:
WHAT THE FUCK IS GOING ON?!! oraz
MY LIFE IS OVER NOW… mistrzostwo!!!!

 

niestety nie jestem obiektywna, bo kocham Edwarda
więc ogólna ocena to 7/10 czyli trzeba obejrzeć :)
Jaka część jest waszą ulubioną?

U mnie wygląda to tak:

1. Bezkonkurencyjnie Zmierzch, czyli pierwsza część. Och, te spojrzenia, nieśmiałości, pocałunki! I ta cudowna kołysanka, którą Edzio napisał dla Belli i motyw z tym staniem na czubku ogromnej choinki z której podziwiali widoki <3
2. Trzecia część, czyli Zaćmienie. Walka z nowo narodzonymi, sprzymierzenie z watahą, opowieści Quilletów…
3. Ostatnia część: Przed Świtem part 2, dzięki zaskakującej finałowej scenie… Wow, my emotions!
4. Czwarta część, czyli Przed Świtem part 1. Bo jak już wspominałam Edzio był tutaj czerstwym burakiem, który wcale nie wspierał swojej dziewczyny, a poza tym miało być It will rain
5. Druga część, czyli Księżyc w Nowiu. Książkę czytało mi się najlepiej, a film oglądało najgorzej, bo było zbyt mało Edwarda :P

Ogólnie to kocham je wszystkie ! i wszystkie oglądałam z wielką ciekawością :D

buziaki, miłej niedzieli!:)