Show było niezwykłe! Siedziałam obok Viki i prawie piszczałyśmy, gdy na scenę wyskoczył Justin Bieber śpiewając „Boyfriend” a następnie „As long as you love me”. Żadna dziewczyna nie byłaby w stanie oprzeć się jego urokowi i pięknemu głosowi. Żadna dziewczyna ani… Niall, który był równie podekscytowany co my. Ale nawet występ Justina nie mógł się równać do wykonu Bruno Marsa. Gdy tylko wszedł na scenę, chłopcy od razu spojrzeli na mnie, ja skinęłam głową i wlepiłam oczy w mojego cudownego Hawajczyka. Wykonywał jeden z moich ukochanych kawałków, czyli „It will rain”. Och, ten głos! Sprawia, że rozpływam się jak śnieg podczas roztopów! Nie zwracając uwagi na savoir vivre i dobre wychowanie, wywaliłam łokcie na stół i oparłam policzki na otartych dłoniach nie mogąc oderwać wzroku, ani tym bardziej słuchu od ciemnoskórego chłopaka. Moi chłopcy chcieli coś do mnie powiedzieć, gdy skończył śpiewać, ale od razu uciszyłam ich piorunując wzrokiem, bo z głośników właśnie zaczął wypływać głos mojego idola, który witał nas serdecznie dziękując za oklaski. Nie mogę uwierzyć, że widzę go na żywo, że mówi do tłumu którego jestem częścią i że oddycham tym samym powietrzem co on. Tak, wiem, to zaczyna zalatywać psychofanką, ale czy w właśnie taki sposób nie myślą o moim Lou miliony fanek na całym świecie..? Tak. Dlatego czuję się usprawiedliwiona, tym bardziej, że uwielbiałam Bruna na długo przed tym, gdy powstało 1D. Artysta zaśpiewał jeszcze „Locked out of heaven”. Jak zwykle zrobił to zawodowo. I ten układ taneczny, który wykonywał razem ze swoim zespołem… coś cudownego! Nagrodziłam go gromkimi brawami, z resztą tak samo jak Viki, która również go uwielbia. – Dajcie mi drinka, och, to było cudowne! – zawołała przyjaciółka – Jednym słowem ma-sa-kra. Viki, sprawdź czy mają tu wi-fi, musimy zobaczyć gdzie koncertuje w najbliższym czasie. I lecimy tak, choćby i na Grenlandię! – zawołałam z entuzjazmem i jakby na to nie patrzeć to nie były żarty z mojej strony – Zaczynam go nie lubić – oznajmił nagle Liam – Oj, coś ty! Jesteście najlepsi. – upewniłam ich – Ta jasne. Na mojej solówce jakoś się tak nie rozpływasz – zarzucił mi Hazza. Oj chłopie, gdybyś ty tylko wiedział w jakim błędzie jesteś i co robi ze mną twój głos… tfu, ogar – Poważnie, jesteście najlepszym boysbandem świata i nie mówię to tylko dlatego, że śpię z Tomlinsonem w jednej sypialni, choć to oczywiście tylko działa na waszą korzyść. – wszyscy parsknęli śmiechem, tylko Harry się zmieszał i zaczął czegoś szukać w kieszeniach. Ha, dwa do dwóch! – Za to Bruno jest najlepszym solowym wokalistą i ma bajeczne teksty – dokończyła Viki doskonale znając moje myśli – Dokładnie – przytaknęłam jej – To jak, masz te wi-fi? – zapytałam – Po co wam wi-fi dziewczyny? Same go zapytacie. – powiedział Niall – Co takiego?! – zawołałyśmy niemal równocześnie z Viki – Tylko poczekajcie do końca gali – dodał Lou, a na naszych twarzach pojawił się ogromny uśmiech – Och, jak dobrze, że wzięłaś większą torebkę do której zmieścił się aparat! Umarłabym, gdybym go spotkała, a nie zrobiła sobie fotki – chłopców rozbawiła moja uwaga. Dalsza część wieczoru minęła niezwykle szybko. Oglądaliśmy występy pozostałych artystów, a w przerwach rozmawialiśmy o jutrzejszym dniu i o tym co dziś udało nam się zobaczyć. Zjedliśmy wykwintną kolację, którą zaserwowano wszystkim gościom wraz z lampką czerwonego wina, które od razu wymieniliśmy na słodkie drinki. Oficjalna część wieczoru dobiegła końca, co przygnębiło mnie i Viki. – Niestety wszystko co dobre szybko się kończy – skomentowała Viki – Kończy? – zdziwił się Zayn, który siedział cicho praktycznie przez cały wieczór – Dopiero teraz zacznie się impreza! Bez sztywnych garniaków i nie garbienia się przy siedzeniu… Zasypiałem już przy tych drewniakach, dopiero teraz się zabawimy. After! – zawołał pobudzony. Zdjął marynarkę i cieniutki krawat, który wcisnął do bocznej kieszeni kurtki. Chłopcy od razu poszli w jego ślady, oczywiście z wyjątkiem Hazzy, który uwielbia marynarki i muszki. – Malik, miej się na baczności. Nie chlej, bo uwalę ci pensję. Wiesz, że widzę wszystko – zagroził mu Andy, który na szczęście opuszczał już salę – Mam to w dupie, uwal pensję sobie, może spadnie ci ten brzuch – wyśmiał go Zayn, ja również zaczęłam śmiać się pod nosem – Nie zapominaj z kim rozmawiasz – odpowiedział Andy ostrzejszym tonem – To ty nie zapominaj, kto tu kogo zatrudnia – chłopak stanął twarzą do swojego managera groźnie patrząc mu w oczy – Zadzwonić do Simona? – zapytał Andy – Pożyczyć ci telefon? – Zayn nie dawał za wygraną – Słuchaj synek, nie będziemy się tak bawić – Słuchaj stary, nie jestem twoim synkiem więc nie mów tak do mnie – chłopak zaczął się irytować, a procenty w jego krwi tylko nakręcały sytuację – Zayn, wystarczy. – Viki zmaterializowała się u boku wściekłego chłopaka – I tak zrobisz co będziesz chciał, szkoda czasu na dyskusję. Chodźmy się lepiej czegoś napić. Procenty nam uciekają – tu uśmiechnęła się kpiąco do Andiego. Moja dziewczyna! Jestem z niej dumna, choć taka pyskówka to do niej niepodobne. Postanowiłam wkroczyć do akcji i dolać trochę oliwy do ognia, znając czuły punkt pana managera. Wstałam i uwiesiłam się szyi Malika. Mówiłam mu do ucha zalotnym półgłosem, dbając oczywiście o to, aby żadne słowo nie ominęło uszu Andiego. – A gdy już wypijemy dostatecznie dużo, aby się rozluźnić porobimy sobie w twojej sypialni ciekawe fotki w trójkę. A może nawet nakręcimy jakiś filmik i wrzucimy go do neta. Wyobrażasz sobie przerażone matki twoich nieletnich fanek, które będą nas oglądać… to mnie kręci – chłopak szybko łyknął haczyk, przekrzywił głowę w moją stronę, abym wypowiadając ostatnie słowa ocierała się ustami o jego ucho. Po wściekłej i wystraszonej minie Andiego mogę stwierdzić, że wypadliśmy bardzo przekonywująco. Viki objęła go z drugiej strony – Masz do mnie jeszcze jakieś zastrzeżenia, bo jak widzisz nie mam czasu do marnowania – zaśmiał się mu w twarz – One… to znaczy wy… Zayn. To są dziewczyny Tomlinsona i Payna. – przypomniał sobie nagle – E, tam. To żaden problem. Jesteśmy jak bracia. Dzielimy się wszystkim – chłopak mówił z poważną miną, ale ledwie powstrzymywał się od wybuchu śmiechu. – Nie rób niczego głupiego, tu chodzi o twoją przyszłość… Pij, baw się, tańcz i imprezuj, tylko proszę cię… nie rób niczego głupiego – ton głosu managera zmienił się niemal na błagalny. A jakże by inaczej! Gdyby taka akcja miała miejsce on jako pierwszy straciłby robotę – Zobaczymy jak potoczy się wieczór. A tymczasem przepraszam. Dziewczyny się niecierpliwią. – mężczyzna zganił wzrokiem mnie i Viki, a my obdarzyłyśmy go cudownym, słodkim uśmiechem po czym wróciliśmy na swoje miejsca.