- Och, Olii. Nie mów tak. To jemu powinno być wstyd nie tobie – wyszeptał Hazza po chwili ciszy – Tak mi przykro mała, ale nie martw się to już się więcej nie powtórzy. Już nikt cie nie skrzywdzi – jego głos naprawdę działał na mnie kojąco i być może to strasznie naiwne, ale wierzyłam w to co mówi – To dlatego tak panicznie reaguję na te dziwne zabawy Louisa. Mam coś nie tak z głową, ale niestety nic na to nie poradzę – dodałam starając się rozładować nieco sytuację, ale moja uwaga sprawiła tylko, że Hazza bardziej się spiął i zacisnął dłonie w pięści – To on ma coś z głową, skoro opowiadałaś mu o tych wszystkich strasznych rzeczach, a on tak się zachowuje. Pieprzony egoista, mam ochotę iść teraz do niego i wybić mu tego kretyńskie zabawy z tego durnego, pustego łba… – Harry, wystarczy. Nie nakręcaj się. Wiem, że mówisz tak dla mojego dobra, ale proszę nie kłóćcie się przeze mnie. To ostatnie czego mi teraz potrzeba – spojrzałam mu w oczy błagalnym wzrokiem – Dobrze, to jeśli możesz to opowiedz mi co było dalej, abym zajął myśli czymś innym. Co działo się potem? – zapytał. Usiadłam prosto i wbiłam wzrok w panoramę miasta. Czułam, że Harry uważnie śledzi moją twarz i targającą nią emocje – Wróciłam do domu i opowiedziałam wszystko mamie. Ta od razu chciała zadzwonić na policję, ale ja nie chciałam, bo bałam się, że aresztują Adama… Na szczęście nie posłuchała moich próśb, gróźb i krzyków tylko razem z tatą zawieźli mnie na komisariat, a następnie na okropne badania do szpitala, które oczywiście wykazały, że mówię prawdę. Tata wynajął najlepszego adwokata i facet poszedł siedzieć. A ja nie mogłam się pozbierać. Siedziałam całymi dniami zamknięta w pokoju, nie odzywałam się do nikogo… aż pewnego dnia mama powiedziała „dość”. Zawiozła mnie do psychologa. Przez pierwsze kilka sesji siedziałam przez całą godzinę nie odzywając się ani słowem do mojej terapeutki. Byłam wściekła na mamę, że traktuje mnie jakbym miała chorobę psychiczną. Wreszcie zaczęłam się odzywać. Najpierw odpowiadałam tylko na pytania terapeutki, krótkie ‚tak’, ‚nie’, ‚nie wiem’. Aż wreszcie otworzyłam się i spotkania z nią zaczęły przynosić mi ulgę. Opowiadałam jej o mojej fascynacji Londynem i to ona wpadła na pomysł, abym zmieniła otoczenie na neutralne i wyjechała tam na studia. Mama nie chciała się zgodzić, abym była sama tak daleko od domu. Zresztą zawaliłam pierwsze półrocze, więc były marne szanse na to, że przyjmą mnie gdziekolwiek. Wzięłam się za siebie, zaczęłam uczyć, chodziłam do psychologa i na kurs języka angielskiego. Zarywałam noce ucząc się waszego śmiesznego, brytyjskiego akcentu – uśmiechnęłam się patrząc na Hazzę, który odwzajemnił uśmiech – Skończyłam liceum z wyróżnieniem, dostałam się na studia i oto jestem – dodałam kończąc swoją historię. Hazza westchnął głośno – Zanudziłam trochę tą końcówką? – domyśliłam się – Nie, to nie to. Po prostu nie mogę przeżyć tego, że się wtedy nie znaliśmy. Mam wyrzuty sumienia, że nie mogłem ci pomóc. – Oszalałeś?! Harry, pokaż czoło, chyba źle się czujesz. Bredzisz – przyłożyłam rękę do jego czoła i oderwałam ją natychmiast dmuchając na nią, tak jakby czoło Hazzy parzyło. – Ale z ciebie głuptas – zaśmiał się loczek – Skoro ja jestem głuptasem to ty masz chyba poważne zaburzenia psychiczne – przekomarzałam się z nim – Mówię poważnie, czuję się taki bezradny. Może mógłbym jednak coś dla ciebie zrobić? Chociażby rozwalić łeb Louisowi? – popatrzył na mnie niemal błagalnie – To odpada, ale jest coś co możesz dla mnie zrobić. Mógłbyś mnie przytulić? – zapytałam, Hazza uśmiechnął się. Przytulił mnie czule, jak zwykle opierając policzek o moje ramie i dociskając usta do mojej szyi – Proszę jeszcze o to, abyś nie kłócił się z Louisem i nie wspominał nikomu o tym co ci dzisiaj opowiadałam. – dodałam – Strasznie dużo masz tych wymagań – delikatny powiew ciepłego powietrza otulił moją szyję – Sam się zaoferowałeś, więc nie narzekaj – poczochrałam go po włosach. Chłopak z westchnieniem oderwał się od mojego ramienia, aby spojrzeć mi w oczy – To może w zamian mogę mieć jedną prośbę do ciebie? – Słucham – odpowiedziałam zaciekawiona – To nasze ostatnie wspólne kilka godzin, nie wiadomo kiedy się znowu spotkamy… Wiem, że jesteś zmęczona, ale może nie pójdziemy dzisiaj spać? Posiedzimy, pogadamy, pomilczymy… razem – zanim zdążyłam odpowiedzieć zakłopotany chłopak dodał – Oczywiście możesz się nie zgodzić. Zrozumiem – Właściwie to chciałam cię prosić o to samo, ale wyjechałeś z tymi twoimi pretensjami, że mam dużo wymagań, bla, bla, blaaa – pokręciłam głową przewracając oczami, po czym parsknęłam śmiechem – Jesteś okropna – zażartował – Wiem, a ty będziesz mnie musiał znosić przez najbliższych kilka godzin. – uniosłam zadziornie brwi – Mógłbym cię znosić przez całe moje życie – oznajmił półszeptem, a ja poczułam się tak, jakby ktoś przycisnął mnie ciężkim kamieniem do oparcia ławki, a ucisk w żołądku sprawił mi niewyjaśnioną przyjemność. Żadnych flirtów, Louis śpi za ścianą! przypomniałam sobie. Chociaż z drugiej strony to najlepszy moment, aby zapytać Hazzę o to co przypomniało mi się dzisiejszego ranka. Czy wyznał mi, że „ze wszystkich rzeczy na świecie pragnie tylko mnie”? Zbieram się w sobie i otwieram buzię, po czym natychmiast ją zamykam. Czy ja tak właściwie naprawdę chcę to wiedzieć? A jeśli tylko mi się to przyśniło? Jeśli to nie prawda? Na samą myśl poczułam ukłucie żalu, sama nie wiem dlaczego… Nie, chyba jednak wolę żyć w błogiej nieświadomości. Postanowiłam obrócić jego niezręczną, ale jakże słodką wypowiedź w żart – Nie wytrzymałbyś ze mną nawet tygodnia sam na sam. Uciekłbyś z krzykiem po kilku godzinach – zaśmiałam się – Jestem bardzo wytrzymały, w końcu przez ostatnie osiemnaście lat mieszkałem z Gemmą pod jednym dachem – parsknął śmiechem. Pomimo tego, że na dworze było dość zimno, to gruba kołdra i kaptury na głowach dobrze nas chroniły przed chłodem. Przegadaliśmy całą noc i nawet nie spodziewaliśmy się, że jest już tak późno. Dopiero telefon wibrujący w mojej kieszeni uświadomił nam która godzina – Kto dzwoni do ciebie w środku nocy? – ciekawski Harry prawie wsadził nos do mojego wyświetlacza, który od razu zadziornie przycisnęłam do kołdry, aby nie widział niczego – W Europie jest środek dnia Einsteinie – pokazałam mu język – Ale z ciebie mądrala. Dobra, nie chcesz to nie mów. Zjedz sobie ten telefon – Harry udał obrażonego – Już, panie obrażalski. Patrz, kto do nie dzwonił – podałam mu telefon – Nie interesuje mnie to – dalej zgrywał obrażonego – Spoko. Szkoda, że nie interesuje cię, że dzwonił mi… budzik… Za dwie godziny mamy być na lotnisku – powiedziałam markotnie, a Hazza wyrwał mi telefon z rąk. – To niemożliwe. Może masz źle ustawiony zegarek? – wyciągnął z kieszeni swój telefon – Niech to szlag, pokazują te same godziny – przyznał z żalem – Za chwilę wszyscy zaczną się budzić. Powinniśmy się zbierać, zanim ktoś nas tu nakryje. – powiedziałam, a Harry westchnął głośno. Wstaliśmy odkrywając się z ciepłej kołdry – Brr, ale zimno! Jak wytrzymaliśmy tutaj te kilka godzin? – potarłam ramiona rękami – Dobrze grzeję – odpowiedział cwaniacko Harry. Rozłożył szeroko ramiona – Do zobaczenia Oli – powiedział, przytuliłam się do niego i ogarnęła mnie panika – Jak to do zobaczenia? Dlaczego się ze mną żegnasz? Nie jedziesz z nami na lotnisko? – nie byłam gotowa na tak szybkie pożegnanie. – Jasne, że jadę, ale żegnam się z tobą na następne pół godziny – zaśmiał się miło – Wariat – powiedziałam klepiąc go po plecach. – Więc do zobaczenia za pół godziny – powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi do pokoju – Harry? – wyszeptałam stojąc już w progu – Tak? – wychylił głowę zza swoich drzwi – Dziękuję – powiedziałam uśmiechając się – Ja też – odpowiedział chłopak, a ja po cichutku weszłam do pokoju.
______________________________
Heello :D Trochę długo nie było
rozdziału, ale mój big love miał
urodziny i jakoś tak mi zeszło :)

WOOOOOOHOOOOOOOOO!!
Pozdrawiam KAŻDĄ osobę, która
pod wpływem bloga przesłuchała
chociażby połowę jakiejkolwiek
piosenki Bruno Marsa! :D Jestem z
siebie dumna! :D Pozdrawiam też
osoby które słuchały Bruno już
wcześniej, a tym którzy go nie lubią
nakazuję GO LUBIĆ i kropka! haha :D
A tak poważnie to dajcie mu szansę,
bo to niezwykle utalentowany chłopak,
który bardzo długo i ciężko walczył
o to, aby znaleźć się w tym miejscu w
którym jest teraz:)

HOOLIGANS & DIRECTIONERS!

miłej niedzieli :* :)