Skończyłam brać antybiotyki i czuję się już prawie normalnie. Od czasu do czasu kaszlę i trochę bolą mnie płuca, ale to chyba normalne. Wczoraj zasnęłam w połowie czwartej części Zmierzchu i teraz nie mogę już spać. Obracam się z prawej strony na lewą, wiercę i co chwila spoglądam na zegarek. Jest dopiero przed siódmą rano, ale nie dam rady już dłużej patrzeć w sufit. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Facebooka i Twittera. Już tak dawno tego nie robiłam. Przeczytałam wszystkie wpisy chłopaków na Twitterze i obejrzałam wstawione przez nich zdjęcia. Zaśmiałam się widząc jaką fotkę dodał Harry. Było to zdjęcie tłumu z gali na której byliśmy razem. Wśród dziesiątek ludzi można było dostrzec naszą siódemkę, w tym moje, tak zachwalane przez Hazzę plecy. Pod zdjęciem widniał podpis „Where is waOli?” Nawiązywał on do jednego z moich ulubionych bohaterów z dzieciństwa: Walliego i kultowego już obrazka „Gdzie jest Wally?” na którym trzeba było znaleźć w tłumie ubranego w czerwono-białą czapeczkę i czarne okulary chłopaka. Od razu zorientowałam się, że Harry specjalnie przekręcił jego imię, aby wpis dotyczył mnie. Co za wariat!

@Harry_Styles I think, waOli’s with the lovley boys from The Wanted. :) really, really miss you! xX

napisałam i niemal od razu dostałam odpowiedź.

@OliSalkin sorry, but they prefer boys, so waOli have no chance, honey. Miss you too, can’t wait to see ya ;) PS. I will kick your nice ass if you ever say again that TW are lovley, wrr. Good morning for you baby and good night for me! :)

Z uśmiechem na twarzy przeczytałam wiadomość od przyjaciela, ciekawe gdzie imprezował, że nie śpi o tej porze.

Sweet dreams @HarryStyles :)

odpisałam. Przeszłam do Facebooka. Sprawdziłam wszystkie ciekawostki z ostatnich trzech tygodni. Obejrzałam zdjęcia Maćka, który dodał niedawno jedno z naszych wampirzych zdjęć z kręcenia reklamy.

Oliwia Salkin:
Już niedługo zrobimy sobie nową sesję zdjęciową ;) tym razem w innej scenerii, tylko nie przesadzaj z makijażem :P Buziaki ;*

skomentowałam fotkę przyjaciela. O, nowe powiadomienie, Douglas Booth zaprasza mnie do znajomych. Od razu przyjmuję zaproszenie.

Oliwia Salkin:
Masz normalne konto, a nie funpage?! No, co Ty?! Taka gwiazda jak Ty? Kyle, to niedopuszczalne! :D

napisałam w żartach na jego tablicy.

Douglas Booth:
A co z Tobą gwiazdo New York Timesa? Dlaczego nie jesteś w związku na Facebooku z swoim sławnym mężczyzną? :P

dostałam odpowiedz. Zdziwiłam się, że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem.

Oliwia Salkin:
Bo jestem skromna i nie chcę się chwalić :P

odpisałam.

Douglas Booth:
Jeśli czegoś nie ogłosisz na face, to znaczy, że to nie istnieje! ;P

skomentował natychmiast.

Oliwia Salkin:
Więc jeśli usunę Cię ze znajomych to dasz mi wreszcie spokój?? :P Okej Kyle, już się tak nie wymądrzaj. Lepiej powiedz dlaczego nie śpisz tak wcześnie?

napisałam.

Douglas Booth:
Niech żyją strefy czasowe! :( Och, przestań już! Oberwiesz za tego Kyle’a, szykuj się na krwawą masakrę w sobotę!!

zagroził mi.

Oliwia Salkin:
Nie mogę się doczekać! Do zobaczenia Kyle! :D kiss :D

odpisałam.

Douglas Booth:
Już po tobie mądralo! Do soboty! :))

Dobra, wystarczy tych internetowych newsów. Zwlekam się z łóżka i idę wykąpać. W czasie gdy gorąca woda wypełniała wannę, postanowiłam zrobić pranie. Posortowałam ciuchy kolorystycznie i wrzuciłam pierwszą partię białych ubrań do pralki. Oczywiście nie włączałam jej na razie, bo nie mam zamiaru relaksować się w wannie przy dźwiękach szumu silnika i syczącej wody. Zakręcam kurki i wchodzę do gorącej wanny, w której spędzam ponad pół godziny. Myję i odżywiam włosy i dopiero kiedy woda zaczynała się robić chłodna wychodzę z wanny. Teraz mogę włączyć pralkę. Ubieram wygodny dres i idę zrobić sobie śniadanie. Dziś rezygnuję z płatków z mlekiem na rzecz ciepłych gofrów z dżemem i bitą śmietaną. Siadam przed telewizorem z puszką śmietany i słoikiem dżemu. Przykrywam się ciepłym kocem i kreślę dżemem zmyślne wzory na słodkim śniadaniu. O tej porze nie leci nic ciekawego, więc puszczam tak często oglądany przeze mnie ostatnio kanał z telewizją śniadaniową. Śledzę od czasu do czasu tematy rozmów gości i dziennikarzy, ale bardziej skupiam się na śniadaniu. Do czasu, bo gdy dziennikarze wymienił nazwę One Direction od razu skupiłam się na programie. Chciałam zobaczyć jaką głupotę i plotkę wymyślili tym razem. Miałam tylko nadzieję, że nie zobaczę znowu Louisa z Ritą. I nie zobaczyłam, ale to co pokazali było jeszcze gorsze. Zobaczyłam karetkę podjeżdżająca pod hotel chłopców i kilku lekarzy, którzy wbiegli do środka. Moje serce zamarło. Co takiego mogło się stać? Mówili o One Direction, ale może wymienili ich dlatego, że mieszkają w tym hotelu… nie to bez sensu, coś musiało się stać któremuś z chłopaków. Czemu ta głupia dziennikarka, której normalnie nie zamyka się buzia teraz nic nie mówi? Minęło kilka sekund, a ja czuję się jakby mijały lata, niech wreszcie powiedzą co się stało! Siedzę jak na szpilkach czekając w skupieniu na to co będzie się dziać dalej. Nagle otwierają się drzwi hotelu, a serce pochodzi mi do gardła. Dwóch lekarzy prowadzi kogoś, mocno trzymając pod rękę. Dziennikarze mówią, że to któryś z chłopaków z 1D, ale nie mają dokładnych informacji który. Podbiegam do telewizora, ale nie mogę rozpoznać kto to taki. Film nie dość, że jest kręcony z daleka, to jeszcze jest niewyraźny, a chłopak ma opuszczoną głowę, którą przykrywa kaptur ciemnej bluzy, ma też szerokie dresowe spodnie więc rozpoznanie sylwetki nie wchodzi w grę. Nie mogę nawet rozpoznać jakiego jest wzrostu, bo jest mocno przechylony do przodu. Wygląda to dość groźnie, ten ktoś ledwie odrywał stopy od ziemi, wyglądał jakby ciągle tracił i odzyskiwał przytomność. W miarę jak podchodzą coraz bliżej karetki, a tym samym bliżej kamery moje serce bije coraz głośniej. Kto to może być? Czy to Hazza, a może Niall, Liam, Lou, Zayn!? Och, nie mogę rozpoznać twarzy! Co takiego mogło się stać? Dlaczego ten chłopak jest taki słaby? A może to nie jest żaden z nich? Szukam jakiejkolwiek cechy, która podpowiedziałaby mi na kogo właśnie patrzę. Niestety nic z tego, są już prawie w samochodzie, a ja dalej niczego nie wiem. Jeden z lekarzy wskakuje do karetki i pomaga wnieść do niej chorego. Chłopak prawie upada, lekarze łapią go w ostatniej chwili. Jego bluza unosi się odrobinę w górę i odkrywa kawałeczek pleców, a wtedy bez problemu i w stu procentach mogę stwierdzić na kogo patrzę. Czuję się tak jakby ktoś rzucił we mnie ogromnym kamieniem. Karetka w telewizji odjeżdża, a ja nie mogę się ruszyć. Siedzę jak sparaliżowana.

_____________________________
HElloHEllo gwiazdy :) :) :)
Życzę miłej niedzieli! :*

PS. 1: Droga ~dominika248 postanowiłam podziękować Ci za Twoją uwagę i zapewnić, że dostosuję się do Twoich rad i zmienię sposób umieszania dialogów w opowiadaniu. A to wszystko w obawie i w trosce o Twoje choroby oczy (m.in oczopląs) spowodowane stylem pisania mojego bloga:D tak serio, to chciałam to już zrobić w tamtym rozdziale, ale spieszyłam się piszcząc go i zapomniałam. A w tym rozdziale jak na złość Oli z nikim nie gada! hahah :D buziaki

DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH, JEŚLI MACIE JESZCZE JAKIEŚ ZASTRZEŻENIA CO DO STRONY STYLISTYCZNEJ BLOGA :)

PS. 2: Cześć Agatko, Kobieto pracująca! :D :*

PS. 3: Widziałyście filmiki z pierwszego koncertu chłopców z trasy TMH? Są świetne, chłopaki dali z siebie 101% – jak zwykle! A filmiki, które są wyświetlane w przerwach między piosenkami, gdy chłopcy się przebierają są boskie! :D W każdym z tych filmów najbardziej rozwala mnie Harry! Uwielbiam tego czubka! :D

Pierwszy: IMPREZKA… Up All Night!

Drugi: Ranek po imprezce!

Trzeci: Chłopcy w przebraniach na ulicy!

Szczególnie uwielbiam ten ostatni w którym Liam i Hazza są staruszkami, a Niall i Zayn ulicznymi grajkami, a nasz Loui jest mega słodziakiem i to on jest naaaajsłodszy w tym filmiku! Ach! :*

Emm… Mamo… Tato… To są.. to… eh, poznajcie moich idoli:

 

buziaki dla Was wszystkich :*