Stanęłam na przeciwko Hazzy z poważną miną.

- Jeszcze raz usłyszę o rozwydrzonych gwiazdorkach, albo głupich gówniarzach, a wywalę was obydwu. Przez okno. Kijem baseballowym. – zagroziłam mu wskazując na niego palcem.

- Nie mówiłem nic o rozwydrzonych gwiazdorkach. Ten gnojek mnie tak nazwał? – zapytał z groźną miną.

- Harry, do cholery! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - wrzasnęłam tracąc cierpliwość.

- Tak, słucham. Przepraszam. Już nic nie mówię – odparł ze skruchą, a ja pokręciłam nerwowo głową przewracając oczami. Ominęłam go, podeszłam do okna i uderzyłam czołem w szybę. Uderzałam w nią raz po razie w akcie desperacji.

- Dlaczego nie mogę przyjaźnić się z ludźmi starszymi ode mnie? Albo chociażby w moim wieku? Dlaczego moi przyjaciele są w wieku w którym buzują hormony, uniemożliwiając zdolność normalnego myślenia… czy chociaż myślenia ogólnie? Dlaczego?? – moje czoło rytmicznie uderzało o szybę, tak jakby miało mi to pomóc w znalezieniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Nagle zamiast zimnej szyby poczułam, że uderzam w miękką dłoń.

- Przestań, zrobisz sobie krzywdę – powiedział Hazza nie odsuwając ręki, pomimo, że przestałam polerować okno czołem. Spojrzałam na niego, przestraszył mnie jego niezbyt ciekawy wyraz twarzy.

- Czy twoja mina ma coś wspólnego z tym, o czym chciałeś porozmawiać ze mną na osobności? – zapytałam ostrożnie. Chłopak westchnął głośno.

- Zapytam prosto z mostu. Czy ty i wampirek… Wy… no wiesz. – Zmarszczyłam brwi nie mając pojęcia o co mu chodzi – Jesteście razem? – wydusił wreszcie, a ja zrobiłam wielkie oczy.

- Co?! Nie! O boże, nie! Jak mogłeś tak pomyśleć, Harry?! – myślałam, że się zakrztuszę, co to w ogóle za pomysł!

- No wiesz, przyjeżdżam tu i zastaję Marleya na twojej sofie.

- Maćka. – poprawiłam go automatycznie, chociaż w tej chwili nie miało to najmniejszego znaczenia.

- Whatever – odparł. Wzrok miał wbity w okno, ja obserwowałam jego twarz i targające nią emocje. – Co miałem sobie pomyśleć, przecież on mieszka u ciebie, śpi u ciebie i tak dalej. I do tego ten twój tekst, że jego przyjazd do ciebie to najlepszy prezent jaki mogłaś sobie wymarzyć. To brzmi dość… dwuznacznie. Proszę cię Oli, nie okłamuj mnie. Wiem z twoich opowiadań, że łączy was silna więź. – odwrócił wzrok i spojrzał mi w oczy – Zapytam jeszcze raz; jesteście razem? – zamrugałam szybko, trawiąc jego słowa.

- Nie jesteśmy razem, Harry. Ja i Maciek jesteśmy tylko przyjaciółmi. Masz rację, łączy nas silna więź, dokładnie taka sama jak mnie i ciebie. Obaj jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi. – wyjaśniłam

- Tak samo jak Liam, czy Zayn? – zapytał Hazza zaintrygowany. Westchnęłam głośno, zastanawiając się jak obrać swoje uczucia w słowa. Usiadłam na skraju łóżka, Harry stał przy oknie bacznie mnie obserwując.

- Nie wiem jak to wyjaśnić, bo nie czuję tego ani do Zayna, ani do Nialla ani do żadnej innej osoby. Nie są to więzi, które łączą rodzeństwo, bo taki rodzaj uczuć dotyczy mnie i Viki, więc je znam. To zupełnie coś innego. To co łączy mnie z tobą czy z Maćkiem jest tak samo silne, a może silniejsze. To strasznie pogmatwane, wiem. Ale gdy czuję się źle, albo potrzebuję pomocy to od razu biegnę do ciebie z moim problemem. Jesteś pierwszą osobą z którą chcę porozmawiać – wzruszyłam ramionami.

- To rzeczywiście pogmatwane. – odparł chłopak siadając obok mnie. – Szkoda, że musisz dzielić to uczucie między mną i wampirkiem. – nagle mnie oświeciło.

- Więc to o to wam chodzi! – zawołałam zadowolona z siebie.

- Co? – zapytał zdezorientowany chłopak

- Nie lubicie się z Maćkiem, bo jesteście zazdrośni o moją przyjaźń? – gdy to wypowiedziałam na głos, zabrzmiało to tak, jakby było pozbawione wszelkiego sensu.

- Piątka, Sherlocku. Nienawidzę się dzielić niczym. Tym bardziej twoim czasem, jestem cholernie zazdrosny i chciałbym być jedynym super przyjacielem w twoim życiu. Założę się, że Marley ma tak samo.

- Maciek – poprawiłam go, chociaż wiedziałam, że i tak się tym nie przejmie. – Wolałabym żebyście się nie kłócili. Nie mówię, żebyście od razu zostali najlepszymi przyjaciółmi, ale chcę, żebyście się chociaż tolerowali.

- Nie ma mowy. – odparł oschle Hazza.

- Jesteś taki uparty. Tak samo jak Maciek. Zwariuję z wami! – opadłam bezwładnie na plecy odbijając się od miękkiego materaca na łóżku. Przetarłam oczy dłońmi, a gdy je otworzyłam zobaczyłam, że Harry mi się przygląda. – No, co? – zapytałam.

- Jak się trzymasz? – zapytał, a ja poczułam ucisk w gardle. Wiedziałam, że nie ominiemy tematu L., ale nie wiedziałam, że zareaguję tak emocjonalnie na głupie pytanie o to jak się czuję. Usiadłam po turecku na środku materaca dając sobie tym więcej czasu na przemyślenie odpowiedzi. Postanowiłam nie okłamywać Hazzy.

- Szczerze? Do bani. Teraz jest mi trochę lepiej, gdy ty i Maciek jesteście ze mną. Nie myślę tyle o… nim. Ale ogólnie jest mi ciężko. – wyznałam.

- Cieszę się, że mi to mówisz. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i niedługo wrócisz do świata żywych. – chłopak ścisnął moją dłoń.

- Zamierzam zmienić otoczenie, może szybciej się pozbieram – wyznałam niepewnie to, nad czym zastanawiałam się przez ostatnie dni.

- Chcesz się wyprowadzić z Londynu? – zapytał bardziej zdziwiony niż zasmucony. Nawet ucieszyła mnie jego reakcja, przynajmniej nie namawia mnie do zmiany decyzji. Skinęłam potwierdzająco głową. – Więc gdzie robimy parapetówę? Liverpool? Manchester? Leeds? Mam nadzieję, że zamieszkasz w jednym z tych miast. To niedaleko Holmes Chapel, będziemy się spotykać codziennie! – zawołał entuzjastycznie. Och, to dlatego ucieszył się z mojej przeprowadzki. Zastanawiam się jak niezbyt brutalnie zgasić jego entuzjazm.

- Mówiąc, że chcę zmienić otoczenie miałam na myśli wyprowadzkę z Anglii. – wyjaśniłam, a uśmiech na twarzy przyjaciela od razu zgasł.

- Więc dokąd? Do Irlandii? Dublin też w sumie też może być, będziemy mieli blisko do Nialla, a Irlandia to naprawdę piękny kraj, trochę przypomina mi…

- Berlin, Harry. Chcę się przenieść na studia do Berlina. – wyrzuciłam z siebie szybko. Oboje uparcie patrzyliśmy się na siebie w ciszy, żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.

_______________________________________________________________

Heeejo :D Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale szkoda
mi było tej pięknej, słonecznej pogody na siedzenie przed
komputerem, a później internet przepadł :( Mogłam z niego
korzystać tylko w pracy, ale dziś zakupiłam nowiusieńki router
i wszystko jest okej. Mam też dla Was obiecane rozstrzygnięcie
konkursu z Natury. Żeby było sprawiedliwie zamknęłam oczy i
wskazywałam palcem nagrodzone osoby. Oto one:

Proszę o kontakt ze mną na fb:

http://www.facebook.com/harry.styles.35513800 

w wiadomości prywatnej proszę o
rodzaj bransoletki czyli 1D czy Justin Bieber
oraz imie, nazwisko i dokładny adres :)

 

Gratulacje i buziaki dla wszystkich!:*