Strefa Vip była podzielona na 2 części: A i B. My miałyśmy bilety do tej w części B. Nasze miejsca znajdowały się na półpiętrze na jednym z dwóch balkonów, dość nisko i bardzo blisko sceny. W sumie jest nas na tym balkonie około 30 osób. Optymalnie do ilości miejsca. Troche dziwnie wyglądamy w naszych ubraniach przy innych dziewczynach które mają na twarzach wymalowane imiona chłopaków, koszulki z ich zdjęciami, plakaty i takie tam różne. Istne szaleństwo. Na scenie własnie zakończył się występ zespołu poprzedzającego One Direction. Czekamy z niecierpliwością na początek koncertu. Nagle gasną wszystkie światła, słychać tylko cichy rytm wybijany na perkusji oraz cichutkie granie na gitarze, ktore z czasem stawało się coraz głośniejsze i głośniejsze… zapaliły się wszystkie światła, scenie stoi 5 chłopaków odwróconych do nas plecami. Pisków, krzyków i fleszy aparatów nie ma końca! Zaczęli śpiewać Grenade, odwrócili się i dopiero wtedy mogłam załapać kto gdzie stoi. Blondas gra na gitarze, mikrofon ma na stojaku, reszta trzyma swoje mikrofony w dłoniach i wszyscy razem śpiewają. Muszę przyznać, że świetnie razem brzmią. Koniec piosenki, Harry wita wszystkich obecnych, dziękuje za przybycie, mówi, że kocha fanów swojego zespołu… to znaczy tak mi sie wydaje, bo gdy tylko przyłożył mikrofon do ust wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć i nie do końca udało mi się wyłapać wszystkiego co mówił. Chłopaki zaśpiewali już kilka piosenek, wkręciłam się w cały ten klimat. Śpiewam i tańczę równo z mega fankami chłopaków. Świetna zabawa!

Ostatnia piosenka i po koncercie. Chłopaki zeszli ze sceny. Zrobili cudowne show, troche mi było żal że to już koniec. W przeciwieństwie do Viki która czekała już na spotkanie oko w oko z chłopakami. Przychodzi do nas ochroniarz  i prowadzi nas do specjalnej sali na której odbędzie się spotkanie. Sektor A (który był zresztą większy niż nasz) siedzi już na miejscu. Gdy weszłam do środka to myślałam że się popłaczę… przed nami było ok 50 osób, to będzie trwało wieki zanim się do nich dostaniemy. Jestem już zmęczona i chciałabym wrócić do domu, a tak będziemy czekać pewnie z godzinę na naszą kolej. Ale cóż mogę zrobić, obiecałam Viki, że poczekamy, ona by tego nie przeżyła gdybym teraz kazała jej wracać do domu. Poza tym nie mam nawet jak wrócić, więc siłą rzeczy muszę na nią czekać, a potem jej mama po nas przyjedzie. Czekamy i czekamy. Po około pół godziny wchodzą chłopaki na salę. Spoko, rozumiem, musieli trochę odpocząć po koncercie, ale czy te wszystkie dziewczyny muszą tak piszczeć? Kolejka utworzyła się już zanim One Direction się pojawili. Stoję pokornie i czekam. Nawet szybko to idzie. Z tego co widzę autograf, fotka, kilka słów i ”następna proszę.

Nasza kolej. Dochodzimy do „magicznego stoliczka”. Z lewej strony siedział Liam, Louis po środku Harry, a z prawej strony Zayn i na końcu Niall. Pierwsze wrażenie: chłopaki wyglądają zupełnie jak w telewizji, miłe buśki, białe ząbki, idealne fryzurki i ubranka. – Cześć dziewczyny – powiedzieli chórkiem – Cześć! Miło was poznać i zobaczyć na żywo – powiedziałam. Viki stała jak wryta. – Może zrobimy sobie zdjęcie – zaproponowałam – jasne nie ma sprawy! Harry i Louis cały czas szeptali sobie coś do ucha i głupkowato się śmiali. Super, pewnie rozmazało mi się oko, a Viki wpatrzona w Liama nawet mi o tym nie powie, pozwoli abym się skompromitowała i jeszcze uwiecznił to na fotce! Myślę sobie, no trudno. – Może usiądziecie mi na kolanach? – powiedział Harry – w ten sposób będziecie siedzieć w środku i łatwiej będzie sfotografować nas wszystkich naraz. – Byłam nieźle zaskoczona, ale zanim zdążyłam się odezwać Viki już odpowiedziała – to świetny pomysł, ale wiesz, może tak nie wyglądamy, ale razem sporo ważymy, szkoda takich kolan jak Twoje – uśmiechnęła się do Harrego, następnie spojrzała na Liama – może pomożesz koledze? – zapytała. Byłam w szoku. Znowu. Najpierw zachowuje się jakby nie znała angielskiego, a potem wychodzi z niej dzikie zwierze. – Jasne siadaj, moje kolana są do Twojej dyspozycji – powiedział z uśmiechem długowłosy misiek. Idę za stół aby ustawić się do zdjęcia, Viki już dawno grzeje miejsce na kolanach Liama. Harry odsunął się odrobinę z krzesłem od stołu abym mogła usiąść. W telewizji wydawał mi się taki szczupły, ale gdy usiadłam na jego kolanach, a on objął mnie swoimi ramionami zobaczyłam, jak bardzo się myliłam. Był bardzo wysportowany i pięknie pachniał. Ścisnęliśmy się wszyscy do kupy, aby nikogo na zdjęciu nie ucieło, 2 mrugnięcia flesza i po wszystkim. Podziękowałam i wstałam. Popatrzyłam znacząco na Viki, której wcale się nie spieszyło, aby zejść z tego biednego chłopaka. – To jeszcze poprosimy o autograf  i zmykamy, bo inaczej będziecie tu siedzieć do rana – powiedziałam. – Taka praca: długa, ale przyjemna – uśmiechnął się Zayn. – To jeszcze musicie nam zdradzić swoje imiona – powiedział Louis – zdziwiłam się, po co im nasze imiona. Przy tej setce fanek i tak ich nie zapamiętają. No tak, mnie zapamiętają. Mnie i moje rozmazane oko. Popatrzyłam pytająco na Louisa. – To do autografów, muszę wiedzieć komu się podpisuje – mrugnął okiem. – Jestem Oliwia, a to jest Victoria. Chłopaki szybko naszkryfali swoje podpisy – Okej dziewczyny, proszę oto zdjęcia z naszymi autografami, do zobaczenia na następnym koncercie, mam nadzieje? – zapytał Harry – Nie musisz pytać 2 razy – powiedziała Viki z ekscytacją – Trzymajcie się chłopaki i powodzenia – powiedziałam. Poprzytulaliśmy się z wszystkimi na pożegnanie i wyszłyśmy. Czułam się jakoś dziwnie zmieszana. Tak jakby właśnie zakończyło się coś bardzo dla mnie ważnego. Pięknie! Viki zaraziła mnie manią One Direction. – O mój boże, było nieziemsko! Jakie on ma miękkie kolana, a jak pięknie pachniał, a jakie oczka miał ah.. Ja chcę jeszcze raz! – Viktoria aż piszczała z wrażenia. – Było extra, występ i spotkanie były super. Dzięki, że mogłam z tobą pójść – przytuliłam Viki – ale jestem już wykończona. Dzwoń po mamę, wracamy do domu.

Po niecałej pół godzinie przyjechała mama Viki, wsiadłyśmy do auta i opowiadałyśmy jej jak szalone o naszym spotkaniu z chłopami. Nie bardzo ja to interesowało, ale udawała, że słucha nas z wielką uwagą. Dojechałyśmy do domu Viki, pożegnałam się z nią i jej mamą, wsiadłam do swojego samochodu, założyłam trampki i ruszyłam do domu. Po przyjeździe wzięłam prysznic, zjadłam jogurt i zmęczona, ale zadowolona z dzisiejszego dnia położyłam się spać.