Właśnie lądujemy na lotnisku w Berlinie, jest coś koło 18:00, a koncert zaczyna się o 20:00. Ale okej, przez te dwie godziny akurat zdążę coś zjeść, pogadać z ochroniarzami chłopaków i zostawić gdzieś walizkę. Wysiadam z samolotu, odbieram bagaż i szybko uciekam z lotniska, bo za 20 minut przylatuje samolot z Londynu w którym będzie Viki. Idę szybkim, pewnym krokiem omijając ludzi kręcących się po lotnisku, gdy nagle moim oczom ukazują się chłopaki! Niech to! Mogłam się domyślić, że przyjadą odebrać Viki, ale ze mnie blondi… Na szczęście nie zauważyli mnie. Szybko ubieram kaptur na głowę i staram się ich ominąć jak najszerszym łukiem. Udało się! Po krótkiej chwilce złapałam taksówkę i pojechałam do areny O2 World w której odbywał się koncert. Dzięki identyfikatorowi mogłam wejść drzwiami dla obsługi, przez co ominęłam mega długie kolejki. Pogadałam z szefem ochrony, wytłumaczyłam mój plan i kim jestem. Zaprowadził mnie do garderoby chłopaków, ukryłam swoją walizkę, tak aby jej nie dostrzegli i udałam się za kulisy sceny, a później na płytę hali razem z Bastianem, ochroniarzem wynajętym na czas koncertu. Stanęliśmy z boku widowni, za barierkami, dość daleko to sceny. Zgasły światła i zaczął się koncert. Piski, krzyki, ręce w górze i pierwsze nuty piosenki „Use Somebody”. Niestety nie widziałam niczego, jestem dość niska, a skaczący tłum fanek nie ułatwiał mi tego zadania. Basti przyniósł mi jakąś plastikową skrzynkę. Stanęłam na niej i teraz widziałam świetnie wszystko. Chłopaki śpiewali z takimi emocjami na twarzach i takimi pięknymi głosami, że odpływałam… tak dawno nie słyszałam ich na żywo, już zapomniałam jak świetni są. Solówka Harrego i Lou wywołała u mnie dreszcze i gęsią skórkę. Te cudowne głosy, ta cudowna piosenka. Teraz przemowa chłopaków. Podziękowania za przybycie i powitanie fanów. Kolejna piosenka, już całkowicie wkręciłam się w koncert. Widząc chłopaków na scenie nie mogę uwierzyć, że ich znam. Wyglądają jak pięciu bogów, wydają się tacy nierealni i niedostępni. A przecież to moi przyjaciele, mam w telefonie ich numery. Nie do uwierzenia. Pierwsza pauza, chłopaki schodzą ze sceny napić się czegoś i chwilkę odsapnąć – Jetzt Basti! – zwróciłam się do Niemca i zaczęliśmy realizować mój plan. Chłopak złapał mnie pod rękę i szybko zaprowadził pod samą scenę. Tam stał już drugi ochroniarz, który zrobił mi miejsce w pierwszym rzędzie. Byłam tak blisko sceny, że mogłam oprzeć się o nią łokciami.

Chłopaki wrócili na scenę – Welcome back! Make some noice!! – zawołali i z głośników zaczęła płynąć melodia „One Thing”. Na sali rozniósł się wielki pisk i wszyscy zaczęli śpiewać pierwszą zwrotkę razem z Liamem. I stało się, po pierwszych dwóch wersach chłopaki wreszcie mnie zauważyli. Dokładniej zrobił to Niall. Pomachałam mu, on zrobił wielkie oczy, uśmiechnął się szeroko i szturchnął stojącego obok Harrego wskazując na mnie znacząco głową. Hazza właśnie zaczynał śpiewać swoją solówkę, gdy zajarzył co chciał mu pokazać Niall. Tak bardzo się ucieszył, że jego głos się zmienił się przez uśmiech. Chłopak tak się zmieszał, że pomylił tekst. Szybko szturchnął Louisa i wskazał na mnie palcem. Lou otworzył buzię z wrażenia  i zamiast zacząć śpiewać refren z chłopakami odłożył mikrofon na ziemię, podszedł do mnie i uklęk przede mną – Louis wariacie! Wracaj na scenę! – zaczęłam się śmiać – Olii! Jak super Cie widzieć – uśmiechnął się tajemniczo i mocno mnie przytulił. Ten uśmieszek… wiedziałam, że coś kombinuje. Przytuliłam go, obejmując mocno za szyję, a on w tym momencie szybkim ruchem podniósł mnie do góry i postawił na scenie. Byłam zdruzgotana i sparaliżowana. Stałam przed około dwudziestoma tysiącami ludzi! Ja nawet nie mogłam się ruszyć, więc nie wiem jak chłopaki mogli zachowywać się tak swobodnie. Szybko jednak zapomniałam o tremie. Niall zaczął śpiewać swoją solówkę, przytuliłam resztę chłopaków, a później Louis złapał mnie za rękę i zaczął śpiewać swoją solówkę, trzymając moją dłoń i patrząc mi z uśmiechem głęboko w oczy. To było słodkie tak samo jak jego głos, objęłam go w talii, położyłam głowę na jego ramieniu i w takiej pozycji śpiewał resztę piosenki. – … you got the one thing… – zakończył piosenkę Harry, po czym zaśpiewał jeszcze – and boys… SHE’S GOT THE ONE THING!! – wskazał na mnie z uśmiechem, wszyscy zaczęli bić brawo i piszczeć, a my ukłoniliśmy się pięknie i zeszliśmy na chwilę ze sceny.

- Aaaaaaaaa!! Oliwia! – Piszczała z daleka Viki – Cześć mała! – uściskałam ją i ucałowałam, a chłopcy rzucili się na nas i wszyscy razem się ściskaliśmy i przytulaliśmy – Oliwia, nie żyjesz! Dlaczego nas okłamujesz? – Niespodzianka – powiedziałam i uściskałam jeszcze raz wszystkich – One Direction: wchodzicie za 10, 9,… – zaczął odliczać organizator koncertu – chłopcy szybko złapali za swoje butelki, zrobili 3 łyki – Nigdzie się stąd nie ruszajcie! – powiedział Lou i pobiegł za chłopakami na scenę. – Ale się za tobą stęskniłam wariatko! – powiedziała Viki i jeszcze raz mnie wyściskała – Ja za tobą też… ah ten pobyt w Polsce, tyle się dzieje, nawet niema czasu pogadać na skype, a pisanie z tobą smsów to nie to samo – Zgadzam się. Musisz jak najszybciej wrócić do Londynu. Bez ciebie i Li niema tam co robić – powiedziała smutnie. Usiadłyśmy na krzesłach i spoglądałyśmy na scenę. Niestety widzieliśmy tylko tyły naszych chłopaków. – Jeszcze nie wiem kiedy wrócę, ale ty poznasz ten termin jako pierwsza – uśmiechnęłam się do przyjaciółki. – Trzymam cię za słowo. Ahh – westchnęła i uśmiechnęła się tajemniczo – Co jest Viki? – zapytałam ciekawskim głosem – Muszę ci coś opowiedzieć, muszę bo normalnie zaraz nie wytrzymam. Nie chciałam ci tego mówić przez telefon… bo wiesz ja i Liam… – Co ty i Liam? – zapytałam – No wiesz… kochałam się z nim – powiedziała szczęśliwa – No co ty?! – zrobiłam wielkie oczy – Ty? Z nim? Przed ślubem – zaśmiałam się – A tak się zarzekałaś, że swój pierwszy raz przeżyjesz z facetem dopiero po roku bycia razem – No tak, ale jak można leżeć w jednym łóżku z TAKIM facetem i grzecznie spać? – uśmiechnęła się zadziornie – Więc opowiadaj jak to było – Okej, od początku. To było w ten weekend w który Hazza i Lou byli u ciebie. Li przyleciał do Londynu, chciał mi zrobić niespodziankę. Przyjechał do mojego domu, ale akurat byłam na zakupach w Westfieldzie z dziewczynami z roku. Rodzice wpuścili go do środka, posiedzieli chwile razem. Chcieli po mnie zadzwonić, ale Liam nie chciał psuć niespodzianki. Był trochę zmęczony, więc rodzice zaproponowali, żeby poszedł do mnie do pokoju trochę odpocząć. Wróciłam do domu około 21:00, bo byłyśmy jeszcze coś przegryźć z dziewczynami. Nieświadoma wchodzę sobie do mojego pokoju, panował w nim już półmrok, ale nie włączałam światła. Wzięłam piżamę, czystą bieliznę i poszłam wziąć prysznic. Zanim się wykąpałam zrobiło się całkiem ciemno. Wchodzę do pokoju, włączam światło i widzę, że ktoś śpi w moim łóżku, przykryty kołdrą od stóp do głów. Myślałam, że to siostra, wiesz, niekiedy śpimy razem. Byłam już zmęczona i nie miałam ochoty przepychać się z nią w nocy. Mówię jej, Angelika spadaj stąd, chcę spać. Ona nic. Mówię jeszcze raz, tylko, że głośniej. Trochę się poruszała, ale dalej udawała, że nie słyszy. Więc podchodzę wkurzona do tego łóżka, łapię za kołdrę i zabieram ją szybkim ruchem wołając, że młoda ma się w tej chwili wynosić. Nawet nie wiesz w jakim byłam szoku, gdy zerwałam tą kołdrę, a spod niej wyskoczył wystraszony Liam. Był taki zaspany, miał takie maleńkie oczka i nie wiedział o co chodzi – przerwała na chwilę uśmiechając się do siebie, jak gdyby wspominała sobie najsłodszą rzecz jaką kiedykolwiek widziała – Ej halo? Ziemia do Viki. Czekam na szczegóły, ale te pikantne – uśmiechnęłam się zadziornie – Przepraszam, więc na czym to ja skończyłam… a okej. No to Liam wyskakuje jak poparzony spod tej kołdry po kilku sekundach zaczyna łapać o co chodzi, przytulił mnie i przeprosił za to, że zasnął. Usiedliśmy na łóżku, ale było jakoś hmm… mało komfortowo – uśmiechnęła się cwaniacko i mówiła dalej – więc położyliśmy się z takim zamiarem, że pogadamy i pooglądamy zdjęcia z trasy na jego laptopie. Przykryliśmy się kołdrą, Liam położył komputer na brzuchu i opowiadał mi gdzie dane zdjęcie było robione, opowiadał historie z trasy i takie tam różne. Zdjęć było naprawdę mnóstwo i nim dotarliśmy do końca, była 1:30 w nocy. Li powiedział, że zaraz pójdzie spać do pokoju gościnnego, ale najpierw się trochę poprzytulamy i pocieszymy sobą. I tak się zaczęliśmy cieszyć, że najpierw były przytulanki, buziaczki, później było coraz namiętniej. Buziaczki zamieniły się w gorące pocałunki. Liam delikatnie się na mnie położył cały czas mnie całując. Jakie on ma ciało Olii! Te mięśnie, ten brzuszek i ta pupa. Ahh – jej oczy się rozświetliły, a z twarzy nie schodził uśmiech. – Wiesz, szkoda, żeby takie ciało kisiło się w ubraniach, więc ściągnęłam z niego koszulkę. Chłopak trochę się zdziwił, ale był z tego faktu bardzo zadowolony. Później on to samo zrobił z moją koszulką i w ogóle z całą resztą ubrań. Oboje zostaliśmy tylko w bieliźnie. Cała gra wstępna trwała około godziny. Później Liam wreszcie zebrał się na odwagę i  zapytał mnie słodko czy będziemy się kochać, bo działam na niego tak, że zaraz się zagotuje. I jak takiemu odmówić – wzruszyła bezradnie ramionami. – Vikiii! No wiesz, nie poznaję cię! Jakaś ty napalona! – śmiałam się z przyjaciółki – Seks to super sprawa, nie wiem dlaczego tak długo z tym zwlekałam… – Bo wcześniej nie miałaś faceta? – Hmm… może masz racje. To mógł być ten powód. – powiedziała poważnie, a później obie wybuchnęłyśmy śmiechem – Jest cudownie, między mną i Liamem świetnie się układa. A łóżko jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. – Ojj Viki wariatko, tak bardzo się cieszę twoim szczęściem – powiedziałam – Okej, a teraz już cicho, bo przez moje historyjki stracimy cały koncert – powiedziała Viki, chciałam coś odpowiedzieć, ale zanim zdążyłam wydać z siebie choć jeden dźwięk przyjaciółka spiorunowała mnie wzrokiem i przyłożyła sobie palec wskazujący do ust, abym się nie odzywała. W sumie to i tak już bym nic nie powiedziała, bo chłopaki zaczęli śpiewać mój ulubiony „I wish”. Byłam mega ciekawa jak wyjdzie im to na żywo.
___________________________________
po dwóch dniach wreszcie udało mi się
dokończyć rozdział. Wczoraj nawet nie
miałam czasu wejść na internet… w ramach
rekompensaty za tak długie czekanie
dodałam bardzo długi rozdział, który
normalnie podzieliłabym na dwie części.
buziaki! :*