miss-piggy

Ten użytkownik nie wpisał jeszcze żadnych informacji o sobie.


Wpisy miss-piggy

Rozdział 141.

Ocknęłam się krzycząc i płacząc – Już, spokojnie, Oli. To był tylko sen – usłyszałam to czego pragnęłam w tej chwili najbardziej. Głos Harrego. Wtedy zrozumiałam, że to wszystko to był tylko zły sen. Nie, sen to za mało powiedziane, to był koszmar. Chociaż dobrze zdawałam sobie z tego sprawę nie mogłam przestać płakać. – Harry. – wykrztusiłam tylko. Nie mogłam opanować oddechu, dusiłam się łkając na głos jak małe dziecko. – Wszystko, dobrze. Nie bój się, jestem przy tobie – powiedział chłopak i przyciągnął mnie delikatnie do siebie. Przycisnęłam twarz do jego klatki piersiowej w obydwu dłoniach ściskałam jego koszulkę, czepiając się go kurczowo. Chłopak przytulił mnie, głaszcząc mnie po głowie i plecach. Co chwila całował mnie delikatnie w czubek czoła powtarzając, że wszystko jest dobrze. Chociaż wiedziałam, że Harry i moi przyjaciele żyją i śpią bezpiecznie za ścianą nie potrafiłam opanować rozpaczy. Dopiero po kilku chwilach zrozumiałam, że mój płacz nie jest spowodowany samym snem oraz tym, że przeze mnie zginęli moi przyjaciele, a raczej jego znaczeniem. Przypomina sytuację w jakiej się właśnie znajduję. Ja, oddana Louisowi w stu procentach, gotowa zrobić dla niego wszystko. Loui olewający mnie z góry na dół, który bawi się doskonale kosztem mojego cierpienia. I to czego boję się najbardziej, Harry, z którym wreszcie zaczęło mi się układać, który znów traktuje mnie jak najlepszą przyjaciółkę i którego znowu tracę. Ściskam jego koszulkę jeszcze mocniej, przypominając sobie ostatnie chwile moje snu. Mój płacz to także wyładowanie kotłujących się we mnie złych emocji dzisiejszego dnia. Po kłótni z Lou tak bardzo chciałam płakać, a nie mogłam, za to teraz płacz przynosi upragnione ukojenie. Znacznie pomaga mi obecność Harrego, jego czuły dotyk, głos i ciepło jego ciała. Nie chcę nawet myśleć co bym przeżywała budząc się tutaj sama. Bardzo chciałabym mu podziękować, ale czuję, że płacz usunął z mojego ciała resztki energii. Nie mogę wydobyć z swojego gardła nawet jednego słowa. Ostatkiem sił podnoszę głowę w górę i zupełnie spontanicznie całuję swojego przyjaciela w kącik ust, starając się przynajmniej tak okazać mu swoją wdzięczność. Harry w odpowiedzi przysuwa się jeszcze bliżej mnie i szepcze coś, czego nie mogę zrozumieć, bo zapadam w pół sen…

Przed oczami migają mi dziwne scenki z kilku ostatnich dni. Rira ubrana w zielono neonową czapkę, dziewczyny tańczące na stole w klubie, dźwięk gitary Nialla, silne ramiona Harrego, głos stewardessy w samolocie, Liam przytulający czule Viki, czerwona plama na białym dywanie, palący Zayn, Louis spoglądający na mnie swoimi przerażającymi, nieobecnymi oczami… a na samym końcu widzę siebie. Siedzę na zimnej podłodze pod garderobą Harrego, chociaż dobrze wiem, że nikogo nie ma w środku. Czuję na sobie zimny wiatr, zaczynam się trząść. Podchodzi do mnie ochroniarz i bez słowa, popychając mnie brutalnie, wyrzuca za drzwi i nagle zdaję sobie sprawę, że leżę na chodniku przed naszym hotelem. Podnoszę się strzepując pył z ubrań i zauważam, że moje dłonie krwawią bardziej niż wczoraj, nie ma na nich opatrunku. Spoglądam na hotel i widzę w oknach moich przyjaciół machających do mnie wesoło. Chcę zawołać, aby mi pomogli, wykrwawiam się i czuję coraz słabiej. Zanim jednak zdążyłam się odezwać przyjaciele znikają z okien i zasłaniają je grubymi zasłonami, a ja czuję, że powieki same mi się zamykają i spadam z wysokiego krawężnika wprost na jezdnię. Lecę bardzo długo i kiedy wreszcie uderzam o asfalt moim ciałem wstrząsa silny dreszcz i budzę się otwierając szeroko oczy. Już świta. Moje serce wali jak oszalałe. Leżę na brzuchu, tak jak Harry. Nasze twarze są oddalone od siebie o jakieś dziesięć centymetrów. Chłopak delikatnie, opuszkami palców głaszcze mnie od szyi po kraniec kręgosłupa. Przygląda mi się badawczo, jakby obawiał się kolejnej fali rozpaczy – Wszystko okej – upewniam go chrypliwie, po czym odchrząknęłam – Spadłam z wysokiego krawężnika na jezdnię – tłumaczę mu oględnie. – To dobrze. Przez ostatnie kilka chwil rzucałaś się niespokojnie, już chciałem cię obudzić. Jak się czujesz? – zapytał z troską dalej doszukując się jakichkolwiek oznak nawrotu płaczu – Chyba dobrze. Na pewno lepiej niż w nocy – odpowiedziałam – Wystraszyłaś mnie, nie wiedziałem co się dzieje. Zaczęłaś przeraźliwie krzyczeć. Myślałem, że coś ci się stało, że coś cię boli… nie mogłem cię dobudzić. Dopiero kiedy się odezwałaś, uspokoiłem się, że twoja reakcja jest spowodowana snem – wspominał, a w jego oczach było widać zmartwienie – Przepraszam cię za to… Nie powinnam się tak zachowywać przy tobie, nie mogłam opanować płaczu… Przepraszam, że musiałeś na to patrzeć – powiedziałam zakłopotana. Było mi wstyd – Nie masz za co przepraszać. – zastanowił się chwilę – Bardzo długo płakałaś po tym jak się obudziłaś. Nie mogłaś się uspokoić. Przez resztę nocy myślałem o tym, co takiego ci się przyśniło? – zapytał, ale to nie pytanie było dla mnie najistotniejsze w tym, co powiedział – Przez resztę nocy? To znaczy, że nie spałeś? – zapytałam – Bałem się, że znów zaczniesz krzyczeć. Wolałem oszczędzić ci nieprzyjemności i obudzić cię na czas – wzruszył ramionami – Harry… – powiedziałam wyraźnie zakłopotana wyznaniem chłopaka – Opowiesz mi co takiego ci się śniło? Wiesz, że czasem to pomaga – przygryzłam dolną wargę zastanawiając się chwile – Śniło mi się, że umarłeś – wyznałam szczerze wbijając wzrok w czerwone plamy na opatrunku na dłoniach – Płakałaś, bo umarłem? – upewnił się niedowierzając – Samochód potrącił ciebie, Viki, Zayna i Louisa. Przeżyłeś tylko ty i Lou. Lou był w stanie idealnym, ty nie mogłeś się ruszyć. Leżałeś na jezdni… prosiłeś, żebym ci pomogła… chciałam do ciebie pobiec, ale Lou mnie trzymał… patrzyłam jak ponownie uderza w ciebie samochód i nic nie mogłam zrobić – opowiadałam emocjonalnie wzdrygając się na samo wspomnienie. Zacisnęłam mocno powieki potrząsając głową, aby wyrzucić z głowy ten okropny sen. – Przepraszam – powiedział z prawdziwymi wyrzutami sumienia, czym całkowicie zbił mnie z tropu – Przepraszasz mnie za to, że w moim śnie potrącił cię samochód? – pokręciłam głową uśmiechając się lekko – Yyy.. chyba tak. – odpowiedział również się uśmiechając – Płakałaś, bo umarłem – dodał nagle z niedowierzaniem, i tym razem przez jego twarz chyba przeleciał lekki uśmiech. – Nie chcę już o tym myśleć – powiedziałam i przysunęłam się do niego. – Dzięki za to co dla mnie zrobiłeś. Nie wiem co by ze mną było, gdybym została tutaj sama. Jesteś najlepszym przyjacielem na świecie – wyszeptałam wplatając palce w jego lekko spocone loki i pocałowałam go w czoło. Nie było w tym nic niestosownego, to tak jakbym pocałowała brata – Teraz ty śpij. Możesz być spokojny, nie zmrużę już oka – zapewniłam go. Miałam wyrzuty sumienia, że czuwał nade mną całą noc – Nie chcę spać sam, a razem już nie możemy. Louis dostałby zawału widząc nas tu teraz – zaśmiał się Hazza – Olałby to. Jak zwykle – odpowiedziałam – Byłbym szczęśliwy, gdyby tak było, ale wolę nie ryzykować. – Chłopak przycisnął mnie mocno do siebie, po czym z cichym jękiem niezadowolenia oddalił się ode mnie na bezpieczną odległość, nie odrywając ode mnie wzroku – Louis jest kretynem, może oglądać cię każdego ranka, a tego nie docenia. Pięknie wyglądasz. – uśmiechnęłam się słysząc jego uwagę – Pięknie wyglądam z spuchniętymi od płaczu oczami i splątanymi włosami? Dziwię się, że jeszcze nie uciekłeś – zażartowałam – Nie żartuj. Kobieta najpiękniej wygląda rano, bez makijażu, szczególnie, gdy jest ubrana tylko w za dużą koszulę swojego faceta – uśmiechnął się lekko – Wyobrażasz sobie mnie w koszuli Lou? On nosi ciaśniejsze rzeczy ode mnie, raczej bym się nie dopięła – zaśmiałam się – Pożyczę ci kiedyś moją – zaoferował się Harry – Tak się składa, że jedną już mam. – popatrzył na mnie pytająco – Mam twoją fioletową bluzę Jacka Willsa. – Och, szukałem jej! – Sam mi ją dałeś – obroniłam się natychmiast – Tak, tak, wiem. Teraz już pamiętam. Możesz ją sobie zostawić. Kawa? – zaproponował, a ja skinęłam głową.
______________________________________
HEELLLO! :D tak, tak wiem, jestem świnią,
ale w końcu nie bez powodu nazywam się
MISS PIGGY :P naprawdę, naprawdę, naprawdę
chciałam wstawić ten rozdział wczoraj, ale
wyszłam z domu przed 9 rano a wróciłam
przed 21 i naprawdę nie miałam siły ;/

Chcę też Was wszystkie przeprosić za
mój ponury dowcip, oczywiście bloga NIE kończę
i jeśli dobrze pójdzie jeszcze długo nie skończę:)
Dopóki będę miała jeszcze jakieś pomysły, a
Wy będziecie chciały czytać nie odpuszczę :)

hahahahahahhaha jesteście zajebiste!
te groźby, prośby, błagania :D nie wiedziałam,
że aż tak kochacie tego bloga i jest on dla Was
taki ważny. Musicie wiedzieć, że BARDZO mnie tym
zmotywowałyście:D Miło mi to słyszeć, cieszę się
że w wolnym czasie robię to co kocham i że tyle
osób mnie w tym wspiera i docenia moją pracę:)
ten blog to już nie tylko moje hobby, ale ważna
część mojego życia! :) to styl życia! hahahaha
i miałyście rację pisząc mi w komentarzach, że
za bardzo kocham i Was i tego bloga, aby tak go
zakończyć. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten
mały żarcik:D buziaki, miłego weekendu i jak
zawsze, za wszystko MASSIVE THANK YOU! :D :****

love ya!

PS. taaa taaa jasne, posyłajcie mi dalej fotki braci Kaulitz a do końca się odmóżdżę! haha. Of course wolałam ich w pierwszej, tej całkowicie pierwszej wersji, gdy Bill miał krótką, mangową fryzurę i w ogóle nie dało rady rozróżnić czy on i Tom to faceci czy laski :P Ale to i tak nieważne, bo najbardziej kochałam Gustava ich perkusistę! Aww, on był taki słodki z tymi blond włoskami i ciemnymi oczkami! :D haha a jeśli już mowa o TH to posłuchajcie sobie Leb die Sekunde! Zajebisty kawałek! :D dobra zbieram się do sprzątania, bo zmyślam Wam tu na blogu, a Die Zeit läuft!!!!!

TOKIO HOTEL ryje mój mózg.

mmmm

♥ ♥♥ Liam

Hello dziewczynki! I jak tam? Znalazłyście dzisiaj pod poduszką to o co prosiłyście Mikołaja?
Ja przetrzepałam wszystkie poduszki, kołdry, koce… i nic! Szukałam nawet pod łóżkiem! ;/
Zawiodłam się na Tobie święty Mikołaju! Przecież napisałam Ci JASNO, WYRAŹNIE i
DRUKOWANYMI LITERAMI co chcę od Ciebie dostać, a i tak ani Harrego ani Zayna
nigdzie nie było :((

FOCH, Mikołaju, FOCH!!


THIS IS NOT GREAT LIAM, THIS IS REALLY NOT GREAT!!

Dobra, bądźmy poważni. Dziś obiecany Liamowy rozdział, nie mam niestety za dużo czasu, dlatego nie będzie zbyt długi.

  1. Jego pełne imię i nazwisko to Liam James Payne
  2. Jego znak zodiaku to Panna.
  3. Imiona jego rodziców to Karen i Geoff.
  4. Ma dwie starsze siostry, Nicole i Ruth.
  5. Urodził się 29 sierpnia 1993 roku.
  6. Ma tylko jedną nerkę (ech;/)
  7. Liam Payne po raz pierwszy pojawił się na X-Factorze w 2008 roku. Dotarł aż do domku sędziowskiego (dobrze, że się wtedy nie dostał, co to by było za 1D bez tatusia!)
  8. Woli prysznic niż wannę (piona ziomuś!)
  9. Li ma dwa żółwie; Borysa i Archimedesa (nie śmieję się z imion jego żółwi, bo ja miałam kiedyś żółwia i nazywał się Justin, tak jak TIMBERLAKE!:D miałam też rybkę: Michaela, którą kupiłam po śmierci Jacksona, miałam królika Matrixa, psa Tequillę i kurczaka Gonzo xD hahaha)
  10. Ulubiona czekolada Liama ​​to Maltesers
  11. Liam gra na gitarze.
  12. Należał do harcerstwa
  13. Ma dziwny strach przed łyżeczkami (łyżkofobia? :P)
  14. Jego ulubiony zapach to Paco Rabanne 1 Million.
  15. Pochodzi z Wolverhampton, West Midlands, w Anglii
  16. Chodził do szkoły muzycznej
  17. Liam był zastraszany/ wyśmiewany przez kolegów w szkole (serio?:( ;/)
  18. Nie pije alkoholu. (hahahhahahaha. hahah. hahahahhaha. stop. hahahahahahhaha!)
  19. Jego ulubionym sportem jest koszykówka.
  20. Jego ulubiony film to Toy Story (aww<3)
  21. Kiedyś podał swój numer telefonu jednej z fanek (i uwierzycie, że gdzieś zgubiłam karteczkę z tym numerem? haha)
  22. Uwielbia gotować.
  23. Jest najbardziej romantyczny z chłopaków
  24. Liam zbierał Pokémony, gdy był młodszy (znów coś co nas łączy… to chyba przeznaczenie Payne!)
  25. Ze względu na jego strach przed łyżkami, je lody widelcem.
  26. Jego ulubionym Pokémonem był Throh.
  27. Ulubiony kolor Liama to fiolet


chodź, chodź moja kochana, dam, dam, dam Ci banana… stoi czeka już od rana! hahaha :D


ciekawe co ta pani mu robi, że najpierw jest taki zakłopotany, a potem zadowolony…! :D


Let me kiss YOU!



„Pewnego dnia wróciłem do domu, a moje żółwie uciekły na piechotę” hahahah, Li, błagam!
Jakim cudem ta czwórka dzieciaków mu jeszcze nie uciekła to ja nie wiem :D


Tradycyjnie, trochę SEX SEX SEX SEX SEX SEX SEX SEX Malika tam gdzie go niema być! :D


jakie to słodkie! Liam, Misiu! :D


Taki tam patent na podryw, który chyba go trochę przeraża! :D


taaak kocha łyżki! :D

Liam, jaką ksywę ma Lou?


hahaha mina Louisa rozwala system! :D

A teraz trochę ogłoszeń parafialnych:

Po pierwsze wielkie dzięki (TO JEST SARKAZM) za to, że wstawiacie tu w nocy linki do filmików chłopaków z Us5, wspominacie dawne hity i takie tam. Ryjecie mi mózg i cofam się w rozwoju! Przedwczoraj w nocy natrafiłam na kawałki Tokio Hotel z ich pierwszej płyty „Schrei” i moja miłość odżyła! Wyobrażacie sobie?! Przez Was słucham TOKIO HOTEL i jaram się nimi jak zapałka (oczywiście tylko i wyłącznie wspomnianą pierwszą płytą z 2005roku). Mój mózg (o ile ciągle go mam) działa na mega zwolnionych obrotach… dlatego w tą noc kiedy przypomniałam sobie o TH, gdy już wyłączyłam światło i leżałam w łóżku zaczęłam śpiewać ich stare piosenki, na głos! Chciałam sprawdzić, czy jeszcze pamiętam ich teksty. Tym o to sposobem, dzięki Wam i przede wszystkim Ani20 zamiast spać śpiewam na głos, grubo po północy po niemiecku. Spoko. Haha, wypada wspomnieć, że dokładnie 7 lat temu byłam ich ogromną fanką! (ogólnie słuchałam tylko metalu, rocka i punk rocka) Miałam ich plakaty, płyty, tatuaże, naklejki, koszulki itp, itd… nawet przefarbowałam włosy na czarno i przebiłam sobie język (lol xD). Gdy tak się nad tym zastanowiłam, to dalej jestem w szoku, że nie mam jeszcze tatuażu ZAP, wieszaka, albo ludzika na deskorolce (buziaki Agatka:*)

I teraz druga sprawa, co do rozdziału 140 :)
Co tam dziewczyny? Wreszcie udało mi się skłonić WIELE WIELE WIELE z Was do komentowania!
Dzięki wielkie i mam nadzieję, że nie umarłyście, nie miałyście zawału i mnie nie zabijecie tak jak
to obiecywałyście w komentarzach:P Gdyby blog miał opcję ‚cenzuruj wypowiedzi’, zostałoby tam
ich około… trzech! ;D jeszcze raz Massive thank you za taki odzew! Jutro wstawię Epilog.

Buziaki i dobre nocy! :)