Archiwum dla Lipiec, 2012

Rozdział 101.

- Louis! – zawołałam rozpaczliwym tonem, moje ciało przeszywał niewyobrażalny ból. Bolała mnie szyja, kręgosłup, nogi, ręce… Do pomieszczenia w którym się znajdowałam wpadało już słońce. Zasnęłam w łazience, od twardych kafli bolało mnie całe ciało, a od leżenia na nich i klimatyzacji było mi bardzo zimno. – Lou! Pomóż mi, proszę! – zawołałam płaczliwie dalej leżąc na podłodze z której nie potrafiłam się podnieść. Usłyszałam dźwięk, jakby ktoś spadł z łóżka. Po kilku sekundach Lou wparował przerażony do łazienki. Nawet jeśli miał kaca to mój widok podziałał na niego otrzeźwiająco. Wolałam nawet sobie nie wyobrażać jak wyglądam… – Skarbie, co ci się stało?! Wszystko okej? – zapytał klękając obok mnie i delikatnie mnie unosząc. – Tak… to znaczy nie… Zasnęłam tu, wszystko mnie boli… nie mogę się podnieść – To moja wina. Przepraszam, że się tak wczoraj upiłem, powinienem być z tobą do końca. – powiedział ze skruchą, po czym wziął mnie na ręce – Nie, to moja wina. Mogłam tyle nie pić – To były twoje dwudzieste urodziny, z takiej okazji trzeba się upić. – weszliśmy do sypialni, blondas dalej spał – Niall! Wstawaj! – zawołał Lou, a chłopak z wrażenia spadł z łóżka. Louis zupełnie się nim nie przejmując położył mnie do łóżka i okrył kołdrą, bo dalej było mi zimno. Położył się obok mnie i mocno objął ramieniem, aby pomóc mi się rozgrzać. Oparł delikatnie swoją głowę o moją – Co się jej stało? – zapytał Niall siedząc obok łóżka zza którego wystawała tylko jego głowa. Loui nic nie odpowiedział, tylko przyłożył sobie palec do ust, nakazując tym zachować mu ciszę. Niall później wstał i wyszedł… chyba. Nie mam pewności, bo gdy tylko położono mnie do łóżka moje powieki stały się ciężkie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

- To moja wina, ja ją upiłem. Dobiłem ją tym Jackiem Danielsem – usłyszałam jakiś głos. Wydaje mi się, że należał do Zayna, ale byłam zbyt zaspana, aby go rozpoznać. Nie otwierałam oczu, bo nie byłam pewna, czy naprawdę słyszę owy głos, czy tylko mi się śni – Nie, ja nawaliłem. Mogłem ją odstawić do samego łóżka i wykopać z niego Nialla – Rozpoznałam następny głos; Harrego – To ja powinienem iść do domu, a nie kłaść się do ich łóżka – głosów było coraz więcej. Tym razem przemówił Niall. To nie mógł być sen. – Przestańcie chłopaki, to moja dziewczyna, powinienem być z nią do końca imprezy, a nie uchlać się… – powiedział Lou. – Ja jako jeden z trzeźwiejszych mogłem was przypilnować, przecież taka już rola Daddiego… – zauważył Liam. Otworzyłam oczy, aby zobaczyć co się dzieje. Od razu je zamknęłam, bo raziło mnie ostre słońce. Ponowiłam próbę tym razem otwierałam je wolniej. Leżałam na środku łóżka, a dokoła mnie siedzieli moi przyjaciele; Zayn, Niall, Liam, Hazza i Lou. Hazza! Zatrzymałam na nim na chwilę wzrok. Miałam przebłyski tego co działo się wczoraj… a może to był tylko sen. Oby! Głośno przełknęłam ślinę. Lou opacznie zrozumiał moje zachowanie. Myślał, że chce mi się pić, poniekąd miał rację – Niall podaj jej wody – powiedział. Blondas sięgnął na stolik nocny i podał mi butelkę wody. Od razu zrobiłam wielki łyk – Jak się czujesz? – zapytał Lou z troską. Siedział obok mnie, więc pomógł mi się nieco ponieść, abym usiadła i pocałował mnie w czoło. – Eee… czuję się średnio. Bardzo średnio. – odpowiedziałam szczerze. – Może jesteś głodna? – zapytał Niall – Nie, chyba nie przełknę niczego w ciągu najbliższych dwóch tygodni… Zayn? Co ty? – zwróciłam się do czarnuszka, który właśnie zajadał się słonymi orzeszkami. Wsuwał je garściami prosto z opakowania. – No co? – zapytał zdziwiony – Jak możesz to jeść? Przecież piłeś wczoraj tyle co ja! – byłam nieźle zdziwiona. Ja na sam widok jedzenia miałam mdłości. – Jak się umie pić, to się nie ma problemów – przyznał cwaniacko, ale coś było w jego słowach. Muszę przyznać, że po wszystkich widziałam skutki wczorajszego wieczoru. Nawet Hazza, który wczoraj nie pił wyglądał gorzej niż Zayn. Był zmęczony i niewyspany, a pod jego oczami były lekkie sińce. Trudno się dziwić, przecież szliśmy spać jako ostatni. Za to Malik? Wyglądał tak samo jak na czołówkach gazet! Uczesany, ubrany, pachnący. Na jego twarzy nie było nawet śladu zmęczenia. Wyglądał tak, jakbyśmy popijali wczoraj sok pomarańczowy, a nie mieszali wódkę z whiskey. – Wszystko mnie boli – pożaliłam się, a Lou od razu podał mi garść tabletek – To na kaca, ból głowy i witaminy. Od razu poczujesz się lepiej – wyjaśnił. Połknęłam wszystkie naraz popijając wodą – Jesteś pewna, że nie chcesz nic jeść? Bo wiesz jesteśmy głodni. Czekaliśmy specjalnie na ciebie z obiadem… – Niall! – upomniał go Liam – Li, spokojnie. Idźcie coś zjeść, dlaczego macie głodować przeze mnie? – Nie zostawimy cię tu samej – powiedział Lou, a po chwili z jego żołądka słychać było burczenie. Chłopak od razu złapał się za brzuch, aby zagłuszyć ten dźwięk – Lou, skarbie, nic mi nie będzie. Idźcie – powiedziałam miło – Ja z nią zostanę. Już jadłem, gdy wy spaliście – zaoferował się Harry. O nie! Tylko nie on! Nie chcę z nim zostawać sam na sam po wczorajszej nocy… Lou od razu zauważył grymas na mojej twarzy – Co się stało? Coś cię boli? – zapytał z troską – Może jednak zostanę z tobą – Nie, poradzę sobie sama. – zwróciłam się do Hazzy – Ty też nie musisz ze mną zostawać – miałam nadzieję, że zrozumiał moją delikatną aluzję – Nie możesz zostać sama. Zresztą mówiłem już, że nie jestem głodny. Za to Niall zaraz zemdleje. Nie jadł nic od trzech godzin – zaśmiał się Harry – Od czterech – poprawił go blondas – Ale masz rację. Chodźmy już, bo inaczej umrę – Też mi strata – zażartował Zayn i podniósł się z łóżka – Mam nadzieję, że szybko staniesz na nogi. Pamiętasz, że mamy do wypicia całą skrzynkę whiskey – uśmiechnął się łobuzersko, a mi na samo wspomnienie smaku alkoholu zawirowało w żołądku – Odpoczywaj skarbie – Lou pocałował mnie w czoło – Gdyby się coś działo Harry, wiesz gdzie nas szukać – Możesz być spokojny – zapewnił go Harry. Chłopcy wyszli z domku, a więc zostałam w nim tylko ja i Harry. Pomalutku zsunęłam się pod kołdrę, tak, że zakrywała mnie szczelnie, aż do samego czubka głowy byleby tylko nie spojrzeć Hazzie w oczy. Wolałabym być sama. Dlaczego oni są tacy nadopiekuńczy? Poczułam, że chłopak kładzie się na łóżku obok mnie. Odkryłam się odrobinę, aby zobaczyć co się dzieje. Wystawiłam czubek nosa zza kołdry, a Harry uśmiechał się do mnie szeroko pokazując swoje słodkie dwa dołeczki. Nie dałam się jednak zwariować i nie uległam jego urokowi…

♥ ♥♥


Hello Lejdis!

U mnie dalej PARTY HARD z okazji 100! ♥ z tej okazji <sex> Zayn pokręci nam bioderkami !

Dalej jaram się tą setką rozdziałów, może nie tyle samymi rozdziałami
co WAMI! Jeszcze raz MASSIVE THANK YOU! nawet sobie nie wyobrażacie
ile znaczycie dla mnie, Wy i Wasze dobre słowo, komentarz czy nawet
samo wejście na bloga. A te wszystkie gratulacje i ciepłe słowa pod
setnym rozdziałem… MIAZGA!

~Karolina^^ dziękuję za dobre słowo i mam nadzieję, że ~Paulina „siostra karoliny” jakoś przeboleje Twoje piszczenie, a może nawet też zacznie czytać. Swoją drogą Paulina, nawet nie wiesz jak się ucieszyłam z Twojego komentarza! :*
~Patt_^^ a nie zdradzę, czy Harry wyzna jej miłość, czy nie, bo popsułabym całe opowiadanie. Musisz jeszcze trochę wytrzymać:) zobaczymy co będzie z tą dwusetką, jestem dobrej myśli, ale nie chcę niczego obiecywać. Buziaki Pati:*
~dosiapp bo popadnę w samozachwyt :)) bardzo się cieszę, że spodobała Ci się historia chłopaków i Olii. Dziękuję, że poświęciłaś swój cenny czas na ogarnięcie wszystkich rozdziałów – to niezły wyczyn. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną do końca bloga:*
~Gabriela hahaha Gabi, chciałabym podjąć wyzwanie i napisać CHALLENGE ACCEPTED, ale tak jak już wyżej pisałam nie chcę niczego obiecywać w ciemno, choć jeszcze daleko do zakończenia mojej historii. Pożyjemy, zobaczymy:) :**
~Koostek dziękuję za gratulacje i życzę powodzenia w prowadzeniu swojego bloga! :)
~Aleksandra. dzięki Ola, myślę, że następny rozdział pojawi się już niebawem. Kto wie, może nawet dziś :):*
~Kornya nie wariuj, bo ja nie będę ponosić kosztów Twojego leczenia! :D haha dzięki wielkie, nawet nie wiesz jak się cieszę z Twojego pełnego entuzjazmu komentarza! :**
~Ala dziękuję, dziękuję, dziękuję i kłaniam się nisko! Naprawdę schlebia mi to co napisałaś i cieszę się, że mój blog tak bardzo Ci się podoba! AH! :D i nie dziękuj za rozdziały, to ja dziękuję, że je czytasz:) Być może Oliwia sama nie wierzy w to co mówi, tylko wmawia sobie orientację Hazzy bo tak jest jej prościej? Mam nadzieję, że będziesz czytać dalej i wreszcie doczekasz się wyjaśnienia:*
~Jaa;) dziękuję za gratulacje;) a co będzie z Hazzą i Oli jeszcze się wyjaśni. A może on rzeczywiście okaże się gejem, znajdzie sobie jakiegoś faceta i będą wtedy z Oliwią i Louim jeździć na podwójne randki:P buziaki:**
~RealMartynaU bardzo się cieszę, że podoba Ci się mój styl pisania i pomysły:) Oraz, że bawi Cię to co piszę, bo o to właśnie mi chodzi:) ma być lekko, ale nie przesłodzenie. buziak:*
~Natalie masz rację, Olii może być trochę denerwująca z tymi swoimi teoriami, ale takie już są kobiety. Jak coś sobie wymyślą, na coś się uprą to nie ma zmiłuj:) przykro mi, że znudził Cię ten rozdział, ale mam nadzieję, że następne Ci się spodobają:)
~Zuźka :D to ja dziękuję, że jakoś się przemęczyłyście ze mną przez te sto rozdziałów! :D :**
~Ann dzięki mistrzu za ten dłuuuuuuuuuugi komentarz:D bardzo, bardzo się cieszę, że podoba Ci się fabuła mojej opowieści. To właśnie mnie dziwi, pomimo, że ta historia jest taka normalna, nie ma ostrego seksu(na razie:P), narkotyków, zdrad, wulgaryzmów i nie dzieję się w niej nic niezwykłego, a tyle osób czyta. A może to właśnie jest na plus? Że to normalne życie w które łatwiej się można wczuć? Hm… mniejsza o to :) jeeej fajnie, że jestem Twoim numerem jeden! Fruwam teraz dwa metry nad podłogą:) muszę Cię zmartwić, Maciek jeszcze się pojawi, ale chyba to jakoś przeżyjesz, co? :)) a co do tego, że każda z nas chciałaby być Oliwą to mam jedno zastrzeżenie. Siedzenie na Hazie okej, picie z Zaynem okej, ale na koniec wolałabym spać z Harrym, Zaynem i Lou zamiast z Niallem i Lou, ale to już kwestia gustu! :D haha:*
~XOXO-Alex a ja kocham Was! dziękuję, że czytasz:*
~niezapominajka dziękuję Ci bardzo za te ciepłe słowa i mam nadzieję, że wszystko o czym napisałaś się spełni:*
~Monia dzięki Moniu, cieszę się, że podoba Ci się rozmowa Harroli xD hahaha co za świetny skrót!:*
Anonim bardzo dziękuję:)
~Ada AJJ dziękuję!:* baaaardzo się cieszę, że opowiadanie wciąga Cie do tego stopnia, że wczuwasz się w rolę Olii, bo o to właśnie chodzi:)) to co napisałaś, ahh nawet nie wiesz jak się cieszę! buziakii:*
~alex dzięki i też mam nadzieję, że pojawi się jeszcze więcej rozdziałów :)) a jeśli chodzi o Hazzę i Olii to musisz poczekać na rozwój wydarzeń, ale wierze, że dasz radę. Tak w ogóle to BOŻE ILE TU FANEK HARREGO!
~natka dziękuję i mam nadzieję, że dalej będziesz odwiedzać, bloga. Wtedy dowiesz się, czy Twoje nadzieje się spełnią!:*
~Zuza atlas w dłoń i ucz się gwiazdozbiorów, a może akurat wyrwiesz na to jakiegoś przystojniaka! :D Patent na podryw dobry, sama bym się na niego złapała;P :) tak, sprawa z Hazzą i Olii jeszcze się wyjaśni:*
~nacka dzięki i cieszę się, że rozbawiła Cię rozmowa Hazzy i Oli, bo o to właśnie chodziło! buziaki:*
~Edyta ahh kiedyś były czasy, że dodawało się dwa dziennie, teraz niestety nie mam tyle czasu:( ale mam nadzieję, że te kilka rozdziałów tygodniowo też może być :) :*
~Nata dziękuję za gratulacje i za te słowa :D Ahhh tak bardzo się cieszę, że Ci się podoba i że uważasz, że piszę „nieziemsko” :D (ten zwrot od razu skojarzył mi się z „smile at the ground” czyli uśmiechasz się nieziemsko z WMYB dlatego szczerzę się jak głupia do monitora:**)
~Paula też jestem w szoku, że doczekałam się setki. Cieszę się, że wystarczyło mi pomysłów, a wam wytrwałości w czytaniu!:* Nie martw się Paula będę dalej pisać, tak łatwo się mnie nie pozbędziecie!
~Aśka dziękuję Ci baaardzo mocno:*
~Domi obiecuję, że będę pisać tak długo, na ile pozwoli mi wena i jeśli oczywiście będziecie chciały dalej czytać:) buziaki i dziękuję:*

dziękuję też wszystkim którzy kiedykolwiek skomentowali mojego bloga, a było to całe mnóstwo osób! Chciałabym podziękować każdemu z Was z osobna, ale chyba zabrakło by mi nocy:) Chcę, żebyście wiedziały, że chociaż nie często odpisuję to czytam każdy komentarz i z każdego bardzo się cieszę! Dzięki również tym leniuchom, którzy czytają, ale nie komentują:) Będzie mi bardzo miło jeśli od czasu do czasu coś szkrobniecie:)

Uwielbiam Was wszystkich za hejty na Maćka, wzajemne zarażanie się Zaynofobią, jaranie się snami o chłopakach, radość z fotek w serduszkowych rozdziałach, za łojenie Oliwi, Lou i Harrego za złe zachowanie. DZIĘKI WAM ZA TO WSZYSTKO!

Cieszę się też, że przez prowadzenie bloga poznałam szaloną Directioner i Agatkę! Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś na lajfie, najlepiej na koncercie chłopców! Z WAMI wszystkimi również chciałabym się spotkać! Musimy umówić się gdzieś przed koncertem, a wtedy wyściskam Was wszystkie, aż pomyślicie, że mam nierówno pod sufitem:)) Teraz tylko czekać, aż na liście koncertowej na 2013 będzie Poland. Ja w to wierzę!

A teraz jeszcze opowiem Wam o moim coraz to większym zryciu mózgu przez chłopców. A mianowicie: Byłam w sobotę na imprezie i po niej mój chłopak spał u mnie. Przebudziłam się rano zaspana i przytulona do jego barku i moją pierwszą myślą było to, że muszę podnieść głowę i zobaczyć czy śpię z Lou czy Harrym! Gdy zobaczyłam, że to mój love to zaśmiałam się sama z siebie i mojej głupoty. Ah:D

yes Zayn, you’re right. I love You all! ♥

Rozdział 100.

- Jak ci się podoba na Tahiti? – zapytał Harry przerywając ciszę – Tu jest pięknie, całkiem inny świat. Plaża, słońce, zero zmartwień. A te problemy które mamy rozwiązują się same – chłopak spojrzał na mnie zaciekawiony – Co masz na myśli? – No wiesz, przed wyjazdem Maciek się do mnie nie odzywał, a dziś zadzwonił, aby złożyć mi życzenia, pogodziliśmy się! – oznajmiłam z entuzjazmem – To raczej początek, a nie rozwiązanie problemu – zażartował, a ja przewróciłam oczami – I następny problemem byłeś ty i twoje odejście i też się sam rozwiązałeś. Przyznaj, nie mogłeś znieść rozłąki z Louisem – spytałam niby w żartach, ale naprawdę ciekawiła mnie jego reakcja – Tak i z Louisem i z chłopakami – Ale z Lou najbardziej – drążyłam temat – Tak, Lou jest mi najbliższy, jest dla mnie jak starszy brat – Tylko jak brat? – No.. tak. O co chodzi? – zapytał zaniepokojony moim przesłuchaniem – Oj Harry, możesz mi powiedzieć prawdę, wiesz, że się nie obrażę. Przyznaj, że Lou jest dla ciebie nie tylko jak brat, ale jak ktoś więcej… Zakochałeś się w nim – walnęłam prosto z mostu – Olii, przecież już o tym rozmawialiśmy na grillu u Tomlinsonów – odpowiedział rozbawiony – Tak, tak wiem, że jesteś bi, podobają ci się i dziewczyny i faceci, ale twoje serce należy do Louisa – nie dawałam za wygraną – Oliwia, błagam… – No przyznaj, kochasz go – Nie chce o tym rozmawiać – odpowiedział zrezygnowany – Czyli jednak mam rację! Ale jestem spostrzegawcza i bystra! – zażartowałam – Spostrzegawcza? W życiu bym tego o tobie nie powiedział – Ej, no wiesz! Przecież od razu zauważyłam, że ty i Lou, no wiesz… ale nie jesteś na mnie zły, że ci go odbiłam? – zapytałam całkiem poważnie, a Harry parsknął śmiechem – Nie, nie jestem zły. Zresztą nikogo mi nie odbiłaś… dobra, skończmy temat – Nie martw się Harry, nikomu nawet słowem nie pisnę o twojej orientacji. Możesz być spokojny – niewidzialnym kluczykiem zamknęłam sobie usta, a potem wyrzuciłam go za siebie. Hazza zrezygnowany wydał z siebie cichy jęk i opadł bezsilnie na piasek uderzając o niego delikatnie głową. Zamknął oczy i leżał w bezruchu. A mnie rozpierała duma. Cieszyłam się, że wreszcie moje domysły się potwierdziły. Może Hazza nie przyznał wprost, że jest gejem, ale ta cisza była wymowna. Znudziło mi się już to siedzenie więc postanowiłam się położyć. Stwierdziłam, że jakoś przeboleję tę sukienkę. Najzgrabniej jak potrafiłam po pijaku, zeszłam z brzucha Hazzy i położyłam się obok niego opierając głowę na jego prawym barku, a ręką objęłam go za szyję. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, miałam po prostu potrzebę bliskiego kontaktu z nim. On nie pozostał mi dłużny. Prawą ręką rysował delikatnie koła na moich łopatkach. Woda, noc, gwieździste niebo… coś mi się przypomniało – Harry, znasz się na gwiazdach? – Nie, a dlaczego pytasz? – Bo to świetny patent na podryw! Maciek mnie na niego podrywał. – Maciek? To nie był tylko twój przyjaciel? – zapytał zbity z tropu. Zapomniałam, że do tej pory nikt oprócz Viki nie znał żadnych szczegółów, ale jakoś nie miałam oporów zwierzać się przed Hazzą. Alkohol rozwiązał mi język – Byliśmy razem na spotkaniu klasowym mojego rocznika, a potem poszliśmy na spacer, Maciek pokazał mi świetne miejsce. Położyliśmy się na pomoście nad Wisłą, to taka rzeka w Polsce. Noc była bezchmurna tak jak dziś. Maciek pokazywał mi gwiazdozbiory i mówił jak się nazywały. To było bardzo romantyczne. Nauczę cię, może wyrwiesz na to jakiegoś przystojniaka – Oliwia! – Dobra już nic nie mówię. To co pokazać ci? – Pewnie – odpowiedział ochoczo. Wskazywałam palcem na poszczególne gwiazdy i mówiłam ich nazwy, oczywiście nie znałam wszystkich tak jak Maciek, ale starałam się wskazać ich jak najwięcej – Olii opowiesz mi coś jeszcze o tobie i Maćku? – zapytał Harry, gdy wyczerpałam wszystkie nazwy gwiazd – Wiesz, nikt oprócz Viki nie zna szczegółów… – Przecież nikomu nic nie powiem – Co chciałbyś wiedzieć? – Co do niego czułaś, kim dla ciebie jest, albo kim był i jak spędzaliście czas – Harry zalał mnie pytaniami nie odrywając wzroku od gwieździstego nieba. Trochę zaskoczył mnie swoją ciekawością, ale bez zastanowienia zaczęłam mówić jak na spowiedzi. Opowiedziałam mu dokładnie o tym jak kręciliśmy reklamę, spacerowaliśmy po mieście, jak poznałam jego rodziców. Wspomniałam nawet o tym jak bardzo cieszyła się mama Maćka gdy dostała ode mnie płytę chłopaków z ich podpisami. Opowiedziałam o spotkaniu klasowym, wycieczce nad Wisłę i o tym jak Maciek tłukł się ze mną przez godzinę autobusem, bo się o mnie martwił. Opowieść zakończyłam na przyjeżdża Harrego i Lou do Warszawy, bo resztę już znał. – A co z twoimi uczuciami? No wiesz… zależało ci na nim? – Zależało i dalej zależy. Gdybyście wtedy z Louisem nie przyjechali nie wiem co by się stało do końca wakacji. Być może stał by się dla mnie kimś więcej niż przyjacielem i w październiku wróciłabym do Londynu z nim, albo przeniosła się na studia w Polsce – Hazza słysząc ostatnie zdanie zacisnął dłonie w pięści – Oczywiście dalej utrzymywałabym z wami kontakt i jeździła do was i do Viki. Nie pozbylibyście się mnie tak łatwo… – przerwałam swoje wyznania. Chyba powiedziałam za dużo – Harry? Mogę mieć do ciebie prośbę? – zapytałam nieśmiało przygryzając dolną wargę. Jak mogłam o tym wcześniej nie pomyśleć!? Przecież Hazza przyjaźni się z Lou, a ja ze wszystkiego się mu zwierzam. Louis będzie wściekły gdy się dowie takich szczegółów mojego życia z Maćkiem od Harrego… – Jaką prośbę? – zapytał zaciekawiony – Czy mógłbyś nie wspominać Louisowi o naszej rozmowie o Maćku? Proszę… – Nie ma najmniejszego problemu. Nie puszczę pary z płuc – odetchnęłam z ulgą – Dzięki – wtuliłam jeszcze bardziej policzek w moją żywą poduszę – Teraz mogę zasnąć spokojnie – Jak to zasnąć? Nie możemy tu spać, co sobie pomyśli Lou? – Jak to co? Przecież on wie, że jesteś gejem, nic sobie nie pomyśli – Oliwia, ja nie jestem… – Dobra nie jesteś gejem, ale to niczego nie zmienia. Chcę spać tutaj, ale z tobą, bo bez ciebie będzie zimno – upierałam się jak małe dziecko – Nie mogę tu spać, zimno mi, a jestem przecież chory. Chyba nie chciałabyś, żebym się jeszcze bardziej pochorował? – W życiu! – podniosłam się natychmiast – Wstawaj, nie leż na tym mokrym piasku! – zawołałam przestraszana, a chłopak chichocząc wstał. Ja zrobiłam to samo, ale gdy tylko się podniosłam zachwiałam się. Gdyby nie Harry który szybko złapał mnie za rękę pewnie bym się przewróciła – Dalej ci słabo, czy to ja tak na ciebie działam? – zapytał cwaniacko. – Ha ha ha bardzo śmieszne. – powiedziałam z sarkazmem – Pewnie, że śmieszne. Chodźmy już – Hazza odprowadził mnie pod same drzwi domku, pożegnałam się z nim grzecznie życząc dobrej nocy i weszłam do środka. W naszym łóżku leżał ubrany Niall i Lou w samych bokserkach. Domyślam się, że Niall chciał rozebrać Louisa i zasnął. Dobrze, że mamy takie wielkie łóżko, spokojnie się zmieścimy. Wezmę tylko prysznic i zaraz dołączę do chłopaków.
__________________________________
jeeest! i mamy setkę! prawie 5
miesięcy temu, kiedy zaczynałam
pisać, nie marzyłam nawet w najśmielszych
snach o tym, że:
a) dobiję do stu rozdziałów
b) będę pisać tak długo
c) (to dziwi mnie najbardziej) TYLE OSÓB BĘDZIE CHCIAŁO TO CZYTAĆ!

dziękuję WAM wszystkim razem i każdemu z osobna za każde dobre słowo, za komentarz, za wejście, za to, że czytacie!
buziaki! ♥