Archiwum dla Listopad, 2012

♥ ♥♥

Hello dziewczynki! :)

Wciągnął mnie weekend i dopiero teraz wypadłam z jego szpon :P haha:D
Ale już się rehabilituję i wstawiam kilka gifów naszych chłopców :)
Dzisiaj napiszę tylko szybką notkę serduszkową i wstawiam nowy rozdział.
Niestety nie mam czasu na notkę o Liamie, ale postaram się, aby pojawiła
się za pięć rozdziałów :)


mina Hazzy, gdy Lou mówi o sexie rozwala system xD


hahahaha co do tego nigdy nie miałam wątpliwości :P wiadomo taki
wzrost i tak duże stopy muszą o czymś świadczyć! :D jezu, co się dzieje
z moim mózgiem… zaczyna mi się robić gorzej niż w głowie Oliwii :P

dobra, pora wstawić rozdział:)
dzięki za wszystkie komentarze pod 135 rozdziałem ♥
Massive thank you ~milka♥ za link w którym Richie S.
śpiewa „Little Things” aww! :D

buziaki:*

Rozdział 135.

Chłopak w międzyczasie korzystając z umieszczonego w garderobie telefonu wewnętrznego zamówił dla nas coś do jedzenia z Nandos, świeży sok z pomarańczy, wodę Evian i dla siebie kawę ze Starbucksa. Nie wierzyłam, że to działa w ten sposób i myślałam, że wszystko to zostanie nam przyniesione z tutejszego baru, ale nie później niż piętnaście minut później ochroniarz przyniósł do garderoby dokładnie to o co prosiliśmy. Zaczęliśmy jeść ciepły posiłek, który był mi bardzo potrzebny po pół godzinie siedzenia w zimnym holu – Mogę cię o coś zapytać? – zwróciłam się niepewnie do chłopaka – Pytaj o co chcesz – odpowiedział miło – Jak to jest dokładnie między tobą, a Ritą? Powiedziałeś tylko, że to nic poważnego, ale jakoś nie pasujesz mi do chłopaka lubiącego wolne związki. Jesteś na to za wrażliwy. – rozbawiłam go tą uwagą – Masz o mnie bardzo dobre zdanie – odpowiedział uśmiechając się pod nosem – To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja opowiedziałam ci o Maćku teraz twoja kolej. Jak ją poznałeś i dlaczego się z nią spotykasz? – dopytywałam twardo – Okeeej, więc Ritę poznaliśmy w jej ulubionym klubie, niespodzianka, co? – zaśmiał się po czym mówił dalej – Od razu wpadła mi w oko, lubię blondynki – wzruszył ramionami. Czekałam na ciąg dalszy opowieści, ale Hazza wpakował sobie do ust kawałek kurczaka, co oznaczało, że wyczerpał temat – Zaraz, zaraz. Lubisz blondynki, dlatego zacząłeś się z nią spotykać? Przecież na świecie chodzi miliony kobiet o blond włosach, Harry! Coś przede mną urywasz – spojrzałam na niego podejrzliwie – Boże, jaka ty jesteś ciekawska. No dobrze, więc zacząłem się spotykać z Ritą, bo jak już wspominałem lubię jasne włosy i po prostu chciałem się zabawić i oderwać od rzeczywistości. Jak wiesz świat Rity jest niezwykle barwny i beztroski więc wydała mi się najlepszą kandydatką. Poza tym, jakby to ująć, żeby nie wyjść na ostatnią świnię… Nie była zbyt trudna, jeśli wiesz o co mi chodzi… – znów ten uśmieszek pod nosem. Ał, zabolało. Staram się nie dać po sobie tego poznać, ale ostatnia uwaga Hazzy sprawiła, że zrobiło mi się przykro. Postanowiłam jednak dalej drążyć temat – I dlatego nosisz potargane jeansy i neonowe czapki? – zaśmiałam się, a chłopak skrzywił się – Wyglądałem jak idiota – przyznał – Nie wiem czy to trafne porównanie, nie chciałabym obrazić żadnego idioty… – Hazza parsknął śmiechem kończąc swoją porcję. Przygryzłam dolną wargę, bo coś mi tu nie pasowało. Zastanawiałam się z której strony ugryźć temat, żeby Harry wyznał mi w końcu prawdę. Myślałam nad tym, gdy Harry spostrzegł moją minę – Co? – zapytał zdziwiony – Nie wiem jak to ująć… – zastanowiłam się znowu, a chłopak westchnął głośno – Niech zgadnę. Nie łykasz mojej opowieści – Szczerze powiedziawszy ani trochę – przytaknęłam mu – Tak myślałem, jesteś za inteligentna na łykanie takich historyjek. Dobra, to powiem ci całą prawdę. To o czym mówiłem wcześniej oczywiście też miało jakiś udział w tym, że zacząłem spotykać się z Ritą, ale przede wszystkim nie chciałem już dłużej być sam. Pomyślałem sobie, że jeśli zacznę się spotykać z Ritą, spędzać z nią coraz więcej czasu, gdy poznam ją lepiej to być może okaże się miłą dziewczyną w której będę się mógł zakochać – wyznał nieco zakłopotany swoim myśleniem – Och – wyrwało mi się. – Naiwne, co? – zaśmiał się z siebie – Ani trochę. I co, jak ci idzie zapoznawanie z Ritą – powiedz źle, powiedz źle, powiedz źle. Podpowiadała mi moja wstrętna podświadomość bojąc się, że stracę przyjaciela. – Im bliżej ją poznaję, tym dalej chcę od niej uciec – zażartował – A tak poważnie to tak jak mówiłaś, to nie jest dziewczyna dla mnie. Może na chwilę, ale nie na stałe. Dobra, koniec tematu. Usatysfakcjonowana? – Bardzo – odpowiedziałam. Po jedzeniu sięgnęłam do torebki i połknęłam całą garść tabletek popijając je wodą mineralną – Bierzesz tyle leków? – zdziwił się – No, dość tak mnie wzięło, a przylot tutaj wcale mi nie pomógł. Jeszcze ta wczorajsza impreza – potrząsnęłam głową, jakbym chciała wyrzucić to z pamięci – Loui rzeczywiście kazał ci wracać samej do domu? Wiesz, to czasem tylko takie gadanie… – zaczął tłumaczyć przyjaciela – Powiedział, że mam wrócić do hotelu pieszo, bo to bardzo bezpieczne miasto. Gdyby nie Niall to nie wiem co bym zrobiła. Nawet nie znam dokładnego adresu – wzruszyłam ramionami starając się odrobinę rozluźnić atmosferę, ale nawet mi to nie pomogło – Przepraszam to po części moja wina. Najpierw Rita tak strasznie upierała się, żeby pójść na tą imprezę, a ja ją poparłem, chociaż widziałem, że źle się czujesz. A potem tam w klubie, chciałem do ciebie podejść, widziałem co było grane, a nawet nie zareagowałem. Pozwoliłem ci odejść nie dbając o to co z tobą będzie, gdyby coś ci się stało… – Ale nic się nie stało. To nie twoja wina. To nie jest wina nikogo, było minęło. Było tak miło, czemu gadamy o takich nieprzyjemnych rzeczach? – Bo chodzi o twoje bezpieczeństwo, a to jest ważne. Ty jesteś dla mnie ważna – zaskoczył mnie nieco tym wyznaniem, niby o tym wiedziałam, ale nigdy nie mówił tego na głos – Musisz wiedzieć, że jestem niezniszczalna. Rozwalam Porschaki, latam z grypą po całym świecie i nic nie jest w stanie mnie ruszyć. Ale i tak ci dziękuję, fajnie to słyszeć, szczególnie od ciebie, bo raczej wysyłasz mi sprzeczne sygnały – zaśmialiśmy się po czym odezwałam się całkiem poważnie – Cieszę się, że wszystko zaczyna się między nami układać. Jesteś dla mnie jedną z najważniejszych osób na świecie. Jesteś jego częścią – chłopak uśmiechnął się delikatnie i w odpowiedzi przytulił mnie. Kolejny raz tego wieczoru. Tym razem nie byłam jednak zaskoczona, raczej liczyłam na to, że to zrobi. Ułożyłam się wygonie w jego ramionach. Siedzieliśmy tak blisko siebie jak to tylko było możliwe. Nie tylko słyszałam, ale i czułam jego oddech, gdy jego klatka piersiowa unosiła się ocierając się o moją. Ręce Harrego zacisnęły się dokoła mojej tali, ja zaś opierając ręce na jego ramionach kreśliłam opuszkami palców linie na jego plecach. Chłopak przyłożył policzek do mojego ramienia, naturalnie przyciskając usta do mojej szyi. Jak zwykle nie mogłam się doczekać kiedy zacznie coś do mnie mówić, a jego delikatny ruch ustami przyprawi mnie o przyjemne dreszcze, sama myśl o tym sprawiała, że miałam ochotę być jeszcze bliżej niego, dlatego wzmocniłam uścisk. Poczułam, że usta Harrego poruszyły się charakterystycznie. Chłopak po prostu się uśmiechnął – Wiesz Oli, przyznam, że opłacało się zepsuć ten występ – wyszeptał, a mi bardzo ciężko było się skupić na treści słów, gdy jego ciepły, wilgotny oddech stykał się z moją szyją. – Głuptas – odpowiedziałam tylko. To wszystko trwało o dużo za długo niż wypadało. Ktoś z nas powinien to skończyć i tym kimś powinnam być właśnie ja, ale po prostu nie potrafiłam. Wiem, że to było nie fair w stosunku do Louisa, z resztą jak wiele rzeczy które robiłam, ale chciałam się nacieszyć nawrotem mojego przyjaciela. Zdawałam sobie sprawę z tego, że być może wkrótce na powrót będzie do mnie wrogo nastawiony. Oczyściłam rozum z wszystkich zbędnych myśli i po prostu cieszyłam się chwilą, tak samo jak on. Nie wiem jak długo siedzieliśmy tak razem, wystarczająco długo, abym zamknęła oczy i głęboko oddychając zatracała się słuchając nucącego coś po cichutku Harrego. Chłopak odezwał się po chwili – Chyba nie śpisz, co? – choć wypowiadał te słowa szeptem od razu otworzyłam szeroko oczy – Nie siedzę sobie z zamkniętymi oczami. Nie uważasz, że powinniśmy już pójść? – zapytałam. Powiedz nie, powiedz nie, powiedz nie. powtarzałam w duchu – Kretyn ze mnie, mogłem się nie odzywać. – Powiedział markotnie – Zostańmy jeszcze chwilę, proszę. – zamruczał mi do ucha dokładnie to co chciałam usłyszeć – Mhym – odpowiedziałam ponownie zamykając oczy. Ciężko to wyjaśnić, ale czułam się tak bezpiecznie i błogo. Cały świat nie istniał, a moim największym zmartwieniem było to, że ta chwila kiedyś  się skończy. Niestety nastało to wcześniej niż przypuszczałam. Z mojej torebki zaczął głośno dzwonić telefon powodując, że odskoczyliśmy natychmiast od siebie jak poparzeni, a potem zaczęliśmy się śmiać. – Halo? – powiedziałam do telefonu radosnym głosem – Halo Oliwia, jak ci idzie? Po głosie wnioskuję, że chyba dobrze. – powiedział Lou – Masz rację, kryzys zażegnany – To wracajcie szybko do domu, martwiłem się o ciebie, nie ma cie od dwóch godzin – powiedział miło – Dwóch godzin? – zdziwiłam się – Ehe – odpowiedział rozbawiony moją reakcją chłopak – Wiesz pół godziny z tego siedziałam przed drzwiami na podłodze – spiorunowałam wzrokiem obserwującego mnie Hazzę, ale gdy się uśmiechnął i ja nie potrafiłam zachować powagi – Za chwilę będziemy w hotelu Lou, do zobaczenia – Pa skarbie, czekam – powiedział i rozłączył się – To Louis? Jest zły? – zapytał loczek – Raczej szczęśliwy, że udało nam się pogadać i takie tam – odpowiedziałam – Myślę, że z tych „takich tam” nie był by zadowolony – pokazał mi język – E, tam, to nic takiego. Zwykłe przyjacielskie uściski. Poza tym i tak to nawet nie mogło się równać z Horan hugiem Niallera. – droczyłam się z nim – Ta, ta, jasne. I tak w to nie uwierzę. Przyznaj, że Styles hug rządzi – chłopak zadziornie uniósł brwi – Czy ja wiem… – udałam niezdecydowaną – Przyznaj, że to było lepsze niż Tomlinson hug – dodał dumny z siebie – Pffi, chyba śnisz – odpowiedziałam wstając z sofy i ruszając w stronę drzwi – Ej, mam rację, powiedz, że przytulam lepiej niż Tomo – szliśmy korytarzem, ja przodem a Hazza za mną zakładając kurtkę. – Przytulanie to nie wszystko – Uśmiechałam się od ucha do ucha – Resztę też mogę ci pokazać. W całowaniu jestem jeszcze lepszy, że o innych rzeczach nie wspomnę – Harry! – upomniałam go śmiejąc się głośno – No, co wiem, że chcesz spróbować… – Dobra, wystarczy. Nie słucham cię! Zaraz wyślę cię z powrotem do garderoby – Dobra, już dobra. Przecież żartowałem – wyrównał ze mną kroku i objął mnie ramieniem. W znakomitych humorach, cały czas przekomarzając się pojechaliśmy do hotelu.
______________________________
narzekacie, że piszę krótkie, to macie
coś dłuższego. :) Wow, czy tylko mi
ten tydzień tak szybko przeleciał? Nie
tak dawno był poniedziałek, a tu już
jutro PIĄTEK, PIĄTEK weekendu początek!

haha buziaki :*

Rozdział 134.

Staliśmy chwilę w ciszy, po czym zobaczyliśmy Hazzę wychylającego się zza framugi drzwi – Przepraszam, ona jest ze mną, może zostać. Chodź tu, zanim się rozmyślę – Harry przewrócił oczami i wszedł do środka nie zamykając za sobą drzwi, ale też nie zwracając uwagi na to, czy ktoś idzie za nim – Przepraszam, nie wiedziałem… – odezwał się ochroniarz – To nic takiego, taką ma pan pracę. Dziękuję za wyrozumiałość, że nie wyrzucił mnie pan od razu. Miłego wieczoru – uśmiechnęłam się pięknie – Wzajemnie! – zawołał za mną ochroniarz, a ja czym prędzej udałam się do garderoby Hazzy. Chłopak siedział na kanapie z laptopem na kolanach nie zwracając na nic uwagi – Zamknij za sobą drzwi. Na klucz. – odezwał się oschle nie odrywając wzroku od monitora. Posłusznie zrobiłam to o co prosił. Usiadłam obok niego na kanapie – Nie, nie tu. Siadaj na krześle – rozkazał wskazując krzesło stojące po drugiej stronie stołu. Bez słowa wstałam, wzięłam krzesło przesunęłam je bliżej sofy i usiadłam pół na nim pół na sofie. Było mi cholernie niewygodnie, ale przynajmniej postawiłam na swoim. Siedziałam praktycznie na tym samym miejscu co poprzednio. Zerknęłam na ekran laptopa – Co tam czytasz? – zapytałam zaciekawiona – Miałaś się nie odzywać. – przypomniał mi – Co to za artykuł? – nie dałam za wygraną. Przesiadłam się na sofę i przeczytałam wielki nagłówek – „Harry Styles pogrzebał sukces Brytyjskiego Boysbandu”? Co takiego?! Co za idiota to pisał? Pokaż – ku niezadowoleniu chłopaka wyrwałam mu laptop z rąk i zaczęłam czytać obrzydliwy artykuł, o braku talentu chłopaków. – Stek bzdur i kłamstw! Po co to czytasz Hazz? Ten kto to pisał nie miał mózgu. Najważniejsze, że fani was kochają – powiedziałam – Kochają mówisz? To patrz na to – Chłopak zabrał laptop i wpisał coś w wyszukiwarce. Był to kolejny artykuł o tytule „Wracajcie do Anglii!” a pod nim masa komentarzy. Zaczęłam je czytać – No co? Patrz: „Kochamy was”, „Harry ty seksowna bestio” „Kocham tyłek Louisa” ejj, kto to napisał? – chciałam sprawdzić nick dziewczyny, gdy Hazza przewinął stronę w dół – A to? „Styles, ty lokaty pedale, naucz się śpiewać, albo ruszaj ustami do playbacku” albo to „Ten boysband miałby wielką szansę zaistnieć na światowym rynku muzycznym, gdyby nie jeden malutki szczegół. Totalne beztalencie Harry Styles. Bez niego chłopaki dali by świetny występ, ale z nim..” – Stop, stop, Hazza Dawaj to! – zabrałam mu laptopa i czym prędzej zamknęłam stronę z tymi komentarzami. Zamknęłam też osiem innych stron które przeglądał Harry – Nie przejmuj się tym, Hazz, no co ty? Tam jest półtora tysiąca chwalących cię komentarzy, więc naprawdę nie ma się co przejmować trzema wypowiedziami jakiś zazdrosnych idiotów – położyłam głowę na jego ramieniu – Niby tak. Ale wiesz jak to jest. Fani kochają nas mimo wszystko. Jeśli ludzie piszą, że cie lubią mówisz okej, cieszę się. Ale kiedy cię nienawidzą zastanawiasz się dlaczego. Co takiego im zrobiłeś, że aż życzą ci śmierci. Nie powinienem się przejmować tym co mówią ludzie, ale po prostu… nie potrafię – powiedział łamiącym się głosem. Usiadłam prosto, abym mogła spojrzeć chłopakowi w oczy – Patrz na mnie – powiedziałam, a jego wzrok dalej śledził podłogę – Ej, słyszysz, spójrz na mnie – chwyciłam delikatnie jego brodę i uniosłam do góry, aż nasze oczy się spotkały – Po pierwsze musisz uwierzyć w to, że jesteś absolutnie wyjątkowy. Nie ma na świecie drugiego tak zdolnego, przystojnego, czarującego i idealnego faceta jak ty. I to jeszcze z tak dobrym i wrażliwym sercem Hazz, więc nie przejmuj się takimi komentarzami. Musisz zrozumieć jedną rzecz, tam gdzie są fani, są i hejterzy. Będą cię nienawidzić z zazdrości, bo każdy chciałby być taki jak ty. Bierzesz z życia sto procent, masz wszystko o czym marzą ludzie, dlatego będą cię hejtować, aby cię zniechęcić. Ale nie daj się, zrozumiano? – Chłopak skinął głową z lekkim uśmiechem. Trochę niepewnie i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu chłopak przytulił mnie mocno, a ja poczułam się tak przed kilkoma miesiącami. Jak jego przyjaciółka i ważny element jego świata – Dzięki Oli, to bardzo krzepiące słysząc takie słowa z twoich ust. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. – Wyszeptał mi do ucha – Ale z jedną rzeczą nie mogę się zgodzić. Nie mam wszystkiego. Nie mam tego, co w życiu jest najważniejsze. Tego co Liamowi i temu farciarzowi Louisowi udało się osiągnąć. Oni mają was. – powiedział smutno – E, tam. Na pewno kogoś znajdziesz. Zresztą masz Ritę, czyli wszystko idzie w dobrym kierunku. – chłopak rozluźnił uścisk i popatrzył na mnie rozbawiony – Ty chyba nie myślałaś, że ja i ona to coś poważnego co? – zapytał zbijając mnie z tropu – Właściwie, tak to wyglądało. Wiesz, przylatuję do moich przyjaciół, a jeden z nich mnie olewa. Nawet się ze mną nie wita. Powód może być tylko jeden; zazdrosna dziewczyna – Dziewczyna? Oli, no coś ty? Nigdy w życiu! Nie z nią. A nie witałem się z tobą, bo… ee… nie chcę o tym mówić, ale mogę ci zdradzić tylko tyle, że byłem zazdrosny. – Zazdrosny? – zdziwiłam się – No, że Loui z tobą chodzi. Chciałem się od ciebie trochę od izolować, żeby nie widzieć was razem i tyle o tym nie myśleć,… o tym w sensie, że o tym, że Louis jest z tobą szczęśliwy, a ja ciągle jestem sam i… i… nieszczęśliwy…? Dobra, skomplikowane to trochę, ale obiecuję że kiedyś ci to wszystko wyjaśnię. Prosto i bez ogródek. Ale jeszcze nie dziś okej? – zalał mnie słowotokiem – Boże, ale z ciebie skomplikowany człowiek. Ale za to cie lubię, jesteś taki tajemniczy. Na pewno skrywasz jakąś ciekawą tajemnicę, może okaże się, że jesteś bratem, synem, albo kochankiem Marilyna Mansona, lub coś jeszcze gorszego, ale okej. Poczekam. – uśmiechnęłam się. – Jeszcze raz dzięki i przepraszam, że siedziałaś te pół godziny przed drzwiami – zaśmiałam się – Spoko, wyślę ci rachunki za leki – zażartowałam – To co spadamy? Chłopaki szykują wielkie party z okazji udanego, podkreślam u-da-ne-go występu. Będę dziś pić tyle wody i soku ile wlezie. Zaszaleję, a co mi tam. Tylko raz jest się młodym! – chłopak zaśmiał się szczerze, a po jego paskudnym humorze oraz dawnym, wiecznie obrażonym Haroldzie nie było śladu. Zamiast niego obok mnie uśmiechał się szczerze mój stary, dobry przyjaciel Hazza, przy którym czuję się swobodnie jakbyśmy się znali od lat – Woda i sok mówisz? To rzeczywiście szaleństwo. Ale wiesz co, gdzieś tutaj znajdę jakiś sok i wodę, więc może posiedzimy jeszcze chwilkę razem. Wiem, nie powinienem cię o to prosić, tym bardziej, że czeka na ciebie twój chłopak – zdziwiło mnie trochę, że wypowiada się o Louisie „twój chłopak” ale starałam się nie dać tego po sobie poznać – Mów dalej – zachęciłam go, a on uśmiechnął się jeszcze szerzej, aż miało się ochotę wcisnąć opuszek palca w jego słodkie dołeczki – To może być atrakcyjny wieczór. Tak jak mówiłem, załatwię jakiś sok, może coś do jedzenia jeśli chcesz. Pogadamy, poopowiadasz mi co u ciebie, bo muszę z przykrością przyznać, że od ostatnich kilku tygodni nie mieliśmy czasu ze sobą szczerze porozmawiać… – a winowajcą tego jest… – zaczęłam – Harry Styles, wohoo, brawa – powiedział z sarkazmem wskazując na siebie – Brawo, to prawidłowa odpowiedź, wygrałeś mnie na kilka godzin. – uśmiechnęłam się – O! super, na kilka godzin? Rozbieraj się! – zawołał wesoło, a ja pokręciłam głową i postukałam się po czole. Chociaż z drugiej strony ta propozycja wydawała mi się niezwykle kusząca… Oliwia! Upomniałam siebie w myślach i skierowałam je na inne tory – Rozmowa, Harry. Mieliśmy rozmawiać. Nie robiliśmy tego chyba od czasu moich urodzin na Tahiti – samo wspomnienie tego okresu wywołało uśmiech na naszych twarzach – Tak, bo było coś. Siedziałaś na mnie, bo miałaś białą sukienkę. I opowiadałaś o tym patencie na podryw na gwiazdki, którego nauczył cię wampirek. A co robiliście tym razem? Jaki był jego kolejny pomysł na podryw? – dopytywał żartobliwie – Spacer w ulewie. Bieganie po kałużach, stanie pod rynnami, super sprawa. Można się poczuć prawie jak dziecko – opowiadałam ckliwie o naszej ostatniej przygodzie, co nieco zaskoczyło Harrego – Poczuć się jak dziecko, albo nabawić się jakiegoś choróbska. Ale mówisz serio, spacerowaliście? – zapytał poważnie – A co w tym dziwnego, to mój przyjaciel, musieliśmy sobie jakoś zaplanować wolny czas – chłopak skinął głową po czym wypytywał mnie o mój pobyt w Polsce, musiałam mu dokładnie opowiedzieć o spacerze, co robiliśmy z Maćkiem, pokazałam mu moją bransoletkę, którą od niego dostałam. Hazza opowiadał zaś o wszystkich przygodach jakie spotkały go w stanach, o fankach, które śmiały się z jego akcentu, o tym jak fajnie jest znów poczuć się normalnym człowiekiem wśród ludzi którzy cię nie rozpoznają. Rozmawialiśmy ze sobą otwarcie i szczerze jak starzy dobrzy kumple. Ciesząc się obecnością i rozmową z moim przyjacielem zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo brakowało mi mojego ‚starego’ Harrego.
__________________________________________
Dobry wieczór tym którzy jeszcze nie śpią :)

Aww jaki miałam dzisiaj piękny sen, aż lepiej
mi się rano wstawało! Ale od początku:
Oglądałam wczoraj z wieczorem z koleżanką
zdjęcia z jej wakacji w Grecji… wiecie lazurowe
morze, gorący piasek, piękne widoki… Potem
czytałam bloga Cherr (może nie powinnam tego
zdradzać) ale główna bohaterka Ellie idzie na
kawę z Lou i miło spędza z nim czas pomimo
tego, że chodzi z Zaynem. A nie napisałam, że
czytałam oczywiście słuchając Take Me Home,
akurat wtedy byłam przy końcu i leciało Summer
Love. Tak i tylko tyle mój mózg potrzebował,
aby oszaleć w nocy. Śniła mi się moja trójka, czyli
Zayn, Hazz i Lou. Byliśmy nad jakimś lazurowym
jeziorem, było cieplutko, choć był już wieczór.
Chodziłam oczywiście z Lou, ale cały czas
obłapiałam jego przyjaciół. xD Stwierdziłam, że
skoro Ellie z bloga może puszczać swojego
chłopaka w kanał to ja też! Z początku trochę
się tym stresowałam, żeby Lou nie zauważył, ale
już potem poszłam na całość! :D Trzymałam Hazzę
za rękę, przytulałam Zayna pod pretekstem, że jego
fanki też mu tak robią i kiedy chciałam go pocałować
w usta on popatrzył na mnie zdziwiony, w końcu
byłam dziewczyną jego przyjaciela, ale pocałowałam
go w kącik ust i uśmiechnął się do mnie pięknie…
Aww Zayn, słodziaku ♥

taaa :D ach, podam jeszcze linka do bloga którego czytałam

http://be-still-and-know.blog.onet.pl/

czytajcie i komentujcie, niech dziewczyna ściśnie poślady i
doda nowy rozdział, bo już nie mogę się go doczekać! :D

polecam też bloga Directioner w którym uwielbiam zagrania Eleanor! :D

http://1d-diary.blog.onet.pl/

i kolejnego w którym chłopaki studiują (wyobrażacie to sobie?:P )

http://mysterious-britain.blogspot.com/

___
Oglądałam w weekend film o Biebsie czyli „Never Say Never”
i jestem pod wrażeniem! Myślałam, że to wylansowany przez
jakieś studio dzieciak, a on do wszystkiego doszedł praktycznie
SAM tylko i wyłącznie dzięki swojemu talentowi! I jak czesze na
perkusji, niewiarygodne! :D Uwielbiam go jeszcze bardziej! :D
___
~katherine. pytałaś co sądzę o Potterze, niestety pomijając jego
imię to nie bardzo potrafię go strawić. Powiem szczerze, że nawet
jakoś bardzo nie próbowałam, ale to chyba nie moja bajka, wolę
te o miłości i przystojnych, mrocznych facetach! :D Tak samo niestety
nie przełknę ‚Władcy Pierścienia’, a z ‚Piratów z Karaibów’ uwielbiam tylko
pierwsze części… za to ‚Za szybcy za wściekli’ mogę oglądać godzinami,
każdą część po kilka razy… taka se mnie blachara! haha :D
A tak poważnie to powtórzę to chyba setny raz, ale tak cholernie jaram
się IGRZYSKAMI ŚMIERCI! Ta historia jest niesamowita, a książki czyta się
bez wytchnienia! Film też jest świetny, dlatego już czekam na drugą część
czyli ‚W pierścieniu ognia’. Peeta jest przesłodki, a Gale mega przystojny,
sama bym nie wiedziała kogo wybrać.. ;))
______
im dłużej słucham Take Me Home, tym więcej odnajduję swoich faworytów…
kocham praktycznie wszystkie piosenki! :D
„Kiss Me” (tylko ja mam wrażenie, że ten tekst jest mega zboczony, a chłopaki pytają jak się czujesz kiedy cię dotykają, po czym namawiają, żeby zabrać ich do domu na wiecie co? haha:D )
„Magic” to taki powrót do przeszłości, nowa wersja WMYB, ale mega pozytywna! :D
„Heart Atack” …And I’m like… ał! :D hahaha uwielbiam to! :D
„C’mon C’mon” widziałyście filmik w którym Li, Lou i Hazza tańczą do tej piosenki? Harry dodatkowo tam śpiewa, a jego YEAAAH sprawia, że jestem DEAAAD.
„Last First Kiss” wiadomo, też bym chciała, żeby któryś z nich był moim Last :)
„Little Things” słyszeliście jak śpiewa to Ed Sheeran?! OMG, umarłam.
„Rock Me” tak jak pisałam Niallerowski „Hit the pedal, heavy metal” :D
„Summer Love” ten refren w wykonaniu Nialla, przepiękny :) w ogóle to świetna piosenka na zakończenie albumu :)
I mój najnowszy, niekwestionowany numer 1 czyli… „I Would”!! Co za zakręcony tekst, haha nie mogę z niego! :D Tak mega pozytywny i zabawny! Świetna melodia i to gwizdanie w tle… Och i oczywiście Malik i jego ‚Would he say he’s in L-O-V-E? Well if it was me I would’ taaaaak… Liaś marzący o pewnej dziewczynie, Hazza chodzący pieszo do szkoły w deszczu, w trakcie, gdy chłopak dziewczyny w której się podkochuje jeździ do niej autem, Niall z karteczką „Kopnij mnie” na plecach i Lou, śpiewający, że chłopak jego ukochanej ma 27tatuaży (swoją drogą Malik, to Ty?) czujecie ten scenariusz do teledysku! :D To by było coś w stylu Simple Plan – I’m Just A Kid! :D Najpiękniejsza laska w szkole, o której marzą wszyscy nasi chłopcy, a Malik nawet mógłby być tym jej wytatuowanym facetem :D chciałabym to widzieć :)

___

och, ale się rozpisałam. Czy kogoś to w ogóle interesuje? hahaha xD buziaki i dobrej nocy! :*