Archiwum dla Listopad, 2012

Rozdział 128.

Wreszcie jesteśmy na miejscu. Muszę przyznać, klub robi wrażenie. Jest ekskluzywny, czysty, bezpieczny, a przede wszystkim spokojny. A to za sprawą tego, że nasz boks wyglądał jak niewielki pokój, z tą różnicą, że ściany były wykonane z lustra weneckiego. Tym sposobem my widzieliśmy i słyszeliśmy wszystko, ale nikt nie widział nas. Zaoszczędziło nam to natarczywych fanek, które wrzeszczały by obok stolika. Nasz pokój był otwierany za pomocą specjalnego kodu, jak w sejfie, więc nikt z zewnątrz nie miał szans dostać się do środka. Przynajmniej tak mi się wydawało. Bo gdy po dwóch godzinach popijania wody i patrzenia na Ritę tańczącą na stole, a potem z Harrym i Louisem zachciało mi się siku. Wyszłam do ubikacji, a gdy wróciłam do boksu wydawało mi się, że pomyliłam numerki. W pokoju była masa ludzi, nie było gdzie usiąść. Dopiero, gdy zobaczyłam Viki i Liama próbujących się wydostać z tego tłumu uwierzyłam, że to rzeczywiście nasz boks. Viki dostała się do mnie i podała mi twoją torebkę – Trzymaj, wyrwałam ją z rąk jakiejś koleżance Rity. Bardzo się jej spodobała – Viki przewróciła oczami – Dzięki Viki – My idziemy do domu. Jedziesz też? – zapytała – Czekaj, zapytam Louisa – wypatrzyłam w tłumie Louisa, dokoła niego siedziało kilka dziewczyn i coś mu opowiadało, a wniebowzięty i uśmiechnięty Lou słuchał je uważnie – Louis! Lou! – wołałam, ale chyba na marne – LOUIS! – chyba usłyszał bo spojrzał w moją stronę. Wstał i podszedł do mnie – Viki i Li jadą do hotelu. Wracamy już też? Naprawdę źle się czuję. – Za pół godziny, dobrze skarbie? – pocałował mnie w policzek – Okej, masz pół godziny – postukałam się po nadgarstku jak po zegarku i wróciłam do Viki – Będziemy wracać za pół godziny. Widzimy się jutro – Okej, pa! Baw się dobrze – odpowiedziała Viki z sarkazmem, a ja przewróciłam oczami. Więc zostałam sama. Louis był zajęty fankami czy kim one tam były, Hazza tańczył z Ritą, Nialla widziałam, gdy wracałam z ubikacji rozmawiającego z kimś pod barem, a Zayn… Zayn, Zayn, Zayn… śledzę wzrokiem twarze w boksie szukając interesującej mnie twarzy. Jest! Siedzi między dziewczynami, a te dotykają go po rękach śledząc jego tatuaże. Chłopak jest chyba odrobinę poirytowany i zdenerwowany. Po kilku sekundach patrzenia na niego i on mnie dostrzegł – O! Pani manager! Dobry wieczór! Już do pani idę i zaraz podpiszemy te dokumenty. – rozejrzałam się dokoła i wtedy zrozumiałam, że Zayn woła do mnie. Starałam się zachować poważny wyraz twarzy. Dziewczyny jednak nie odpuszczały, i nie pozwalały wstać Zaynowi – Wczoraj nie mogłem się zjawić, miałem grypę żołądkową. Rzygałem dalej niż widzę, że o tym drugim nie wspomnę. A najgorsze jest to, że zgubiłem szczoteczkę do zębów i nie miałem siły się wykąpać. Oj, znowu na coś mi się zbiera… – chłopak zakrył dłonią usta, a dziewczyny zaczęły piszczeć i natychmiast od niego odskoczyły. Zayn szybko wstał z miejsca i podszedł do mnie. Wziął mnie pod rękę i wyszliśmy z pokoju – Uff, przepraszam Oli, ale już nie mogłem tego znieść. Te ogromne, plastikowe, brokatowe paznokcie wbijające się w moją skórę… Brr – chłopak wzdrygnął się na samo wspomnienie, a ja zaśmiałam się – Nic się nie stało. Fajnie, że się wyrwałeś, bo stałam zupełnie sama. Nawet nie ma gdzie usiąść. Co to za dziewczyny? – zapytałam – Koleżanki Rity. Zwariuję z tą dziewczyną, niech młody ucieka gdzie pieprz rośnie, bo to wariatka – zaśmiałam się – Idziemy się czegoś napić – zaproponował chłopak – Jasne – odpowiedziałam. Poszliśmy do baru gdzie spotkaliśmy Nialla. Chłopcy kupili mi sok pomarańczowy, a dla siebie po drinku. Dość długo rozmawialiśmy, chłopaki co chwila pytali, czy czegoś nie potrzebuję, czy chcę usiąść, czy nie jest mi słabo i takie tam. Z uśmiechem na twarzy upewniałam ich, że nie mają się o co martwić, bo czuję się nie najgorzej. Zapytali mnie też gdzie się tak załatwiłam, na co oględnie wyjaśniłam im, że złapał mnie deszcz, a nie miałam parasola. Nawet się nie zorientowałam kiedy minęła godzina. Pożegnałam szybko chłopaków i poszłam do boksu po Louisa. Na pewno się o mnie martwił, przecież mieliśmy wracać do domu pół godziny temu. Zastałam go w tej samej pozycji co przedtem, nie wyglądał na zatroskanego – Przepraszam, mam nadzieję, że mnie nie szukałeś. Zagadałam się z Niallem i Zaynem. Idziemy łapać taxi – oznajmiłam – Taxi? Jakie taxi? Ja jeszcze zostaję, jest super! – odpowiedział trochę nietrzeźwo – Ale Lou, źle się czuję. Chcę już wracać – odpowiedziałam, a w moim gardle rosła coraz większa kluska. Było mi przykro – Więc wracaj sama. Nowy Jork to spokojne miasto, nic ci się nie stanie. Ja jeszcze zostanę. Dobrej nocki skarbie, pa! – pocałował mnie szybko w policzek i wrócił do swoich nowych koleżanek, ja stałam jak wryta. Nie wiedziałam co zrobić, ani co powiedzieć. Do moich oczu napłynęły łzy i walczyłam z sobą, aby nie spłynęły po policzkach. Nawet nie mrugałam. Odwróciłam wzrok, aby Lou nie widział w jakim jestem stanie. Moje błyszczące od łez oczy zatrzymały się na oczach Harrego, który obserwował to zdarzenie. Chłopak popatrzył wściekle na Louisa, następnie na mnie. Spojrzał na mnie wzrokiem pełnym współczucia i smutku, widząc zapewne po wyrazie mojej twarzy jak właśnie się czuję. Ciągle patrząc w moje oczy wstał i wyglądał jakby chciał podejść porozmawiać ze mną. Tak bardzo bym tego pragnęła! W tym samym czasie Rita wyszeptała mu coś do ucha przytulając go mocno, a ten uśmiechnął się do niej pięknie zupełnie nie zwracając na mnie uwagi. Poczułam się jak zero, gdy Hazza ponownie na mnie popatrzył ciągle przytulając dziewczynę pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Od razu wytarłam ją wierzchem dłoni i szybko wyszłam z pokoju. Uspokój się Oli, uspokój się, powtarzałam sobie w duchu. Wyszłam na zewnątrz, chłodne powietrze podziałało na mnie orzeźwiająco pozwalając mi ochłonąć. Tylko co teraz zrobić? Nawet nie znam dokładnego adresu naszego hotelu…
_______________________________________
Zapomniałam dodać, jak cholernie
jaram się piosenką „ROCK ME” naszych
chłopaków! To coś nieprawdopodobnego,
mój replay płonie, a piosenka towarzyszy
mi na każdym kroku! Uwielbiam ją!
Solówki Louisa (yea baby, your right. You was better alone) :P
Mój ukochany fragment piosenki
„I want you to hit the pedal, heavy metal
Show me you care” w którym nie mogę
zdefiniować czyj głos jest na pierwszym
planie! Kogo obstawiacie? Za łagodny
na Hazzę, za ostry na Louisa, zbyt specyficzny
jak na Liama i za mało melodyjny jak na Zayna.
Sama nie wiem… Moim zdaniem to
chyba Niall, ale za nic nie mogę go
rozpoznać w stu procentach ;/  Co nie
zmienia faktu, że  zakochałam się w tej
piosence od pierwszego przesłuchania,
tak jak kiedyś w moim ukochanym „I wish”
Wtedy też zwariowałam na punkcie tej
piosenki i puszczałam ją sobie po wieczór
podczas prysznica :D

Chciałam jeszcze pozdrowić Dir, dzięki której nie wyspałam się z poniedziałku na wtorek i zryłam sobie mózg do tego stopnia, że zamiast dupa pisałam supa, a pierwszym album chłopaków nazwałam „Up All Nigdy” :P Mam coś dla Ciebie! MINDFUCK! :D

TAKE. ME. HOME.

buziaki!:*

PS. zapomniałam zapytać. Where the fu*k is Malik w piosence Rock Me oprócz „ye ye yeee” pod koniec?

sex Malik, miss ya voice! xX  :*

Rozdział 127.

W salonie byli już wszyscy moi przyjaciele. Hazz i jego dziewczyna siedzieli obok siebie, ona coś opowiadała z pasją, Harry uważnie jej słuchał, Viki udawała, że to robi, a chłopcy popijali drinki i oglądali telewizję. Trochę się rozczarowałam, że Lou siedzi obok tej blondynki, bo to oznaczało, że i ja muszę usiąść z nią na jednej kanapie. Zajęłam po cichutku miejsce obok Lou. – O Oliwia! Cześć. Miło cię poznać osobiście. – zwróciła się do mnie wykazując nadmiar entuzjazmu – Ciebie też – odpowiedziałam starając się, aby mój głos był jak najbardziej przekonywujący – Właśnie rozmawiamy o dzisiejszej imprezie. Pójdziemy do klubu, znam świetne miejsce, ale w tym dresie raczej cie tam nie wpuszczą – zmierzyła mnie wzrokiem, co za tupet! – Ale nie martw się, pożyczę ci coś. Mam masę super ciuchów… – Przepraszam, ale źle się czuję. Raczej nici z dzisiejszej imprezy – odpowiedziałam szybko zanim moja nowa koleżanka zaczęłaby wymieniać zawartość swojej szafy – Co takiego? – niespodziewanie odezwał się Louis – Jak to nie idziesz? Chodź, będzie super! To naprawdę ekstra klub – namawiał mnie – Lou, skoro Oli źle się czuje i jest zmęczona lotem to może powinniście zostać dziś w domu. Spójrz na nią, naprawdę nie wygląda najlepiej, bez urazy oczywiście – uśmiechnął się do mnie Niall – Thank you – powiedziałam do niego bezgłośnie, dziękując mu za wsparcie – No coś ty, nic jej nie będzie. Przeżyje. – wtrąciła się Rita – Z resztą pomyśl Oli, nie będziesz tu siedzieć sama kiedy my będziemy szaleć na dyskotece – dodał Lou – Sama? – zapytałam zaskoczona. – No, bo my już umówiliśmy się kilka dni temu, że idziemy. – odezwała się znów blondynka. – Mamy zarezerwowany boks – odpowiedział zupełnie naturalnie Lou, a ja poczułam się tak, jakby ktoś rzucił mną o ścianę. Sama. Powtórzyłam w myślach. Tym razem nie było to pytanie tylko stwierdzenie. On naprawdę ma w nosie to jak się czuję, najważniejsza jest dla niego impreza z blondzią. – Ja z tobą zostanę Oli – powiedziała Viki – Ja też – dodał Liam – Nie, nie musicie. Nic mi nie będzie. Przeżyję – odpowiedziałam cytując Ritę, dziewczynę której coraz bardziej nie lubiłam – Może rzeczywiście zostaniemy dzisiaj w domu. Dziewczyny są zmęczone, a my jutro mamy ten występ.. – Zayn?! No co ty? Nawet tak nie mów! Nie denerwujcie mnie, idziemy wszyscy! – zawołała dziewczyna – Harryyyy – odezwała się do loczka jak mała dziewczynka, której mama nie chce kupić czegoś w sklepie, Hazza jednak tylko wzruszył ramionami. – Hazza no, powiedz coś, idziemy! – powiedziała jeszcze raz tym razem dobitniej. Już miałam serdecznie dość jej piskliwego głosu i tonu obrażonego dziecka – Dobra, już dobra. Pójdę. Idziemy wszyscy – powiedziałam, co wywołało wielki entuzjazm u upierających się o to znajomych. Puścili kilka uwag odnośnie tego, że się zgodziłam, ale nawet ich nie słuchałam. Siedząca obok mnie trójka, czyli Hazza, Rita i Lou zaczęli omawiać czym dostać się do klubu, zrobiłam pistolet z dłoni, przyłożyłam go sobie do skroni i udałam, że strzelam sobie w łeb, co wywołało śmiech siedzących na przeciw mnie chłopaków i Viki. Przyjaciółka kiwając porozumiewawczo głową przyznała mi rację – Dobra idziemy się szykować! – rozkazała dziewczyna. Była dopiero dwudziesta, a z tego co słyszałam mieliśmy taksówkę zmówioną dopiero na wpół do jedenastą. To o dużo za dużo czasu jak dla mnie, więc nawet się nie poruszyłam. Viki i chłopaki zresztą też nie. Tylko Hazza i Lou stanęli jak na rozkaz – No już, już! Szybko, nie będziemy czekać na spóźnialskich. Oli, Viki, popatrzcie na siebie, przed wami jeszcze kilka dobrych godzin szykowania się – powiedziała dziewczyna. O nie, tego już było za wiele! Widziałam, że Viki aż podskoczyła z miejsca, ale Liam w porę złapał ją za dłoń. – Spójrz w lustro. Oko ci się rozmazało, chyba że to taki nowy trend; makijaż w stylu cyrkowego clowna – odpowiedziałam obojętnie. Dziewczyna szybkim krokiem zakrywając oczy pobiegła do pokoju, za nią biegiem ruszył Harry śmiejąc się pod nosem, Lou pokiwał tylko głową karcąc moje zachowanie na co ja wzruszyłam ramionami – Dobrze jej tak – wtrącił Niall, a my zaczęliśmy się śmiać. Nialler przyszykował nam coś do jedzenia, a ja zrobiłam drinki dla znajomych, bo sama nie mogłam pić biorąc antybiotyki. Siedzieliśmy w salonie jeszcze dobre półtorej godziny, podczas których Rita wyskakiwała cztery razy z pokoju Harrego wrzeszcząc prawie, że nie zdążymy i mamy się zbierać, na co w ogóle nie reagowaliśmy. Dopiero kilka minut przed dwudziestą drugą ruszyliśmy do swoich pokoi. Gdy spojrzałam w lustro stwierdziłam, że Nialler był delikatny mówiąc, że nie wyglądam najlepiej. Wyglądałam raczej koszmarnie. Szklące oczy, skóra na twarzy miejscowo blada jak ściana, pod nosem zaś zaczerwieniona od ciągłego smarkania. Miałam też okropnie popękane usta. Zrobiłam szybki make-up, zakrywając swoje worki pod oczami i dodając sobie trochę koloru na twarzy różem do policzek. Podkreśliłam delikatnie oczy, a na usta nałożyłam wielką ilość pomadki ochronnej. Założyłam czerwone skórzane spodnie i czarną skórzaną kurteczkę wybijaną złotymi ćwiekami na ramionach. Obie te rzeczy były idealne na dzisiejszy wieczór. Po pierwsze modne, po drugie wygodne i po trzecie i najważniejsze bardzo ciepłe. Do tego wiązane botki na słupku z złotymi ćwiekami na obcasie, które spełniały te same funkcje co spodnie. Do spodni włożyłam białą koszulę z wielkim złotym krzyżem po środku, jakaś biżuteria, kilka pociągnięć prostownicą, dwa naciśnięcia na atomizer perfum i gotowe. Dwadzieścia minut roboty, z czego dziesięć minut zastanawiania się co ubrać i użalania się nad sobą i swoim marnym żywotem. Zażyłam swoją dawkę leków. Louis jeszcze się ubierał, byłam na niego obrażona, ale chyba tego nie zauważał więc odpuściłam. To i tak nie będzie dobry wieczór, więc nie chcę go sobie jeszcze bardziej uprzykrzać. – Ładnie wyglądasz – powiedział mi całując w policzek, a ja uśmiechnęłam się szeroko – Ty też. Gotowy? Idziemy? Bo Rita oszaleje – Tak idziemy – zaśmiał się Lou. Wyszliśmy do salonu, Niall oglądał jakiś film zajadając popcorn, Zayn jeszcze układał włosy, Liam i Viki wyszli z pokoju zaraz po nas i na końcu Harry i Rita. Parsknęłam śmiechem widząc tą parę. No w sumie bardziej widząc Harrego. Miał na sobie jasne, potargane jeansy, na stopach ciężkie glany, biały t-shirt z logiem 30STM, jeansową kamizelkę nabitą ćwiekami, a jego głowa raziła neonowa, zielona czapką. To takie nie w jego stylu! On przecież kocha eleganckie ciuchy, marynarki, rurki… Dziewczyna była ubrana praktycznie tak samo jak on, z tą różnicą że jej potargane jeansy to były szorty, a biały tshirt zastępowała bokserka. – I jak? – zapytała dziewczyna dumna z siebie i swoich stylizacji, a ja musiałam się do niej odwrócić tyłem, bo dostałam ogromnego napadu śmiechu. Chłopcy widząc mnie również zaczęli się chichrać pod nosem, a biedaczka Viki zachwalała oryginalność ich kamizelek. Opanowałam się jakoś i próbując trzymać poważną minę odwróciłam się twarzą do niej. Spojrzała na mnie pytająco – Coś wpadło mi do oka – powiedziałam do niej, ale gdy Zayn parsknął śmiechem i ja również zaczęłam się śmiać. – Nie rozumiem was. Harold, chodź – powiedziała, odwróciła się na pięcie ciągnąc za sobą Harrego. My poszliśmy za nimi. Taksówki już na nas czekały. Wpakowaliśmy się do nich i pojechaliśmy do ukochanego klubu Rity.
_________________________________________
Guten abend! ja, ja ich liebie deutschland od
jakichś 3 dni… :P nawet kupiłam sobie kolczyki
z napisem BERLIN:P ale od początku:)

Wreszcie jestem! Hje hje:P Wróciłam z gór,
odpaliłam laptopa, a po około godzinie mój
net przestał działać! Nie działał też telefon i
telewizja z neostradą. To wszystko stało się w
piątek, a panowie z TP powiedzieli, że owszem,
przyjadą… w poniedziałek…

W ogóle to wszystko sprzeciwia się mnie i Dir.
Otóż, mamy jechać na koncert chłopaków do
BERLINA *_* chciałam zamawiać bilety, gdy nagle
zepsuł się net… Dir jechała zapłacić bilety,
zadzwoniła do mnie, że wszystko okej, bilety
zapłacone, a za dwie godziny dostałam telefon,
że pieniążki z powrotem są w Polsce, bo nie
można ich przesłać… oO wtf? Już nawet nie
wspominam o tym, że gdy ruszyła sprzedaż
biletów byłam odizolowana od świata i neta
u mojej babci na wioseczce w górach…
na szczęście bilety jeszcze są i MUSIMY je mieć!

Chłopaki, widzimy się w maju! ;D
może któraś z Was też się wybiera?

a teraz komentarze, komentarze, komentarze… :D

~Wolna czytelniczka : tak, tak wiem, sama się na tym łapię, że zamiast „chodź za mną” piszę „choć za mną” to wszystko przez gadu gadu! Gdzie wiadomo, wszytko pisze się byle jak i jak najszybciej :P poza tym jestem ze śląska, my nie uznajemy „dź” i ułatwiamy sobie życie jak tylko można :D hahaha fajnie, że jesteś z nami i zaczęłaś czytać pomimo 126 rozdziałów. SZACUN! :D:*

~Werkaaa ~Agnieszka welcome in our big family!:*

~Agatka już pisałam Ci komentarza na Twoim blogu! jestem taka fejmys! Występuję jako bohaterka bloga i nawet zdradzasz moje imie! No no:D świetny i zarazem zadziwiający rozdział!
http://one-d-for-you.blog.pl/

~Kasiulaaaa Malik pamiętam, pamiętam :)

~Edyta ~Agnes. ~Zuzanna ~Ala przecież Hazz ma Ritę. Nie pasuje? :P haha :D tak  w ogóle to w realu to lubię Ritę i nic do niej nie mam :)

~directioner bla, bla, bla Tobie nic nie odpisze, bo naciągasz mnie na długie rozmowy telefoniczne i potem przychodzą mi wysokie rachunki za telefon itp, itd… i jak tu przy Tobie nazbierać na wypad do Berlina? :P
http://mysterious-britain.blog.onet.pl/

~DeadMemories hahaha:D co za pytanie :D zależy w jakiej fazie, bo niekiedy tylko pozwala łatwiej pozbyć się treści żołądkowej :P ale jak ma się tylko lekką banie i kręci się w głowie to ten sposób jest niezastąpiony! :D fajnie, że jesteś z nami :*

pozdrawiam wszystkie moje czytelniczki. Zarówno te nowe jak i moje stare dupy! :D
wiadomo, nie każdemu da się odpisać, ale bardzo dziękuję za każdy komentarz!
Każdy czytam, analizuję i oczywiście z każdego cieszę się jak nienormalna! :D juhu! :D

skoro już jestem taka fejmys, że piszą o mnie opowiadania to zapraszam na mojego aska:)
pytajcie o co chcecie ! obiecuję odpisywać w każdej wolnej chwili!
http://ask.fm/misspiggy91

i jeszcze focia moich nowych kolczyków o których wspominałam na początku notki:P

od rana moje prawe ucho zdobi różowy napis BERLIN, moja nowa „miastowa” miłość :) ofc pierwsze miejsce należy do Londynu, ale mam nadzieję, że od połowy przyszłego roku będę mieć niezapomniane wspomnienia związane z stolicą Niemiec :) połączę moje dwie miłości! Będę mieć Londyn w Berlinie!

buziaki i dobrej nocki! ♥
ah i przepraszam, ale nie mogę dokończyć notki o Niallerze :(
jeśli już to zrobię, na pewno od razu ją wstawię! :**

Rozdział 126.

- Oli! Cześć skarbie! – odezwał się najcudowniejszy głos na świecie. Nie zwracając na nic uwagi podbiegłam do Louisa i przytuliłam go mocno, a chłopak podniósł mnie do góry, tak, że mogłam objąć go nogami w pasie – Tęskniłem za tobą – powiedział słodko, po czym chciał mnie pocałować, a ja od razu zasłoniłam jego usta moimi dłoniami – Bardzo bym chciała, ale nic z tego. Mam grypę, pochorujesz się – powiedziałam i pocałowałam go w czoło – Ale Oli, daj spokój, najwyżej będę chory – wymamrotał spod moich dłoni śliniąc je specjalnie abym puściła – Tak, a jutro będziesz śpiewać z playbacku? – E, masz rację – przyznał mi z ciężkim sercem, a ja odsunęłam dłonie wycierając je o jego koszulkę – Więc chociaż mały całus w policzek? – zapytał, a ja ochoczo przysunęłam swoją twarz do pocałunku. Chłopak w ostatniej chwili przeniósł usta z policzka na swoje usta i zaczął mnie całować. Nawet gdybym chciała, to nie dałabym rady odsunąć go od siebie. Słodki smak jego ust działał na mnie jak nikotyna na palacza. – I tak wyszło na moje – uśmiechnął się triumfalnie, nie odrywając jednak swojego czoła od mojego – Playback, skarbie, playback – postraszyłam go, bo dobrze wiedziałam, jak chłopcy cenią sobie śpiewanie i okazywanie emocji w występach na żywo. Chłopak jeszcze raz mnie pocałował i niechętnie odstawił na podłogę – Ej, heloł? Jak możesz całować tego chłopczyka, gdy obok stoi takie ciacho – odezwał się głos za moimi plecami – Już to gdzieś słyszałam – uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam do Zayna – Cześć Mała, tęskniliśmy za tobą – przywitał mnie – Cześć Zayn! Ja za wami też. – odpowiedziałam chłopak złapał mnie za obie dłonie i odsunął się o krok – Dobrze się czujesz? Masz bardzo słaby głos i jesteś jakaś blada – zauważył przejęty chłopak – Tak, wszystko jest okej. Dziękuję – odpowiedziałam zaskoczona tym, że Zayn może się martwić czymkolwiek innym niż jego fryzura – Jest blada, bo pewnie jest głodna – odezwał się blondas – Niall – uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go – Jakiś ty cieplutki – powiedziałam wtulając twarz w jego szyję – Za to ty chłodna jak lód. Grypa? – zapytał – Tak trochę – odpowiedziałam – Dobra, dawaj. Teraz moja kolej – wtrącił Liam – Cześć Li – przytuliłam go – Cześć, jak lot? – zapytał – Fatalnie – odpowiedziałam szczerze – Witam w klubie, też nienawidzę latać – odpowiedział – Ale opłacało się co? – powiedział Lou obejmując mnie ramieniem – I to bardzo – odpowiedziałam – A gdzie Harry? – od razu rzucił mi się w oczy brak najmłodszego członka zespołu, ale nie chciałam być niemiła i wypytywać o niego. – Harry jest zajęty – rzucił Zayn uśmiechając się zadziornie do Louisa, a ten odwzajemnił uśmiech. Kilka chwil później miałam okazję się dowiedzieć czym taka reakcja była spowodowana… Ale od początku. Chłopcy mieli dla siebie całe piętro, mieszkali w ogromnym apartamencie. Każdy miał swój pokój, był ogromny taras, salon, kuchnia, kilka łazienek, siłownia, ogromny bar z ladą, światełkami i setkami kolorowych butelek, stół do bilarda, jackuzzy, akwarium z tropikalnymi rybkami, plansza do gry w Darta, Xbox, PlayStation, automaty do gier, symulatory lotu samolotem i jazdy bolidem oraz wiele, wiele, wiele więcej bajerów, które miały umilić pobyt naszym gwiazdorom – Wow – wykrztusiłam tylko. Gdy rozglądałam się po tej ogromnej przestrzeni coś zwróciło moją uwagę. A raczej ktoś. Na śnieżnobiałej ogromnej kanapie siedziała ładna blondynka. Miała śniadą cerę, ciemne oczy i blond włosy które skręcone w loki kontrastowały z czerwienią jej ust. Siedziała twarzą do oparcia sofy, chwilkę trwało zanim uzmysłowiłam sobie dlaczego. Dopiero gdy usłyszałam głos Hazzy doszło do mnie, że ta blondynka siedzi… na nim! Siedziała okrakiem na jego kolanach i o czymś rozmawiali. Byłam w ciężkim szoku. Stałam i bez opamiętania gapiłam się na twarz tej blondynki i na wystający zza oparcia kawałek lokatej czupryny Harrego. – Haz, dziewczyny przyleciały – głos Nialla podziałał na mnie otrzeźwiająco, udało mi się oderwać wzrok od tajemniczej dziewczyny. Hazza podniósł się trochę, obrócił głowę w naszą stronę – Siema – powiedział obojętnie po czym wrócił do poprzedniej pozycji. – Cześć złociutkie, Rita jestem! Śliczne jesteście – zawołała dziewczyna – E, cześć… Viktoria i Oliwia… dzięki – odpowiedziałyśmy z Viki zaskoczone. Posłałyśmy sobie znaczące spojrzenia – Pójdę wziąć prysznic, pokażesz mi gdzie masz pokój? – zwróciłam się do Lou – Jasne, chodźmy – odpowiedział chłopak.

- Co to za dziewczyna? – zapytałam Louisa, gdy już byliśmy sami w pokoju. – Rita Ora, początkująca wokalistka – odpowiedział – Harry się z nią spotyka? – dopytywałam zaciekawiona – Tak jak widzisz. – uśmiechnął się chłopak – A dlaczego tak o to wypytujesz? Nie spodobała ci się? – spojrzał na mnie podejrzliwie – Nie, nie skąd. Jest śliczna. Jestem po prostu zaskoczona. Dobra, idę pod prysznic, zaraz wracam – Posiedzę w salonie, okej? – Dobrze – odpowiedziałam i szybko wskoczyłam do łazienki. Nie chciałam by Louis zobaczył wyraz mojej twarzy, gdy przypomniałam sobie o scenie w salonie. Wskoczyłam pod prysznic i puściłam gorącą wodę. „Cześć, śliczne jesteście” ? Co to w ogóle za tekst?! Co ta laska sobie wyobraża? Że będziemy najlepszymi przyjaciółkami i będziemy pożyczać sobie ciuszki i buty? Niedoczekanie! A Hazza? Przyjaciel, jasne… „Siema” Co za gorące przywitanie! Nawet nie raczył ponieść tyłka z sofy. W sumie po co miał to robić, skoro Rita siedziała mu na kolanach.. Ochłoń Oli, pomyślałam. O co mi w ogóle chodzi? Przecież Hazza może się spotykać z kim chce. Ma wolną wolę, jest pełnoletni i takie tam. Niby o tym wiem, ale cholera, szlag mnie trafia, gdy widzę ich razem! Już chyba lepiej by było gdyby Harry zaczął się spotykać z Louisem. Oliwia! upomniałam siebie w duchu. Sama nie wiem o co mi chodzi, jestem rozdrażniona, smutna, wściekła, sama nie wiem jak to określić, jestem… jestem zazdrosna?! Tak, to słowo najlepiej określałoby stan w jakim się znajduję. Jestem zazdrosna, bo mój przyjaciel olał mnie dla jakiejś dziewczyny… Nie wrócił na mnie najmniejszej uwagi, jak gdybym była kobietą do sprzątania pokoi, albo room service któremu wypada powiedzieć „dzień dobry”. Olał mnie, jakbym była dla niego nikim, a on jest przecież tak ważnym elementem mojego świata. Życie bez Hazzy jest jak układanie puzzli w których brakuje kilku elementów. Jest bez sensu. Tak samo jak życie bez Lou, Nialla, Maćka, Viki, Liama czy Zayna. Muszę się pozbierać. Dokończyłam prysznic, wysuszyłam włosy, ubrałam się w świeże, ciepłe, luźne ciuchy, wzięłam głęboki oddech i wyszłam do salonu.
____________________________________
aaa laski o 8.00 miałam wyjechać w góry,
jest 8.15, wszyscy na mnie czekają, ale nie
mogę wyjechać bez wstawienia dla Was
rozdziału :) wracam w piątek, albo w sobotę.
Muszę się wreszcie pozbierać i dokończyć
notkę o Niallu która miała się pojawić teraz…

buziaki, miłego długiego weekendu! :**