Archiwum dla Grudzień, 2012

Rozdział 149.

Z wybuchem entuzjazmu poczekaliśmy, aż Andy wyszedł z sali – Viktoria, co to było! Nie poznaję cię, ty przecież nigdy nikomu nie pyskowałaś! – pochwaliłam ją – Wkurza mnie ten facet, ale ty i tak byłaś najlepsza, a gdy przycisnęłaś usta do ucha Zayna myślałam, że ten grubas zjedzie na zawał! Wiesz jak wywalił oczy? – śmiała się przyjaciółka – Dzięki Viki, że wstawiłaś się za mną, bo jeszcze chwila, a wybiłbym mu te sztuczne zęby! A ty Oli! To było dobre, jeszcze trochę i skusiłbym się naprawdę na twoją propozycję. Ten głos! Grasz bardzo przekonywająco, chyba, że nie grałaś tylko to była prawdziwa propozycja…? – uśmiechnął się łobuzersko – Zayn! – zganił go Louis – Moim zdaniem to wcale nie było dobre zachowanie, przecież to nasz manager. Martwi się o nas – bronił Andiego Lou – Martwi się o swój portfel – odciął się Zayn – Nie możecie dać sobą manipulować w prywatnym życiu, chłopaki! – powiedziałam – Lou ma rację. Nie powinniśmy go tak traktować – Niall poparł Louisa – Tak, jest tak wspaniały, że proponuje nam magiczne pastylki na wzmocnienie – zaśmiał się ponuro Zayn. Zastanowiłam się co miał na myśli, mówiąc o magicznych pastylkach. Może to dzięki nim mój Lou wyglądał wczoraj jak ćpun? Hmm, chciałam o to właśnie zapytać, ale z przemyśleń wyrwał mnie inny głos – Znowu to samo – szepnął chyba bardziej do siebie niż do nas Hazza – Chyba nie jest wam go szkoda? To skończony idiota, prawda Li? – zapytała Viki swojego chłopaka – Macie rację, Andy czasem przesadza z swoimi chorymi pomysłami, ale tak jak mówi Lou, chce dla nas jak najlepiej – Viki przewróciła oczami – Co nie zmienia tego, że jest idiotą – upierała się przyjaciółka przy swoim, a Liam w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami – Dobra, już wystarczy. Nie będziemy się jeszcze o niego kłócić. Dzięki za pomoc dziewczyny. Zamykamy temat. After? – zapytał Zayn – After! – odpowiedzieliśmy.

Przed wielką salą, która znajdowała się za kulisami sceny stał ochroniaż, który wpuszczał tylko gości z swojej listy. Chodziło o to, aby skutecznie uchronić gwiazdy przed paparazzi. Po drodze spytałam Louisa, czym takim są te magiczne pastylki wpomniane przez Zayna, a ten wytłumaczył mi, że to mieszanka sterydów i witamin, które daje im Andy, aby mieli więcej sił, wyglądali na wiecznie wypoczętych i szybciej nabierali atrakcyjnego ciała. Uf, ulżyło mi, bo już myślałam, że ten grubas nie dość, że rujnuje im życie prywatne, to jeszcze faszeruje ich prochami. Przechodząc przez drzwi do bankietowej sali zupełnie zapomnieliśmy o wszystkich zmartwieniach i problemach. Panowała tam niezwykła atmofsera. Nie było tak sztywno jak na oficjalnej części, wszyscy stali z drinkami, uśmiechali się i rozmawiali w tle kubowej muzyki. Były tu wszystkie gwiazdy jakie znałyśmy z pierwszych stron gazet! Było kilka osób, których nie zauważyłyśmy wcześniej na gali, więc musieli przybyć tylko na nieoficjalną część. Była Miley Cyrus ze swoim przystojnym Liamem Hemsworth, Rob Pattinson, który sprawił, że miałam ochotę rozdrapać strupy na ręce i sprawdzić jak zareaguje na moją krew. Odwróciłam wzrok, aby oczyścić się z zbereźnych myśli o boskim wampirze. Wampir. Uśmiechnęłam się szeroko na wspomnienie mojego polskiego wampira. Maćka. Kręcenie reklamy w strojach krwiopijców, to było to! Opanowałam suszenie zębów, aby nikt nie zadawał mi zbędnych pytań i powróciłam do obserwacji. Widziałam jeszcze Robbiego Williamsa, Adama Lamberta, Olliego Mursa i masę innych znanych ludzi, których uwielbiam. Podeszliśmy do baru. Viki i ja ciągle rozglądałyśmy się na boki, ale bardzo dyskretnie, aby nie wyjść na kretynki. Wzięliśmy sobie po drinku, czułam działanie wczorajszego antybiotyku, który przyspieszał rozchodzenie się alkoholu po ograniźmie, dlatego postanowiłam, że muszę przychamować i pomału sączyłam wyskokowy napój w czasie, gdy moi przyjaciele opróżniali szklanki praktycznie duszkiem. – Chłopaki, spójrzcie. Ludzie z Sony Music Entertaimend. Musimy się z nimi przywitać – powiedział Liam. – Poczekacie na nas? – zapytał Niall – Jasne, idźcie – odpowiedziałam. Nie wiem kim byli ci faceci, ale chyba kimś ważnym, bo chłopaki bez słowa marudzenia, a wręcz ochoczo, poprawiając włosy i starając się zachować powagę podeszli do starszych mężczyzn uśmiechając się miło i zabawiając ich rozmową. – Idziemy do ubikacji. Hektolitry drinków, które wypiłam zaczynają się odzywać – popatrzyłam na przyjaciółkę – Niedobrze ci? – zapytałam przerażona. Ostatnią rzeczą jakiej teraz chciałam to bełt mojej przyjaciółki na tak ważnej imprezie i przed takim towarzystwem – Nie, chce mi się siku – odpowiedziała śmiejąc się z przerażenia na mojej twarzy – Chodźmy – odpowiedziałam z ulgą.

Wracając z ubikacji, wstąpiłyśmy do baru, bo zapomniałyśmy drinków w ubikacji. Poza tym Viki nie weźmie do ust niczego, co choć chwilę stało w ubikacji, gdyż obrzydza ją jak to ona nazywa panująca tak flora bakteryjna – Cześć dziewczyny – powiedział nieznajomy męski głos. Wzięłam z baru swojego drinka i odwróciłam się. Parsknęłyśmy z Viki śmiechem widząc przed sobą… chłopaków z The Wanted! – Jak miło, że tak reagujecie na nasz widok – Jeden z nich źle odczytał naszą reakcję, ale to dobrze, bo przynajmniej nie musiałyśmy się z niczego tłumaczyć – Jestem Tom, a to Nathan – przedstawił się w wyższy chłopak – Viki – przyjaciółka wyciągnęła do nich rękę – Jestem Oliwia, miło poznać – powtórzyłam gest przyjaciółki – Wierzę – odpowiedział niższy chłopak, a ja ledwie stłumiał w sobie śmiech – Co tam dziewczyny? Jak wam się podoba impreza? – zapytał Tom – Jest cudownie, spotkałyśmy tylu wspaniałych ludzi. – odpowiedziała Viki – Jesteście tutaj same? – zapytał Nathan – Niezupełnie – odpowiedziała Viki, a ja od razu odezwałam się, aby uratować sytację. Musiałam mieć z nimi fotkę, aby zrobić chłopakom na złość – Chłopaki, co powiecie na wspólne zdjęcie? – Nie ma problemu, mała – odezwał się Nathan zalotnie, a ja znów musiałam opanować napad śmiechu. Tom cyknął nam wspólną fotkę z ręki, potem ja zrobiłam zdjęcie samej Viki z chłopakami, a potem ona mi takie samo – Co robicie dziś dziewczyny? Wiecie, możemy stąd wyjść i się zabawić… Znamy fajny klub, całkiem niedaleko stąd, a potem możecie się przespać u nas, mamy wielkie łóżka – Viki która właśnie piła drinka zakrztusiła się, a ja zaczęłam ją klepać po plecach – Przepraszam za koleżankę, trochę źle się czuje – wytłumaczyłam – To nic, ja jestem odporny na wszelkie wirusy i bakterie. Chyba, że masz jakąś chorobę przenoszoną drogą płuciową… to trochę skomplikuje nasze plany na dzisiaj… – powiedział Tom, a Viki zaczęła się krztusić jeszcze bardziej, a to wszystko, przez to, że zaczęła się śmiać – Nie, nie jestem chora – wykrztusiła pomiędzy napadami kaszlo-śmiechu. Chłopakom nagle zrzedły miny. Wyprostowali się jak struny i popatrzyli na coś za naszymi plecami. Podąrzyłyśmy za ich wzrokiem, a wtedy dołączyli do nas Zayn i Niall. Nasi chłopcy stanęli obok nas, ale udawali, że nas nie znają. Coś czuję, że będzie ostro. Nawet Viki przestała kaszleć. – Cześć dziwaki – powiedział Malik – Cześć śliczny – odpowiedział Tom – Jak tam wasze gej party z Usherem? – zapytał kpiąco Zayn – Lepsze niż wasze pedalskie zabawy w hotelach – Och, co ty nie powiesz – wyśmiał go czarnuszek – Powiem ci więcej dziś idziemy to tego drogiego klubu, obok Casino Royal. Pewnie nie wiesz, gdzie to jest, bo niewpuszczają tam dzieci. – odryzł się Tom, a my z Viki dalej bez słowa przyglądałyśmy się tej wymianie zdań – To jakiś wasz gejowski klub? Och pierwszy raz w USA! To coś niezwykłego spotkać amerykańskiego geja – Lepiej chodzić do gejowskich klubów, niż siedzieć w hotelu tak jak wy. Co, Andy nie wypuszcza swoich dzieciaczków na imprezki? To takie smutne – Nathan zrobił smutną minę. – Poza tym to żaden gejowski klub, jakbyście nie zauważyli nie jesteśmy sami. Właśnie zaprosliśmy te piękne panie na spędzenie wieczoru z nami i mamy nadzieję z nimi spędzić ten wieczór – dodał Tom, a Zayn uśmiechnął się szeroko – Te piękne panie, dziwaku, już mają plany na ten wieczór – czarnuszek zaszedł mnie od tyłu, objął w talii i pocałował czule w policzek, a chłopakom z The Wanted prawie opadły szczeny z zdziwienia. Kątem oka dostrzegłam, że Niall złapał Viki za rękę. Nathan i Tom skakali wzrokiem ze mnie na Viki przyglądając się rękom chłopaków którymi nas obejmowali – Dziewczyny, no co wy? Wolicie siedzieć z zamknięte z nimi w hotelu niż imprezować z nami? – zapytał Tom – Uwierzcie mi, siedzienie w hotelu i to co w nim robimy jest dużo ciekawsze, niż lansowanie się w waszych gejowskich klubach… Ale co wy możecie o tym wiedzieć. Nara dziwaki – odpowiedział Zayn, objął mnie w talii i ruszyliśmy do przyglądającym się nam z uśmiechem Hazzy, Liama i Louisa.

Rozdział 148.

Show było niezwykłe! Siedziałam obok Viki i prawie piszczałyśmy, gdy na scenę wyskoczył Justin Bieber śpiewając „Boyfriend” a następnie „As long as you love me”. Żadna dziewczyna nie byłaby w stanie oprzeć się jego urokowi i pięknemu głosowi. Żadna dziewczyna ani… Niall, który był równie podekscytowany co my. Ale nawet występ Justina nie mógł się równać do wykonu Bruno Marsa. Gdy tylko wszedł na scenę, chłopcy od razu spojrzeli na mnie, ja skinęłam głową i wlepiłam oczy w mojego cudownego Hawajczyka. Wykonywał jeden z moich ukochanych kawałków, czyli „It will rain”. Och, ten głos! Sprawia, że rozpływam się jak śnieg podczas roztopów! Nie zwracając uwagi na savoir vivre i dobre wychowanie, wywaliłam łokcie na stół i oparłam policzki na otartych dłoniach nie mogąc oderwać wzroku, ani tym bardziej słuchu od ciemnoskórego chłopaka. Moi chłopcy chcieli coś do mnie powiedzieć, gdy skończył śpiewać, ale od razu uciszyłam ich piorunując wzrokiem, bo z głośników właśnie zaczął wypływać głos mojego idola, który witał nas serdecznie dziękując za oklaski. Nie mogę uwierzyć, że widzę go na żywo, że mówi do tłumu którego jestem częścią i że oddycham tym samym powietrzem co on. Tak, wiem, to zaczyna zalatywać psychofanką, ale czy w właśnie taki sposób nie myślą o moim Lou miliony fanek na całym świecie..? Tak. Dlatego czuję się usprawiedliwiona, tym bardziej, że uwielbiałam Bruna na długo przed tym, gdy powstało 1D. Artysta zaśpiewał jeszcze „Locked out of heaven”. Jak zwykle zrobił to zawodowo. I ten układ taneczny, który wykonywał razem ze swoim zespołem… coś cudownego! Nagrodziłam go gromkimi brawami, z resztą tak samo jak Viki, która również go uwielbia. – Dajcie mi drinka, och, to było cudowne! – zawołała przyjaciółka – Jednym słowem ma-sa-kra. Viki, sprawdź czy mają tu wi-fi, musimy zobaczyć gdzie koncertuje w najbliższym czasie. I lecimy tak, choćby i na Grenlandię! – zawołałam z entuzjazmem i jakby na to nie patrzeć to nie były żarty z mojej strony – Zaczynam go nie lubić – oznajmił nagle Liam – Oj, coś ty! Jesteście najlepsi. – upewniłam ich – Ta jasne. Na mojej solówce jakoś się tak nie rozpływasz – zarzucił mi Hazza. Oj chłopie, gdybyś ty tylko wiedział w jakim błędzie jesteś i co robi ze mną twój głos… tfu, ogar – Poważnie, jesteście najlepszym boysbandem świata i nie mówię to tylko dlatego, że śpię z Tomlinsonem w jednej sypialni, choć to oczywiście tylko działa na waszą korzyść. – wszyscy parsknęli śmiechem, tylko Harry się zmieszał i zaczął czegoś szukać w kieszeniach. Ha, dwa do dwóch! – Za to Bruno jest najlepszym solowym wokalistą i ma bajeczne teksty – dokończyła Viki doskonale znając moje myśli – Dokładnie – przytaknęłam jej – To jak, masz te wi-fi? – zapytałam – Po co wam wi-fi dziewczyny? Same go zapytacie. – powiedział Niall – Co takiego?! – zawołałyśmy niemal równocześnie z Viki – Tylko poczekajcie do końca gali – dodał Lou, a na naszych twarzach pojawił się ogromny uśmiech – Och, jak dobrze, że wzięłaś większą torebkę do której zmieścił się aparat! Umarłabym, gdybym go spotkała, a nie zrobiła sobie fotki – chłopców rozbawiła moja uwaga. Dalsza część wieczoru minęła niezwykle szybko. Oglądaliśmy występy pozostałych artystów, a w przerwach rozmawialiśmy o jutrzejszym dniu i o tym co dziś udało nam się zobaczyć. Zjedliśmy wykwintną kolację, którą zaserwowano wszystkim gościom wraz z lampką czerwonego wina, które od razu wymieniliśmy na słodkie drinki. Oficjalna część wieczoru dobiegła końca, co przygnębiło mnie i Viki. – Niestety wszystko co dobre szybko się kończy – skomentowała Viki – Kończy? – zdziwił się Zayn, który siedział cicho praktycznie przez cały wieczór – Dopiero teraz zacznie się impreza! Bez sztywnych garniaków i nie garbienia się przy siedzeniu… Zasypiałem już przy tych drewniakach, dopiero teraz się zabawimy. After! – zawołał pobudzony. Zdjął marynarkę i cieniutki krawat, który wcisnął do bocznej kieszeni kurtki. Chłopcy od razu poszli w jego ślady, oczywiście z wyjątkiem Hazzy, który uwielbia marynarki i muszki. – Malik, miej się na baczności. Nie chlej, bo uwalę ci pensję. Wiesz, że widzę wszystko – zagroził mu Andy, który na szczęście opuszczał już salę – Mam to w dupie, uwal pensję sobie, może spadnie ci ten brzuch – wyśmiał go Zayn, ja również zaczęłam śmiać się pod nosem – Nie zapominaj z kim rozmawiasz – odpowiedział Andy ostrzejszym tonem – To ty nie zapominaj, kto tu kogo zatrudnia – chłopak stanął twarzą do swojego managera groźnie patrząc mu w oczy – Zadzwonić do Simona? – zapytał Andy – Pożyczyć ci telefon? – Zayn nie dawał za wygraną – Słuchaj synek, nie będziemy się tak bawić – Słuchaj stary, nie jestem twoim synkiem więc nie mów tak do mnie – chłopak zaczął się irytować, a procenty w jego krwi tylko nakręcały sytuację – Zayn, wystarczy. – Viki zmaterializowała się u boku wściekłego chłopaka – I tak zrobisz co będziesz chciał, szkoda czasu na dyskusję. Chodźmy się lepiej czegoś napić. Procenty nam uciekają – tu uśmiechnęła się kpiąco do Andiego. Moja dziewczyna! Jestem z niej dumna, choć taka pyskówka to do niej niepodobne. Postanowiłam wkroczyć do akcji i dolać trochę oliwy do ognia, znając czuły punkt pana managera. Wstałam i uwiesiłam się szyi Malika. Mówiłam mu do ucha zalotnym półgłosem, dbając oczywiście o to, aby żadne słowo nie ominęło uszu Andiego. – A gdy już wypijemy dostatecznie dużo, aby się rozluźnić porobimy sobie w twojej sypialni ciekawe fotki w trójkę. A może nawet nakręcimy jakiś filmik i wrzucimy go do neta. Wyobrażasz sobie przerażone matki twoich nieletnich fanek, które będą nas oglądać… to mnie kręci – chłopak szybko łyknął haczyk, przekrzywił głowę w moją stronę, abym wypowiadając ostatnie słowa ocierała się ustami o jego ucho. Po wściekłej i wystraszonej minie Andiego mogę stwierdzić, że wypadliśmy bardzo przekonywująco. Viki objęła go z drugiej strony – Masz do mnie jeszcze jakieś zastrzeżenia, bo jak widzisz nie mam czasu do marnowania – zaśmiał się mu w twarz – One… to znaczy wy… Zayn. To są dziewczyny Tomlinsona i Payna. – przypomniał sobie nagle – E, tam. To żaden problem. Jesteśmy jak bracia. Dzielimy się wszystkim – chłopak mówił z poważną miną, ale ledwie powstrzymywał się od wybuchu śmiechu. – Nie rób niczego głupiego, tu chodzi o twoją przyszłość… Pij, baw się, tańcz i imprezuj, tylko proszę cię… nie rób niczego głupiego – ton głosu managera zmienił się niemal na błagalny. A jakże by inaczej! Gdyby taka akcja miała miejsce on jako pierwszy straciłby robotę – Zobaczymy jak potoczy się wieczór. A tymczasem przepraszam. Dziewczyny się niecierpliwią. – mężczyzna zganił wzrokiem mnie i Viki, a my obdarzyłyśmy go cudownym, słodkim uśmiechem po czym wróciliśmy na swoje miejsca.

Boo Bear’s birthday! ♥

24 grudnia… Wigilia? Jaka wigilia?

Tak, dokładnie LOU! Twoje 21 urodzinki:) Wreszcie jesteśmy w tym samym wieku! hje hje! :D
Directioners uznają dzisiaj większe święto, urodziny naszego najukochańszego Lou!
Życzę mu z całego serca wszystkiego co najlepsze… i oby pozostał forever young! ;*


Nie byłabym sobą, gdybym w tym szczególnym dla Lou dniu nie wspomniała o Larrym… :)

I ship bullshit! ♥ ♥  

Jeszcze raz Radosnych Świąt dla WAS
i wszystkiego co najlepsze dla naszego Lou:* ♥

 

buziaki dla naszej blogowej koleżanki Klaudii,
która też obchodzi dzisiaj urodziny!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!
Nie martw się, na pewno jesteś tak
samo seksowna jak dupcia naszego
Tomo! :D :*