Archiwum dla Styczeń, 2013

Rozdział 156.

Graliśmy od dobrej godziny. Wszystkie ruchy dozwolone, do tego stopnia, że musieliśmy liczyć na głos ile razy Niall przesuwa pionek, bo to on był największym kanciarzem. Śmialiśmy się zbijając wzajemnie swoje pionki co stało się dla nas głównym celem gry. Pochłonięci nią nawet nie zauważyliśmy, że do kuchni wparowała Rita. – Harry! – zawołała, a my ponieśliśmy głowy – Harry, skarbie co to ma znaczyć? – zapytała opierając dłonie na biodrach – Gram w chińczyka.. Niall, nie wykorzystuj sytuacji! Dwa oczka do tyłu! – zaśmiał się – Harry, misiaczku, skup się. Chodzi mi o to! – zawołała jak obrażone dziecko i rzuciła gazetę na stół przewracając nasze wszystkie pionki – Ej, o nie…!! przecież wygrywałam! – powiedziałam z wyrzutem, ale od razu zwróciłam uwagę na zdjęcie w gazecie którą rzuciła w nas Rita. Było tam nasze foto z czerwonego dywanu i to na pół strony – Yeah, jesteśmy w New York Timesie. Muszę zadzwonić do mamy – wzięłam gazetę do ręki – Viki, patrz na twój dekolt! – podałam gazetę przyjaciółce – Niech żyje push up! Ej, ale patrz na to Oli, masz dobre nogi w tej kiecce – Viki podniosła w górę gazetę i wskazała na mnie na zdjęciu – Rzeczywiście masz dobre nogi, ale to i tak plecy były najlepsze. Szkoda, że nie ma tam twojej foty tyłem – odezwał się Hazza zupełnie olewając Ritę – Harry! Och!! Oddawaj to dziewucho! – wyrwała gazetę z rąk Viki – Harry, Harry, Harry, Harry! Co to jest? – złościła się jak mała dziewczynka – Nasze foto z wczorajszej imprezy, serio Rita, zainwestuj w okulary – Niall przewrócił oczami – Przecież widzę, że to wasze foto z wczorajszej mega imprezy! Dlaczego mnie tam nie zabrałeś, Harry?! – chichotałyśmy z Viki pod nosami, ta dziewczyna miażdży system – Em… nie wiem. Bo to miał być nasz wieczór z dziewczynami. Już od dawna to planowaliśmy – I co z tego misiu!? Dlaczego mnie nie zabrałeś, tam było tyle gwiazd – usiadła Hazzie na kolanach i rozłożyła gazetę trącając mnie przy tym łokciem w ramię – Popatrz, Olly Murs, Robie Williams, Rob Pattinson i Bruno Mars… Zaraz, zaraz… – podniosła gazetę tak, że znalazła się trzy centymetry od jej oczu – Gadaliście z Brunem Marsem!? – zawołała z wyrzutem – Mhym, to całkiem porządny facet – uśmiechnęłam się do niej – To ja powinnam być na czerwonym dywanie z chłopakami z One Direction i to ja powinnam gadać z Brunem Marsem, bo jestem gwiazdą! A kim ty jesteś, żeby z nim rozmawiać? – wydarła się na mnie – Jego fanką i naszą przyjaciółką. Wyluzuj Rita i nie krzycz na nią. – Harry wstał, tylko dlatego, aby Rita zeszła z jego kolan – I jeszcze ją bronisz? Harry, nie widzisz, że ona nas niszczy? Niszczy nasz związek, naszą miłość! – wykrzyczała nieco zbyt dramatycznie – Rita, przecież niema żadnego związku, ani miłości – Hazza pokręcił głową z dezaprobatą – I co z tego? Nikt nie musi o tym wiedzieć. Bylibyśmy taką cudowną, medialną parą! Całowalibyśmy się publicznie i nagralibyśmy razem piosenkę, miałabym kupę kasy, ach, byłoby idealnie! – zachwyciła się blondynka, wow, co za nagła zmiana nastroju – Nie chcę się bawić w takie coś, Rita, nie jestem taki. Chodź, odprowadzę cię do drzwi – powiedział delikatnie łapiąc ją za łokieć. Dziewczyna wyszarpała się od razu – Nie dotykaj mnie! To koniec. Z nami koniec. Nie pisz, nie dzwoń i nie biegnij za mną. Odchodzę. Widzisz, OD-CHO-DZĘ! – szła powoli co chwila oglądając się za siebie. Czekała czy Hazza coś powie, ten jednak usiadł już do stołu. To było żenujące. Wyszła głośno trzaskając drzwiami – Przepraszam za nią. Jest trochę nieobliczalna – powiedział Harry, a my parsknęliśmy śmiechem – Hazza jak zwykle jesteś gentlemanem. Ona nie jest trochę nieobliczalna, to wariatka! – zawołał Niall znowu wywołując u nas śmiech. – Ale zdjęcie rzeczywiście dobre, co? – powiedziała Viki machając w powietrzu gazetę – Pokaż, muszę się przyjrzeć – przyjaciółka podała mi gazetę i razem z Hazzą wsadziliśmy do niej nosy – Hej, rzeczywiście widać, że gadamy z Brunem, patrz – powiedziałam do loczka wskazując palcem na właściwe zdjęcie – Patrz! Są i twoje plecy! – zwołał zachwycony wskazując na tłum ludzi. Po chwili przyglądania się, rzeczywiście zauważyłam w nim siebie. – Jak myślicie? Zrobią mi z tego zdjęcia u fotografa breloczek do kluczyków z samochodu? – zażartował – Jasne, Gemma będzie wniebowzięta rozbijając się twoim Lange Roverem z moimi plecami w stacyjce – pokazałam mu język – Musimy kupić sobie kilka egzemplarzy tej gazety. Albo nawet kilkadziesiąt, mama będzie chciała je wysłać do wszystkich krewnych – zaśmiała się Viki – Też chce mieć tą gazetę. Maciek mi nie uwierzy, że byłam w New York Timesie! – dodałam – Zaraz zadzwonię na recepcję. Wezmę siedemdziesiąt egzemplarzy, po dziesięć na głowę. Chyba wystarczy co? – zapytał Niall – Najwyżej poproszę Liama o połowę – zaśmiała się Viki – O jaką połowę? – zapytał Li wchodząc do kuchni – O połowę egzemplarzy twoich gazet. Jesteśmy w dzisiejszym New York Timesie. Patrz na mój dekolt, robi wrażenie co? – Viki podała gazetę Liamowi, ten zaczął czytać – „Brytyjski boysband One Direction w składzie Liam Payne, Louis Tomlinson, Zayn Malik, Niall Horan i Harry Styles. Młodzi muzycy pojawili się na gali w towarzystwie swoich dwóch pięknych przyjaciółek z czasów Xfactora w którym powstał zespół. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że dziewczyny to siedemnastoletnie modelki, które studiują dziennikarstwo w Bostonie, są również bliskimi znajomymi innego znanego boysbandu: The Wanted.” – Nie gadaj! – zwołała Viki wyrywając z rąk gazetę swojemu chłopakowi – O mój boże, przecież ja nienawidzę modelek, a teraz stałam się jedną z nich! To niesprawiedliwe – przyjaciółka zrobiła obrażoną minę. – Napisali, że jesteście bliskimi znajomymi z The Wanted, a ty się przejmujesz tym, że nazwali cię modelką? – zdziwił się Zayn, który stał na progu. Nawet nie zauważyliśmy kiedy dołączył do nas. Pośmialiśmy się jeszcze trochę i obejrzeliśmy dokładnie zdjęcie komentując każdego z osobna. Rita co chwila przychodziła do nas wrzeszcząc na Hazzę, że niema jej prosić o wybaczenie. W końcu główny zainteresowany poprosił ochronę, aby jej nie wpuszczali. Tak właśnie zakończył się romans Rity i Hazzy. Reszta dnia zleciała nam na rozmowach, oglądaniu filmów i dalszym graniu w chińczyka, w którego niestety przegrywałam.

Rozdział 155.

Jak zwykle gorąca kąpiel na kaca działa u mnie niezawodnie. Siedzę na łóżku w wygodnym ciepłym dresie otulona kołdrą do samej szyi i czekam na Louisa. Jak długo można się kąpać? Ten chłopak bije wszelkie rekordy! Staram się zachować czujność, ale moje powieki stają się coraz cięższe i cięższe… trzask drzwi działa na mnie pobudzająco. Lou wreszcie wychodzi z łazienki – Już się bałam, że się utopiłeś – zażartowałam. Chłopak uśmiechnął się szeroko – Chyba musimy pogadać, co? – zwróciłam się do niego z delikatnym uśmiechem, chociaż wiedziałam, że ta rozmowa wcale nie będzie miła. Lou westchnął głośno i usiadł na przeciwko mnie na łóżku – Masz rację. Jestem do twojej dyspozycji, bo wiem, że pewnie masz do mnie wiele pytań – odpowiedział – Dobrze mnie znasz – cały czas staraliśmy się mówić swobodnie, aby rozładować napięcie, ale atmosfera była tak napięta, że powietrze wydawało robić się ciężkie – Co się stało z tobą? Dlaczego tak się zdenerwowałeś? – padło pierwsze pytanie – Sam nie wiem, byłem jakiś rozdrażniony, zestresowany do tego doszedł alkohol i… – przerwał nagle – I co jeszcze? Lou proszę bądź ze mną szczery. Jeśli masz problem z dragami to powiedz, pomogę ci – złapałam go za dłoń – Nie, to nie dragi… To te magiczne pastylki od Paula. Wiesz te sterydy i witaminy. Są absolutnie bezpieczne jeśli nie łączy się ich z alkoholem – wzruszył ramionami – Och – wyrwało mi się – Masz pewność, że są bezpieczne? – zmarszczyłam brwi nie dowierzając – Tak, przepisał nam je lekarz, nie pochodzą z żadnej dziupli – upewnił mnie – A co Zaynem? Co z resztą chłopaków? Wszyscy piliśmy alkohol, ale tylko ty i Zayn mieliście zamglone oczy. I on nie był agresywny tylko senny. – zapytałam – Na każdego to działa inaczej. Ja jestem nadpobudliwy, a Zayn senny. Chłopaki nie brali pastylek w ten dzień, dlatego nic im nie było – wyjaśnił – Mhym – odpowiedziałam i chociaż miałam poważne wątpliwości, nie chciałam dalej męczyć Louisa. Może nie ufałam mu do końca przez nasze kłótnie? – Bardzo cię za to przepraszam. Nie kontrolowałem się i nagadałem ci strasznych rzeczy, chociaż to oczywiście nieprawda. Nie chciałem na ciebie nakrzyczeć, ani cię zranić – przerwał moje przemyślenia. Podniósł moją dłoń i pocałował delikatnie obok malutkich ranek po wewnętrznej stronie, po czym przycisnął ją lekko do swojego policzka, na co uśmiechnęłam się delikatnie. Widząc mój uśmiech chłopak przysunął się do mnie i przytulił czule, a nasza niewidzialna bariera chociaż dalej wyczuwalna, stała się cieńsza. Lou wgramolił się pod moją kołdrę, położyłam głowę na jego barku, a on objął mnie ramieniem. Pomimo tego, że to były TE ramiona, to nie mogłam się jakoś rozluźnić. Szarpały mną różne emocje, nie czułam się bezpiecznie i beztrosko, a jakaś część mojego mózgu wołała, że mam uciekać, inaczej właściciel tych ramion znowu mnie skrzywdzi. Szósty zmysł? Babska intuicja? A może wybujała wyobraźnia? Stawiam na to ostatnie. Chociaż to co działo się między nami w ciągu kilku ostatnich dni na stałe odbiło na mnie swoje piętno jednak nie wyobrażam sobie życia bez tego chłopaka i mam szczerą nadzieję, że wszystko się ułoży i teraz będzie tylko lepiej.

Przebudziłam się po około godzinnej drzemce i czułam, że jestem już pełna energii. Lou jeszcze spał, a ja po dziesięciu minutach kręcenia się na łóżku stwierdziłam, że zobaczę co słychać w salonie. Zastałam tam Nialla, Zayna i Viki którzy oglądali telewizję – Wyspana? – zapytała przyjaciółka, a ja usiadłam obok niej – Nawet, nawet. A wy? – zapytałam – Nie spaliśmy, siedzimy i bijemy się o pilot, bo ja chcę patrzeć na MTV, Niall jako fan gotowania, chce oglądać program Gordona Ramsaya, a ten tam sadysta, który nie chce oddać pilota… no cóż, dzięki niemu wiem jak zbudowany jest silnik Astona Martina i ile pali Alfa Romeo Mito na sto kilometrów. – przyjaciółka wzruszyła ramionami – Ej, bez żartów. Nie będziemy w ostatnim naszym dniu oglądać telewizji, co? – powiedziałam – A masz inny pomysł? – zapytał Zayn – Po pierwsze muszę coś zjeść. Jestem taka głodna – chwyciłam się wymownie za brzuch – My już jedliśmy, ale znowu jestem głodny – powiedział Niall – Ale zamawiamy coś do pokoju. Nie chce mi się przebierać, aby iść do restauracji – Czytasz mi w myślach siostro. – uśmiechnęłam się do Viki. Zayn złapał za telefon i zamówił dla nas ciepły obiad. – To może w coś pogramy? – zaproponowałam – Mamy tu PlayStation i całą kupę gier – oznajmił Zayn, a ja przytaknęłam ochoczo – Znam lepszą grę, ale niestety nie macie ze mną szans na wygraną… – powiedziała tajemniczo Viki – Co to za gra? – zaciekawił się Niall – Chińczyk! Jestem mistrzem tej gry – O dla mnie bomba! – klasnęłam w ręce, uwielbiam chińczyka – Czy ja wiem… – Niall zgasił nasz entuzjazm z markotną miną – Raczej nie jesteś mistrzem tej gry, bo mistrz siedzi tutaj! – wskazał na siebie uśmiechając się szeroko do Viki – Dzwonię na recepcję, muszą nam to załatwić. Nie grałem od jakichś dziesięciu lat! – Zayn też był zadowolony z pomysłu Viki – Taak, chińczyk, obiad, soczki, drinki, a potem mówią, że gwiazdy są rozpuszczone i mają swoje wymagania – zaśmiałam się. Gra została nam dostarczona razem z obiadem. Usiedliśmy przy okrągłym stole w kuchni. Zamówiliśmy też porcję dla śpiących jeszcze Louisa, Liama i Hazzy. W połowie posiłku dołączył do nas Harry. Usiadł obok mnie uśmiechając się szeroko. Wyglądał słodko z swoimi małymi, zaspanymi oczkami… och, miałam nie myśleć w ten sposób o Hazzie, ale wyglądał jak malutkie dziecko, dlatego zrobił na mnie takie wrażenie. – Co to? – zapytał z pełnymi ustami podnosząc pudełko leżące na środku stołu – o! Chińczyk! – zawołał radosny – Też chcę zagrać – zwrócił się do mnie – Spoko, będziemy się zmieniać – odpowiedziałam. Dokończyliśmy jedzenie przechwalając się naszymi umiejętnościami w tej jakże skomplikowanej grze – Dobra Styles, ty graj za mnie, muszę zadzwonić do domu – odezwał się Zayn – Spoko. Gram zielonymi – powiedział loczek. Rozłożyliśmy planszę i rozdaliśmy pionki. – Źle usiadłeś kolego. Zniszczę cię – zaśmiałam się do Harrego. – Zobaczymy – powiedział i chuchnął na dwie kostki. Od razu wyrzucił szóstkę…
_________________________________________________________________
Hello :D Opowiem Wam niesamowitą historię, która
odmieni Wasze życie…. Opiekowałam się dziś dwu i pół
letnim chłopczykiem przez ponad sześć godzin… nie było
to zbyt lekkie zadanie, chłopczyk cały czas potrzebował
mojej uwagi, oblał mnie „siokiem”, a potem wytarł swoją
buźkę usmarowaną czekoladą o moje udo, a dokładniej
o piękne, beżowe rurki… Biegał po całym domu wołając
za mną ADA, ADA! (u niego D=G), a gdy pomalował
dywan niebieskim mazakiem i zwróciłam mu uwagę
to mały strzelił focha i powiedział, że jestem „Dupia!”
(przypominam, że D=G :P) I teraz najlepsze! :D Żeby
jakoś odzyskać jego sympatię wyciągnęłam z torebki
swoje dwa telefony. Podałam mu jeden z nich, a on
popatrzył na tapetę i zaczął krzyczeć: „TATA, TATA!”
Pragnę zaznaczyć, że na tapecie mam chłopaków z
1D. Pytam go więc: gdzie? który to tata? a on mi, że
TEN!

uśmiechnęłam się szeroko, a on przejechał swoim
grubym paluszkiem po wyświetlaczu. Tapeta zmieniła
się, a mały znowu zaczął krzyczeć: TATA, TATAAA!!!!
stukając palcem po ekranie. Spojrzałam na telefon…

omg, Harry! Ale jak to? Zaraz…? Dwóch tatusiów?
Po króciutkiej chwili skojarzyłam fakty…

PILNOWAŁAM DZIECKA LARREGO STYLINSONA

na dowód focia małego „Larrego”. Jak widzicie TO MUSI być ich syn!
Nosi paski i jest wpatrzony w wujka Zayna, którego mam na tapecie! :D

 

hahaha, Boże, mój mózg! Głupieję z dnia na dzień i tego
procesu nie da się pohamować! :( Czasem mam wrażenie,
że mój mózg fakturą przypomina szwajcarski ser z dziurami
(z przewagą dziur :P) I jakby tego było mało, to Dir napisała
mi, że zastanawiała się czy nie jestem 40 letnim pedofilem i
że gdyby mnie nie znała to by mnie nie lubiła. Ty świnio! :P
Żeby już całkiem zobrazować stan mojego mózgu przyznam
się, że byłam w zeszłym tygodniu na koncercie grupy…
WEEKEND, a piosenkę „Ona tańczy dla mnie” śpiewałam głośniej
niż Radzio – wokalista :P Ale za to była świetna impreza
i niezły młyn! co widać na zdjęciach :D

widzicie ten niebieski, świecący filar po lewej stronie z tyłu? Stoję za nim! hahaha :D

 

buziakii ;*

DJ Super SEX Malik’s 20 birthday! ♥

12 stycznia 2013 – dzień masowej rozpaczy niektórych Directioners… Nasz Sex Malik
już nie jest nastolatkiem… JA TAM SIĘ CIESZĘ, bo też nie jestem! haha :D poza tym taka
kolej życia i zamiast płakać powinnyśmy życzyć najseksowniejszemu ciachu ever, aby
jego cały 20 rok życia był jeszcze szczęśliwszy od minionych 19! :)

Życzę mu, aby nigdy się nie zmieniał i na zawsze pozostał sobą! Zakręconym Bad Boyem,
nieco tajemniczym i skrytym, który popada z skrajności w skrajność… albo ma mega
głupawkę, albo z zaciętą miną nie odwraca wzroku od czubka swoich butów. :) I wydaje
mi się w tym tkwi jego fenomen… W tajemniczości! :D Ile bym dała, żeby zobaczyć co
dzieje się pod tą burzą czarnych włosów (które przy okazji też bym poczochrała :D)

Żeby nie było, Nasz Zayn jest takim samym czarującym kretynem jak reszta jego braci,
a jego głupawki, teksty, śmiechy i gorące tańce na yt są najlepszym tego dowodem…  :D :D

hahaha, jakbym widziała siebie! :D Musicie przyznać wygląda słodziutko, gdy śpi :)


Pierwsze foto 20-letniego Zayna :)

Sex, Sex, Sex’s everywhere! :D


All the best to Sex Malik!

a dla Was buziaki i miłego weekendu ;)

PS. poniżej znajduje się nowy rozdział!:)