Archiwum dla Styczeń, 2013

Rozdział 154.

„Ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie” , „Ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie” , „Ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie” … Och, zamknij się głosie Stylesa i spadaj z mojej głowy! Niech to szlag. Mam nadzieję, że to tylko moja rozbujała i nie do końca trzeźwa po wczoraj wyobraźnia. Muszę o tym zapomnieć, nie mogę o tym myśleć, ani tym bardziej powiedzieć o tym komuś. Nie mogę nawet upewnić się, że to prawda. Bo co niby zrobić? Podjeść do Hazzy i wyjechać z takim tekstem „Cześć, Hazz. Słuchaj, czy gdy spaliśmy ze sobą mówiłeś mi że mnie pragniesz? To bardzo dziwne słowa, ludzie którzy śpią ze sobą się tak do siebie nie odzywają”. Przecudownie, po prostu. Tak jakby moje życie już teraz było mało skomplikowane. Czym ja się w ogóle przejmuję? To nie mogła być prawda.TO wszystko na pewno mi się śniło. To nie jest prawda. Bo niby czemu Harry chciałby mnie pragnąć? Mnie? Pff. To tylko moja chora wyobraźnia. Będę to sobie tak długo wmawiać, aż to do mnie dotrze. Challenge akcept – Dobra to teraz mam kilka pytań. Pierwsze, czemu mam na sobie czyjąś koszulę? – starałam się wybić z głowy tę natrętną myśl i nie zwracając uwagi na temat rozmów moich przyjaciół, chamsko wcięłam się Zaynowi w środek zdania. Wolałam też udawać, że nie wiem do kogo należy śnieżnobiała koszula. Nie mogę powiedzieć, że ściskam się tak często z młodym Stylesem, że poznałabym zapach jego perfum, ba poznałabym sam zapach jego ciała nawet na końcu świata – To moja koszula – powiedział Hazza. No, co ty nie powiesz? miałam ochotę się uśmiechnąć – Powiedziałaś, że jest ci zimno i koniecznie musisz coś na siebie włożyć. Wybrałaś moją koszulę – wyjaśnił mi – A dlaczego ty spałeś na stole do bilarda? – zwróciłam się do Zayna – Bo wczoraj rano obiecałem sobie, że już nigdy nie prześpię się w fotelu. – Rzeczywiście – przypomniałam sobie. – I to był strzał w dziesiątkę, bo czuję się o niebo lepiej niż po wczorajszej nocy – dodał. Gadałam jeszcze o czymś z Viki, a gdy podniosłam wzrok, zobaczyłam, że teraz to siedzący naprzeciwko mnie Harry przyglądał się mi. A raczej swojej koszuli, którą miałam zapiętą do połowy i która opadała mi z jednego ramienia, tak, że osłaniała prawie cały stanik. Chłopak nie zauważył mojego wzroku tylko dalej niczego nieświadomy mi się przyglądał. Teraz mogłam przejść do akcji. Rozejrzałam się szybko po pokoju. Wszyscy byli zajęci rozmową i nikt nie zwracał na mnie uwagi. Przesunęłam opuszkiem palca po kołnierzu mojej koszuli i zaczęłam zjeżdżać palcem niżej, wzdłuż rozpiętych guzików, aż moja dłoń spotkała się z tymi zapiętymi. Lekki nacisk na nie palcem sprawił, że za szeroka koszula rozpięła się jeszcze bardziej odkrywając całe moje ciało, aż do pępka. Podniosłam wzrok i tak jak się spodziewałam siedzący naprzeciw mnie Harry chwycił haczyk i wodził wzrokiem za moim wskazującym palcem i po moim prawie nagim ciele wielkimi, zielonymi oczami. Zorientował się po chwili, że na niego patrzę. Nasze oczy się spotkały, a chłopak od razu odwrócił wzrok. Ha, udało mi się zawstydzić Harrego Stylesa. Uśmiechnęłam się cwaniacko chyba bardziej sama do siebie, chociaż miałam nadzieję, że małolat to zobaczy. Uśmiech z mojej twarzy znikł jeszcze szybciej niż się pojawił. Co ja wyprawiam? Przecież ja go podrywam! Do mojej świadomości doszło wreszcie to, że nie jest gejem, co wcale nie znaczy, że mogę go teraz bezkarnie prowokować. Zrobiło mi się strasznie wstyd. To takie nie fair w stosunku do Louisa, świecę gołym ciałem przed jego najlepszym przyjacielem i co gorsze to sprawia mi przyjemność… Gdyby rzecz miała się z Zaynem, albo Niallem nie byłoby żadnego problemu, bo wiem, że wtedy byłyby to tylko żarty. Tym razem sama przyłapałam siebie na tym, że to nie są żarty, a autentyczny flirt! Gramy z Hazzą w jakąś dziwną grę, prowokujemy się i zawstydzamy, ale to zaczyna wymykać mi się spod kontroli… Od teraz będę się zachowywać jak na porządną i skromną dziewczynę przystało. Żadnych flirtów, podtekstów, gapienia się na klatę, tyłek, żadnych buziaków i przytulasów! Chociaż… nie przytulanie może być, w końcu jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele przytulają się… ale nie za często! Biedny Lou, że też trafił na taką lafiryndę jak ja. Otulam się szczelnie koszulą i opadam bezwładnie na plecy. Jestem beznadziejna – Wszystko okej, skarbie? – odezwał się troskliwie Louis, a wyrzuty sumienia ścisnęły mi gardło. Rozbieram się przed Hazzą, a on martwi się o to czy nic mi nie jest. Przełknęłam ślinę, aby pozbyć się wielkiej kluski która rosła w moim gardle i poczułam ból. No pięknie, ledwie przestałam brać antybiotyki, a już łapie mnie przeziębienie. Niech żyje zimny szampan i szyberdachy w październiku – Dobrze się czujesz? – chłopak stanął nad moją głową i przyglądał mi się zmartwiony, bo nie usłyszał wcześniej z moich ust żadnej odpowiedzi. Minę zresztą też miałam niespecjalną, po tym co przed chwilą do mnie doszło; jestem lafiryndą – Chyba tak. Raczej czuję się dobrze – skłamałam. Wyciągnęłam ręce do góry, Lou nachylił się nade mną, a ja ujęłam jego twarz w dłonie i przyciągnęłam go do siebie, aby dać mu buziaka w usta. Na nic więcej nie mogłam się zdobyć, bo jego słowa, że jestem nikim, dalej odbijały się boleśnie po mojej głowie przeszywając mnie jak miliony ostrzy. Musiałam jednak to zrobić, aby udowodnić sobie, że czuję do niego to samo co kiedyś. Chłopak uśmiechnął się, nie odrywając swoich ust od moich – Jak w Spidermanie – skomentował naszą dziwną pozycję radosnym głosem. – Też o tym pomyślałam – odpowiedziałam siląc się na wesoły ton głosu. Chociaż czułam, że dzieli nas pewien rodzaj niewidocznej bariery i boję się znów zbliżyć do Louisa cieszyłam się, że owa bariera przypomina grubością raczej kilkucentymetrową szybę pancerną, a nie mur chiński, tak jak wczoraj. Pocałowałam go jeszcze raz, i chociaż nawet to nie uciszyło moich wyrzutów sumienia, to przynajmniej upewniło mnie o tym, że nadal najmocniej w świecie zależy mi na tym facecie, a przy okazji sprawiło mi to przyjemność. Louisowi zresztą też, bo oczy rozbłysły mu radośnie, a z twarzy nie schodził uśmiech. – Muszę wziąć prysznic i położyć się na chwilę. Przez wczorajsze szaleństwa znowu zaczyna łapać mnie grypa – pożaliłam się, ale tak naprawdę znalazłam świetny pretekst na zostanie sam na sam z Lou, szczerą rozmowę i co najważniejsze na opuszczenie pokoju w którym znajdował się Harry – Ale spotykamy się tutaj za dwie godziny? To nasz ostatni dzień, chcemy spędzić z wami trochę czasu, okej? – odezwał się Niall, a chłopcy mu przytaknęli – Spokojna głowa blondi, nie pozbędziesz się nas tak łatwo – Viki wplotła palce w blond włosy Nialla i rozczochrała je na wszystkie strony, na co chłopak odpowiedział uśmiechem. – Och, koszulę oddam potem – powiedziałam całkiem naturalnie do Hazzy wychodząc z salonu.

Rozdział 153.

Hey I heard you were a wild one… uuuuuuoh! If I took you home it’d be a home run. Show me how you’ll do! – Czy ktoś może odebrać ten pieprzony telefon!? – zawołałam wściekła zakrywając głowę poduszką. Byłam zła jak przebudzony z snu zimowego niedźwiedź, chciało mi się pić i nie miałam takiej części ciała która by mnie nie bolała – Liam do cholery, odbierz! Wiem, że to twój telefon! – Viki była w tym samym humorze co ja – Mamo, jeszcze chwila, zaraz zejdę na śniadanie – mamrotał Niall. Ktoś jednak skrócił nasze katusze i przestał dzwonić – Oj, niedobrze mi – powiedziała Viki i przyciskając dłoń do ust wybiegła do łazienki. Zaalarmowani tupotem stóp biegnącej Viki chłopcy obudzili się i usiedli rozglądając się dokoła. Powlekłam się za Viki do łazienki, na szczęście przyszłam już po fakcie, bo mój żołądek nie był przygotowany ani na zapach ani na widok wymiocin – Okej? – zapytałam przyjaciółkę która płukała usta wodą z dodatkiem płynu do płukania jamy ustnej. – Teraz już okej. Czuję się jak nowo narodzona. Chociaż dalej trochę pijana – uśmiechnęła się do mnie – Witam w klubie. Daj trochę – wyciągnęłam dłoń po cudowny płyn, a już po chwili poczułam w ustach orzeźwiający smak delikatnej mięty. Przepłukałam zęby kilkakrotnie i wyplułam ciecz do umywalki. Wróciłyśmy do salonu, chłopaki o czymś dyskutowali cichutko. Przerwali, gdy tylko weszłyśmy do pokoju. Byli tak samo zaskoczeni naszym widokiem, jak my ich. Wszyscy byliśmy prawie goli. Usiadłyśmy z Viki na łóżku – Możecie nam powiedzieć co działo się wczoraj i gdzie są nasze ciuchy? – zapytała Viki – Graliśmy w pokera. Rozbieranego – wyjaśnił Hazza, który dalej leżał na dywanie i gapił się w sufit – To wiele wyjaśnia – zaśmiała się Viki – To nie wyjaśnia niczego. Ja przecież nie potrafię grać w karty! To cud, że zostały mi majtki i stanik – zauważyłam – Ta, jasne nie umiesz grać… – powiedział Zayn wchodząc do salonu. Od rana nic się nie zmieniło. Zayn dalej nie miał ciuchów – Zayn.. Nie…, znowu? Tylko nie to… chłopaki… – Ubierz się… – zakryłyśmy z Viki teatralnie oczy marudząc jedna przed drugą i chichocząc pod nosem – Chciałem wam pokazać jak wyglądam rozgrzany, bo rano rzeczywiście, mogło mi być zimno i trochę się skurczył – powiedział Malik, a my dalej zaciskałyśmy powieki – Nie wydaje mi się. Masz już tak raczej od urodzenia, a teraz wygląda na jeszcze mniejszego niż rano. – zaśmiała się Viki, chłopcy też parsknęli śmiechem – No wiecie, nie gadam z wami – obraził się czarnuszek – Zayn, ubierz się – usłyszałyśmy świst lecącego w powietrzu ubrania które Lou rzucił Zaynowi. – Gotowe, jestem ubrany. – powiedział i usiadł na sofie obok mnie w szarych bokserkach. – Chciałem ci tylko powiedzieć, że nie wierzę w bajki o tym, że nie grasz w karty. Tak się składa, że to ty byłaś w kolejce przede mną i to ja przegrałem… Pierwszy byłem goły. Przez ciebie – wytknął mi palcem – A teraz jeszcze się ze mnie nabijasz! – uwał obrażonego, a ja poczochrałam go po włosach posyłając mu miły uśmiech – Może po pijanemu rodzą się we mnie nowe, tajemnicze zdolności. Muszę zacząć grać w kasynie – powiedziałam – Koniecznie weź z sobą Viki. Wy dwie wymiatałyście wczoraj. Miałyście tylko sukienki i buty, a my mieliśmy spodnie, koszule, skarpety, buty, marynarki, krawaty… a i tak musieliśmy pościągać wszystko! – powiedział Hazza. Pierwszy raz wyłonił się zza stołu i usiadł na fotelu, a Viki dyskretnie uszczypnęła mnie w rękę i popatrzyła na mnie porozumiewawczo. Hazz wyglądał jak model z wybiegu Calvina Kleina. Dużo się zmieniło, od kiedy ostatnim razem widziałam go bez koszulki. Mięśnie jego brzucha przebijały się przez gładką, delikatną skórę. Mocne i szerokie ramiona robiły jeszcze większe wrażenie, gdy nie okrywała ich koszulka. Hazza miał na sobie tylko majtki, zresztą wspomnianego przeze mnie wcześniej projektanta, a jego gołą klatkę piersiową zdobiła tylko muszka. Wyglądał jak chippendales z najwyższej półki. Podniosłam wzrok, odrywając go niechętnie od ciała chłopaka i spojrzałam na jego twarz. Przyłapana! Poczułam jak moją twarz oblewa rumieniec, gdy Hazza uśmiechał się triumfalnie wiedząc, że się na niego gapiłam. Podniósł prawą dłoń, aby odpiąć muszkę – Nie rób tego! – wypaliła Viki, tak samo zahipnotyzowana jego wyglądem jak ja. Wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni – Szkoda żeby się gdzieś zgubiła, albo ubrudziła.To ładna muszka – pośpieszyłam z pomocą przyjaciółce, która spojrzała na mnie z wdzięcznością – Umieram z pragnienia. Przynieść wam coś do picia? – Powiedziałam i skutecznie udało mi się zmienić temat, bo każdy prosił o butelkę wody. Wstałam więc z sofy i ruszyłam w stronę lodówki, a przyjaciele pochłonęli się rozmową tworząc retrospekcję wczorajszej nocy – Dziesięć na dziesięć. Idealny – usłyszałam głos Hazzy, odwróciłam się, aby zobaczyć o co chodzi, a wtedy Harry uśmiechnął się i przeniósł wzrok z mojej twarzy na mój tyłek, który okrywała tylko cieniutka warstwa czarnej koronki. To było bardzo wymowne, a mnie zamarło serce. Cholera, czyli osobą która wysłuchiwała rano naszego zachwyt nad tyłkami… i wszystkim innym chłopców był sam główny zainteresowany. Speszyłam się i przyspieszyłam kroku nie oglądając się już za siebie. Wyciągnęłam z lodówki tyle butelek wody i soków ile byłam w stanie unieść. Chciałam je postawić na stole, niestety konstrukcja mojej butelkowej wierzy nie wytrzymała i napoje pospadały ze stołu i potoczyły się po podłodze, ku wielkiemu zadowoleniu przyjaciół lądując pod ich nogami. Usiadłam i odkręciłam butelkę pijąc łapczywie. Harry podniósł puszkę swojej ulubionej Pepsi – Och moja słodka, ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie – powiedział i pocałował czule puszkę napoju. Wszyscy zaczęli się śmiać. Wszyscy z wyjątkiem mnie. Poczułam jak przygniata mnie ogromny ciężar. Mam Deja Vu, blackout, mindfuck czy sama nie wiem jak to nazwać… nie to niemożliwe… „Ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie” powtarza natrętnie głos Hazzy w mojej głowie. I ten przebłysk, ciągle powtarzająca się scena. Leżę roztrzęsiona po moim koszmarze w ramionach Harrego. Chłopak przytula mnie i głaszcze mówiąc, że wszystko będzie okej, bo jest przy mnie. Zamykam oczy, zasypiam, Harry szepcze jeszcze coś, czego wtedy nie mogłam zrozumieć, bo odpływam wykończona płaczem. „Ze wszystkich rzeczy na świecie pragnę tylko ciebie” właśnie to powiedział mi w nocy Harry. Teraz te słowa trafiają do mnie dobitnie, jakby wypisane drukowanymi literami…
___________________________________________________________
heloo :D coś do poczytania na ten zimowy wieczór ;)

Mam też dwa dopiski. Pierwszy tyczy się Haylor,
a drugi mnie i mojego życiowego dramatu :P

#1 Wchodzę we wtorek na twittera, coś około 1:00
a tu w trends na pierwszym miejscu #HaylorBreakUpSongTitles
hahaha, pomysłowość niektórych Directioners nie zna
Granic! :D Skopiowałam moje ulubione tytuły, oto one:

  1. Wrong Direction
  2. He called me Louis (awww, Larry!<3)
  3. Not my Style
  4. He has more nipples than months I’ve stayed with a guy” (ma większą ilość sutków niż ja miesięcy, w których byłam z facetem [w sensie w związku])
  5. I wasnt hipsta enough (nawiązanie do koszulki Hazzy: HIPSTA PLEASE)
  6. Last Christmas I gave you my heart but the very next day you said you were gay (dobre! :D)
  7. He Likes Boys (ft. Eleanor Cadler) (mój ulubiony hahahaha! to byłby hit! :D)
  8. Ex Factor
  9. 1 down 4 to go
  10. I’m Still More Famous (wisienka na torcie;)) )

haha i mamy odpowiednią ilość piosenek na cały nowy ALBUM Tay! :D
aa, a do tego ten komentarz którejś z dziewczyn:
„Taylor’s probably looking at the #HaylorBreakUpSongTitles stealing our ideas”
(Taylor pewnie śledzi ten trends kradnąc nasze pomysły) – chciałabym widzieć jej minę!

a tak serio to wiem, wiem. Jeśli nasz Harold cierpi to nie powinnam
się nabijać… ale po prostu się nie da! :D Nie miałam nic do Haylor ;)

#2
teraz będzie true story of my life :P Opowiem od
początku, a co mi tam :P Panicznie boję się dentysty.
Nie dlatego, że boję się bólu, bo mogłabym się
wydziarać z góry na dół, przekułam sobie język
i pępek bez żadnego znieczulenia, ale dentysty i
wężów po prostu się boję. Dlatego, gdy pewnego
majowego południa wypadała mi plomba (czy jak
to się tam pisze) prawie się popłakałam i odciągałam
wizytę u dentysty jaaaak najdalej. Najpierw stwierdziłam,
że szkoda kasy, bo lecę do Turcji, muszę zapłacić za
wycieczkę i kupić sobie jakieś ciuszki, więc zęba zrobię
w październiku. W Październiku rodzice kupili mi samochód,
trochę się dołożyłam, więc już nie było za co. Musiałam
jeszcze kupić opony zimowe więc znowu dentysta zszedł na
drugi plan. A potem zaczęła się zabawa…
Pewnego pięknego, grudniowego wieczoru (dokładnie 28.12
na DWA dni przed sylwestrem!) około godziny 21.00 natchnęło
mnie na frytki. Myślę sobie rybka jest, kurczaczek jest to zjem
coś kalorycznego, w końcu jeszcze były prawie święta. Więc
wcinam sobie frytki (z piekarnika, żeby było „dietetycznej”)
przy stole ze mną siedzi moja siostra i jej chłopak. Już prawie
kończę, gryzę frytka i słyszę trzask. Momentalnie robi mi się
ciepło, a oczy mam jak pięć złotych. Mówię, że idę się napić,
a tak naprawdę idę do ubikacji i wypluwam do umywalki…
połowę zęba!! I to jeszcze górnej piątki, a uśmiecham się
dość szeroko więc to widać… Następnego dnia umawiam się
od razu na wizytę i wieczorem zestresowana i bliska rozpaczy
siedzę na fotelu dentystycznym, a miła, pulchna pani mówi mi,
że raczej nic nie da się z tym zrobić, ubytek jest zbyt wielki i
zęba trzeba będzie usunąć. Prawie zeszłam na zawał, będę
szczerbata w wieku 21 lat… pytam jej co mi poleci w tej
sytuacji, a ta, że implant, który kosztuje 5000 zł. Kill.me.now!
Na szczęście, po prześwietleniu okazało się, że ząb jest
do odratowania, ale czeka mnie leczenie kanałowe…
Dziś byłam u dentysty wyżej wspomnianym leczeniu.
Wchodzę do gabinetu, a tu Grecki BÓG, idealny doktorek,
słodsza wersja Edwarda ze zmierzchu! Ten sam złoto-
brązowy kolor włosów, blada cera i wielkie, błękitne oczy.
A do tego, na moje oko nie miał nawet skończonych 30 lat!
Wow, zaprało mi dech w piersiach. I to on ma mi zrobić
krzywdę? Pomyślałam. Niepewnie usiałam na wygodnym
fotelu. Przez pierwsze piętnaście minut leżałam z zaciśniętymi
powiekami, modląc się, kiedy będzie koniec. Gdy jednak
przez ten czas, nic, ale to zupełnie nic nie zabolało rozluźniłam
się nieco. Otworzyłam oczy i spoglądałam na to co robił, a
potem zaczęłam sobie wyobrażać… Ja, przystojny pan
doktor, wielki dentystyczny fotel i takie tam :P
IF YOU KNOW WHAT I MEAN
Gdyby nie fakt, że to całe leczenie kosztowało mnie 725zł to
mogłabym z TAKIM panem doktorem leczyć zęby codziennie :D
Nie przerażał mnie nawet widok ogromnej igły, którą pchał
mi do buzi i stwierdziłam, że jak dla mnie, to może mi tam
pchać co chce… igły, plomby, wiertła i… same wiecie co :P
hahaha, wariuję! Dobra, koniec tych zbereźnych myśli :P

starczy tych głupot, buziaki :*

Rozdział 152.

Budzę się leżąc na brzuchu i wdycham głęboko powietrze… Mmm, co to za piękny zapach? Zaciągam się jeszcze mocniej. Czuję specyficzną mieszankę kilku rodzajów perfum zmieszanych z aromatem męskiego ciała. Tylko jedna osoba tak pachnie… O mój boże, śpię z Harrym Stylesem! Co zdarzyło się wczorajszej nocy? Czyżbym przespała się z najlepszym przyjacielem mojego chłopaka? Niczego nie pamiętam, cholerny alkohol i antybiotyki! Czuję przypływ odwagi. Otwieram szeroko oczy i unoszę szybko głowę do góry co nie było najlepszym pomysłem. Chwytam się ręką za czoło. Boże, czy ktoś wbija mi gwoździe do głowy? Czuję, że dalej jestem pijana. Rozglądam się po pokoju. Uf, na szczęście spałam obok Viki. Obie leżymy na brzuchu, na rozłożonej sofie. Obok Viki chrapie cicho Niall. Jestem w salonie. A raczej jesteśmy, bo są tu wszyscy. – Oliwia, przestań się kręcić do cholery – odzywa się przyjaciółka, a ja wzdycham głośno… znowu ten zapach. Skąd się wziął, skoro Hazza śpi na podłodze po drugiej stronie stołu? Widzę burzę jego loków na białym dywanie. Opuszczam w dół bolącą głowę i doznaję szoku – O cholera, Viki. – Popatrzyłam na leżącą obok przyjaciółkę, znowu na siebie i na nią – Viki, jesteśmy prawie gołe! – powiedziałam półgłosem, bo tylko tak dźwięk mogła znieść moja obolała głowa. Przyjaciółka, tak samo jak ja wcześniej szybko podniosła głowę i chwyciła się za nią jęcząc z bólu. Leżałyśmy w samej bieliźnie, a ja miałam na sobie jeszcze zapiętą do połowy koszulę Harrego i właśnie stąd wziął się jego zapach. – Oliwia, co my zrobiłyśmy? Dlaczego niczego nie pamiętam? I dlaczego boli mnie głowa nawet kiedy oddycham? – żaliła się przyjaciółka. – Chyba poszalałyśmy wczoraj. Ale popatrz, wszyscy są prawie goli, oprócz Nialla. Dziwne, czemu tylko blondas jest ubrany? – zauważyłam – Dziwniejsze jest to dlaczego my jesteśmy rozebrane – Viki nieudolnie próbowała usunąć włosy, które spadały jej na twarz – O mój boże Oli, ktoś tam leży! – od razu skierowałam wzrok w miejsce na które gapiła się Viki. Wystraszyłam się, przyjaciółka powiedziała to takim tonem, że spodziewałam się zobaczyć jakieś zwłoki w kałuży krwi. Wszystko było możliwe po wczorajszym wieczorze. Popatrzyłam do tyłu przez ramię. Moje zdziwienie nie miało granic, gdy zobaczyłam goły tyłek kogoś kto spał na stole bilardowym – Kto to? – zapytałam wystraszona. – Może to jakiś zboczeniec, który upił i rozebrał nas wczoraj? – odpowiedziała Viki. Postać na stole obróciła się i z hukiem spadła na podłogę. Chłopcy poruszyli się niespokojnie i spali dalej. Chłopak podniósł się jęcząc i przecierając twarz rękoma i pomimo tego, że stał tyłem do nas poznałyśmy, że to Zayn! Stał przed nami tak jak go pan Bóg stworzył. Szybkim ruchem przycisnęłyśmy obie czoła do materaca sofy – O nie! O nie, nie, nie! Nie. Nie chcę na to patrzeć. A raczej chcę, ale nie mogę. – powiedziałam, ale babska ciekawość wzięła nad nami górę. Podniosłyśmy głowy do góry i jeszcze raz przyjrzałyśmy się śniademu tyłkowi Malika. Wtedy chłopak niespodziewanie odwrócił się ukazując nam całą swoją męskość – Nie! – zawołała Viki i ukryłyśmy twarz w dłoniach – Widziałam GO – powiedziała przyjaciółka z udawanym przerażeniem odsłaniając jeden palec, aby na mnie spojrzeć. – Ja też – odpowiedziałam wykonując ten sam ruch co ona. Ponownie, niesione babskim instynktem podniosłyśmy głowy i spojrzałyśmy na ciało Malika – Podoba się? – zapytał łobuzersko Malik, a my znowu odwróciłyśmy głowy śmiejąc się głośno – Nie wiem, niczego nie widać. Ale przynajmniej mam już teraz pewność, że golisz nie tylko klatę – śmiała się Viki potem zwróciła niby szeptem do mnie, dbając jednak, aby chłopak wszystko dokładnie usłyszał – Hej Oli, myślałam, że Zayn skrywa przed nami większą tajemnicę – parsknęła śmiechem – Może jest mu zimno i trochę się skurczył – odpowiedziałam oczywiście w żartach. Chociaż nie jestem znawcą męskich narządów płciowych, tak samo zresztą jak Viki, ale mogłam stwierdzić, że nic, ale to absolutnie nic w Maliku nie odbiega od normy i wszystko jest w jak NAJWIĘKSZYM porządku. Uniosłam zadziornie brwi i skinęłam delikatnie głową uśmiechając się do Viki, która od razu zrozumiała moją aluzję przytakując mi i podzielając zachwyt nad ciałem Zayna. Chłopak przeszedł obok nas kierując się do swojego pokoju. Oczywiście szedł goły i to chyba my z Viki byłyśmy tym bardziej skrępowane niż on, ale nawet to nie zniechęciło nas do dalszych obserwacji. – Co powiesz o tym tyłku? – zapytała Viki, gdy Zayn zniknął za drzwiami swego pokoju. – Pięć na dziesięć. Jeden z lepszych jakie widziałam, ale na tle chłopaków wypada najsłabiej – odpowiedziałam bez namysłu – Widzę, że już też o tym myślałaś – uśmiechnęła się do mnie Viki – Więc sprawdźmy, czy jesteśmy jednomyślne siostro. Pierwsze miejsce? – zapytałam – Oczywiście twój Lou. Czasem, gdy przechodzi obok mnie, mam ochotę klepnąć go z całej siły w te jego okrągłe pośladki. – Masz rację. Dziesięć na dziesięć. Mój Lou wygrywa. Chociaż tą uwagę o klepaniu mogłaś zostawić dla siebie – zażartowałam – On sam mnie prowokuje, nosi takie obcisłe spodnie… To najlepszy tyłek, jaki w życiu widziałam. Oczywiście nie licząc naszych – zaznaczyła Viki – Masz rację, nasze są bezkonkurencyjne. Tak samo jak miejsce drugie dla Liama. Bezkonkurencyjnie – przyjaciółka przytaknęła głową – Piąte dla Zayna. Trochę płaski ten jego tyłek – powiedziała, tym razem ja przytaknęłam jej. – Z trójką i czwórką mam problem. Jak uważasz? Kto ma lepszy tyłek, Niall czy Hazza? – zapytała przyjaciółka, a ja zaczęłam się zastanawiać. – Oni nie noszą obcisłych spodni na tyłku więc jest problem. Hazza nosi spodnie bardzo nisko w kroku, za to Niall nie nosi rurek. – powiedziałam. – Moja intuicja mówi mi jednak, że trzecie miejsce należy się Harremu, czwarte Niallowi – powiedziała Viki – Zgadzam się z tobą. Harry nosi swoje spodnie bardzo nisko i czasem wyskoczy mu tyłek i jest całkiem, całkiem. Ale nie to mnie tu najbardziej intryguje… – Viki uniosła pytająco brwi – No, bo popatrz. Harry nie nosi pasków do spodni, a gdy się schyla spodnie spadają mu tak, że widać caaaały okrągły tyłek. Ale gdy już się wyprostuje spodnie są na swoim miejscu. Wiesz dlaczego? – Viki pokręciła głową – Pomyśl, skoro spadają mu z tyłu, to z przodu musi mieć coś bardzo dużego i wystającego, co będzie te spodnie powstrzymywać przed upadkiem na ziemię. – Przyjaciółka uśmiechnęła się szeroko – Wiesz, że też o tym myślałam. Tak duże dłonie i stopy muszą o czymś świadczyć. I do tego ta twoja teoria z spodniami… I pewnie dlatego nosi spodnie obniżane w kroku, bo w tak wąskich rurkach, jakie nosi Hazza nie zmieścił by GO do nogawki. – zauważyła przyjaciółka, a ktoś parsknął śmiechem – O cholera, czy my mówiłyśmy o tym na głos? – zapytałam – Zgadza się siostro. A ktoś nie spał tylko słuchał. Mam nadzieję, że to nie Liam, zabiłby mnie, gdyby się dowiedział, że rozmyślam o penisie Harrego. Okej, zapominamy o tej całej rozmowie. Która godzina? Ciągle jestem pijana! Ech, nieważne. Dobranoc Oli. -Dobranoc. – odpowiedziałam pomimo tego, że było już bardzo jasno.
_________________________________
może i nie ma niczego BARDZO
+18, ale jakieś drobne podtekściki
wypłynęły… :) to chyba mój ulubiony
rozdział, chyba ze względu na moje
wyobrażenia, gdy to pisałam…
If.You.Know.What.I.Mean ! :D

 

..Super Sex MALIK ..